Test Ajazz AK870 – 250 zł za chińską klawiaturę. Okazja czy upadłem na głowę?

Mam wrażenie, że jesteśmy przyzwyczajeni do kupowania drobnych przedmiotów z Chin. Różnego rodzaju pierdół z myślą, że jeśli coś z tym będzie nie tak, to tych kilkunastu złotych nie będzie nam szkoda. Droga elektronika? To wydaje się zbyt ryzykowne i właśnie dlatego na warsztat wziąłem klawiaturę Ajazz AK870, którą znajdziemy też w polskich sklepach. To będzie kompletna porażka, czy może godna uwagi perełka?
...

Gdzieś już widziałem podobną klawiaturę. Ajazz AK870 wygląda ciekawie, ale wykonanie jest… dyskusyjne

Gdzieś już to widziałem towarzyszy mi od początku użytkowania klawiatury Ajazz AK870. Jej kształt, szczególnie kiedy spojrzymy na nią z boku, bardzo mocno przypomina klawiatury Glorious GMMK 3. Oba urządzenia mają jeszcze jedną wspólną cechę, ale… to zdecydowanie nie jest jakość wykonania.

Ajazz AK870 jest klawiaturą bardzo plastikową i niestety jest to plastik dosyć miękki. W efekcie przy użyciu niespecjalnie dużej siły jesteśmy w stanie ją wygiąć w rękach oraz wyraźnie ugina się po mocnym wciśnięciu w środkowej części. To jednak ani trochę nie przeszkadza w codziennym użytkowania, bo w trakcie pisania tego zwyczajnie nie czuć. Nie wiem, jak mocno trzeba by klepać w klawisze, aby coś tu zaczęło przynajmniej sprężynować. Więc jest to coś, co powiedziałbym, że nieco bardziej boli przez sam fakt istnienia niż żeby to w czymkolwiek przeszkadzało.

Spód jest ciekawy, bo mamy tu efektowne grafiki, które… prawdę mówiąc kompletnie nie wiem czemu służą. Mamy tu za to rozkładane, podwójne nóżki do zmiany kąta nachylenia. Klawiatura jest wysoka i zdecydowanie nie polecałbym korzystać z niej bez jakiejkolwiek podkładki pod nadgarstki. To z czasem może nie skończyć się dobrze. Pochwalić trzeba miękkie, spore i mocno wystające gumowe nóżki, które niemal przyklejają klawiaturę do blatu i nie jest łatwo ją przesunąć w trakcie użytkowania.

Oznaczenia klawiszy są bardzo ciekawe, bo umieszczone na przedniej ściance przycisków. Patrząc z góry, widzimy tylko prześwitujące pomiędzy klawiszami podświetlenie, bez oznaczeń. Ma to swój urok, jest efektowne i warto zaznaczyć, że siedząc przed klawiaturą te oznaczeni widać. Trzeba siedzieć dosłownie nad nią albo trzymać ją na kolanach, żeby oznaczenia nie były widoczne.

Czytaj też: Test Glorious GMMK 3 HE – klawiatura ostateczna i nie zapraszam do dyskusji

Użytkowanie klawiatury Ajazz AK870 trzeba zacząć od… instrukcji

Choćbyście nie wiem jak się zawzięli i chcieli pokazać swoje ponadprzeciętne zdolności obcowania ze sprzętem, użytkowanie klawiatury Ajazz AK870 trzeba zacząć z pokorą – od instrukcji obsługi. Bez niej będzie bardzo ciężko i już wyjaśniam, w czym jest problem.

Z tyłu klawiatury mamy port USB-C, w zestawie jest kabel, do tego dwa przełączniki – Windows/Mac oraz tryby pracy, czyli przewodowy, Bluetooth lub radiowy poprzez odbiornik 2,4 GHz, który też znajduje się na tyle obudowy. O ile w trybie przewodowym i radiowym klawiatura zacznie nam działać od razu, tak w przypadku Bluetooth jakoś trzeba ją sparować i tu zaczynają się schody.

Ajazz AK870 ma sporo funkcji, ma nawet domyślnie przypisane skróty typowe dla współczesnych klawiatury. Takie jak zmiana utworów, regulacja jasności ekranu laptopa czy głośności oraz zmiana trybów i jasności podświetlenia przycisków. Tyle tylko, że nie wiadomo, gdzie tego szukać. Skróty nie są w żaden sposób oznaczone na klawiaturze i bez zajrzenia do instrukcji możemy co najwyżej metodą prób i błędów próbować wciskać kolejne przyciski. Jeśli ktoś bez tego wpadnie na to, że przytrzymanie FN+Q rozpoczyna parowanie, a przełączanie się pomiędzy sparowanymi/podłączonymi urządzeniami to FN+Q, FN+W oraz FN+E to naprawdę czapki z głów, kłaniam się nisko.

