Test GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH, czyli rozsądny laptop z RTX 5080 bez ceny z kosmosu

W październiku 2025 roku firma GIGABYTE zapowiedziała swoje nowe gamingowe laptopy z serii GAMING A16 oraz GAMING A18, które łączą wydajne komponenty z kompaktowymi rozmiarami i wysoką wytrzymałością, a przy tym nie kosztują majątku. Ja z kolei zapoznałem się dokładnie z modelem GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH, robiąc z niego sprzęt zarówno do codziennego grania, jak i pracy. Ciekawi Was, jak ten model wypadł w praktyce?
...

GAMING A16 Pro DYH nie udaje konstrukcji premium. Ten laptop ma być przede wszystkim praktyczny, możliwie uniwersalny i opłacalny, a jeśli coś tu ma krzyczeć gaming, to raczej jest to sama specyfikacja niż wygląd. Ogółem mówiąc, w tej logice jest sporo sensu, bo dzisiejsze laptopy dla graczy coraz częściej pełnią rolę komputerów do wszystkiego. Zresztą trudno się dziwić, skoro w jednej obudowie można dostać mobilną kartę pokroju RTX 5080 z 16 GB pamięci GDDR7, procesor Intel Core i7-240H z 10 rdzeniami i 16 wątkami oraz solidną pamięć masową i dynamiczną. 

Pytanie tylko, jak to wszystko działa jako całość na co dzień, kiedy po pierwszych dniach zwracamy więcej uwagi na rzeczy przyziemne: ekran, klawiaturę, porty, hałas, temperatury, akumulator i jakość wykonania? Na sprzęt pozbawiony kompromisów tutaj nie liczcie, bo GAMING A16 Pro DYH jest pełny zalet, po których praktycznie zawsze występuje słowo “ale”.

Obudowa i kultura użytkowania, czyli jak funkcjonalność wygrywa z efektem?

GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH jest laptopem stonowanym. Nie próbuje być agresywny stylistycznie, nie świeci wszystkim naokoło, nie udaje sprzętu z kosmicznej stacji. To sprzęt funkcjonalny, w dużej mierze plastikowy i jedynie z jednym skromnym metalowym akcentem przy touchpadzie. Waży około 2,3 kg, a zawiasy pozwalają otworzyć ekran do 180 stopni. Samo otwieranie jedną ręką jest trudne, bo podstawa nie jest wystarczająco dociążona, aby utrzymać się na blacie, ale sama praca zawiasu nie budzi żadnych zastrzeżeń.

Czytaj też: Test MSI Crosshair 17 HX AI D2XWGKG-006XPL. Kupujesz nowego lapka i zarabiasz. Zainteresowany?

Obudowa ma pewną elastyczność zarówno na pokrywie, jak i w okolicy klawiatury, ale nie towarzyszą temu trzaski czy niepokojące odgłosy. To raczej typowe zjawisko, w którym “plastik pracuje”, ale nie musicie bać się o to, że podnosząc laptop np. za gór, coś złego się z nim stanie. Jeśli z kolei idzie o układ chłodzenia Windforce Infinity EX, to ten wyrzuca gorące powietrze na boki i tył, co ma duże znaczenie w codziennej pracy, bo nie dostajesz gorącym strumieniem w dłonie ani w nadgarstki.

Klawiatura i gładzik – solidnie, lecz bez wyróżników

Niskoprofilowa klawiatura pozbawiona bloku numerycznego ma jednostrefowe podświetlenie RGB, a skok jej klawiszy wynosi 1,7 mm. Pisze się na niej pewnie i sprężyście. Producent dobrze rozwiązał też szczegół, który potrafi doprowadzać do szału: przycisk zasilania jest odseparowany i umieszczony nad klawiaturą, więc trudno kliknąć go przypadkiem podczas sięgania po Delete czy Backspace. 

Słabszym punktem są z kolei klawisze strzałek, które są dość ciasto ułożone. Da się do tego przyzwyczaić, ale jeśli często edytujesz tekst, montujesz wideo czy w inny sposób “żyjesz na strzałkach”, to takie rozwiązanie ci się nie spodoba. Touchpad jest z kolei poprawny pod względem rozmiaru i precyzji, a choć jego klik ma dość pusty charakter, to jest ot… poprawny. 

Porty i łączność są praktyczne, ale z brakami

Zestaw portów jest sensowny, a to szczególnie jeśli patrzymy na to jak na laptopa do codziennego grania i pracy przy biurku. Po lewej stronie mamy zasilanie, Ethernet, HDMI 2.1, USB-A 3.2 Gen 1 oraz USB-C 3.2 Gen 1 z DisplayPort 1.4 i Power Delivery 3.0. Po prawej znajdują się dwa USB-A, z czego jedno to USB 2.0, oraz klasyczne gniazdo audio 3,5 mm.

Na plus należy zaliczyć obecność 1-Gb/s Ethernet i HDMI 2.1, bo to wygodne w domowym stanowisku. Na minus brak czytnika kart SD oraz brak Thunderbolta. Dla części użytkowników będzie to bez znaczenia, ale jeśli laptop ma też pełnić rolę narzędzia do pracy z foto i wideo, to brak czytnika kart potrafi irytować. Podobnie Thunderbolt, który w wielu konfiguracjach jest po prostu najwygodniejszą drogą do szybkich dysków i stacji dokujących.

W kwestii łączności bezprzewodowej mamy Wi-Fi 6E i Bluetooth 5.2. To nadal rozsądny standard, choć nie jest to najświeższa półka. Ważniejsza jest jednak rzecz bardzo praktyczna: port zasilania po lewej stronie potrafi przeszkadzać, jeśli grasz lub pracujesz w miejscu innym niż biurko, bo przewód wchodzi w przestrzeń roboczą. Na biurku problem ten w pewnym sensie znika, ale na kolanach lub na kanapie już mniej. Nie jest to jednak nietypowe rozwiązanie, a standard w modelach, które mają podróżować razem z właścicielem.

Ekran 16 cali 2.5K i 165 Hz jest poprawny, ale bez efektu wow

GIGABYTE postawił na 16-calowy panel IPS o rozdzielczości 2560 x 1600, 3-ms opóźnieniu i odświeżaniu 165 Hz. Na papierze jest to zestaw, który pasuje do tej półki. Rozdzielczość na poziomie 2.5K daje wyraźny obraz i wygodną przestrzeń roboczą, a odświeżanie rzędu 165 Hz zapewnia płynność w interfejsie i w grach. W praktyce jednak czuć, że to IPS z kategorii wystarczająco dobry, a nie ekran, który robi wrażenie jak OLED. 

Kontrast i głębia czerni wyświetlacza GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH są ot… poprawne i wręcz typowo IPS-owe, co widać po tym, że kolory (pokrycie 100% sRBG wedle