Przypisanie klawiszy oraz skróty można zmienić, ale potrzebujemy do tego dedykowanego oprogramowania producenta, które jest dostępne wyłącznie na Windowsa. To jednak nie przeszkadza w tym, aby normalnie używać jej z komputerami z Mac OS, tylko bez możliwości konfiguracji.

Czytaj też: Test Lenovo Legion Go 2. Zbyt drogi handheld, który chce być czymś więcej

Ajazz AK870 z przełącznikami Flying Fish to bardzo wygodna klawiatura

Ajazz AK870 to klawiatura mechaniczna z przełącznikami Flying Fish i zakładam, że mówi Wam to mniej więcej tyle co mi, czyli kompletnie nic. Ze specyfikacji wiemy, że są to przyciski liniowe z całkowitym skokiem 3,6 mm, do aktywacji potrzebujemy nacisku 42 gramów i aktywacja jest inicjowana po wciśnięciu przycisku na 2 mm.

W praktyce przełączniki są mega wygodne. To właśnie tu chciałbym nawiązać do Gloriousa GMMK 3, bo ostatni raz tak wygodnie pisało mi się na tej klawiaturze. Ajazz AK870 to ogromne zaskoczenie pod względem wygody użytkowania. Przyciski wciskają się z lekkim, ale wyraźnie wyczuwalnym oporem, przyjemnie sprężynują i wydają przy tym ciepły, typowo plastikowy dźwięk bez metalicznego pogłosu. To taki trochę klekot, zbliżony do strzelania palcami, bardzo wyraźnie słyszalny, ale nie na tyle głośny, żeby dźwięk niósł się po ścianach do sąsiednich pomieszczeń.

Przełączniki mają funkcję hot-swap, więc możemy je w razie potrzeby wymontować i prawdę mówiąc, zakup klawiatury Ajazz AK870 byłby opłacalny nawet dla samego wymontowania przełączników.

Podświetlenie wypada bardzo pozytywnie. Jest stałe, nie mruga (o ile tego nie ustawimy). Domyślnie mamy dostępnych kilkanaście wariantów podświetlenia, a pełną modyfikację znajdziemy we wspomnianej wcześniej aplikacji.

Czytaj też: Test GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH, czyli rozsądny laptop z RTX 5080 bez ceny z kosmosu

Ajazz AK870 potrafi wyglądać, jakby się zepsuła. Spokojnie, tylko się rozładowała

Dosłownie drugiego dnia użytkowania klawiatury uznałem, że złom się zepsuł. Ledwo wyjęte z pudełka, już nie działa. Podświetlenie jest, komputer ją widzi przez Bluetooth, a nie działa. To, jak się okazało, jest bardzo oryginalny sposób komunikowania rozładowanej baterii – przestaje działać Bluetooth.

Realny czas pracy klawiatury Ajazz AK870 z aktywnym podświetleniem i 6-8 godzinach użytkowania dziennie to około tygodnia. Co, jak na tego typu sprzęt, jest przyzwoitym wynikiem.

Czytaj też: Test Baseus EnerGeek GP12 – duży zapas szybkiego prądu w podręcznej formie

Ajazz AK870 okazał się bardzo dobrą opcją w kategorii – budżetowa klawiatura mechaniczna

Ajazz AK870 nie jest klawiaturą dobrze wykonaną. Nie jest klawiaturą intuicyjną, ale jest klawiaturą ciekawie wyglądającą i naprawdę bardzo wygodną. Piszę to z pełną odpowiedzialnością – tak działające przyciski znajdziemy w klawiaturach 2-3 lub nawet więcej razy droższych. Więc jeśli ktoś szuka ciekawej klawiatury mechanicznej, ale nie ma przekonania, żeby wydawać na nią 800 lub więcej złotych to jest to naprawdę dobra opcja. Dosłownie warto byłoby ją kupić w zasadzie dla samych przełączników i zamontowania ich w innej klawiaturze.

Ajazz AK870 nie jest dostępna tylko w chińskich platformach sprzedażowych. Widywałem ją na Allegro czy nawet w ofercie Kauflandu. Klawiatura bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i pokazała, że chińskie i nieco droższe to też może być ciekawa opcja zakupu.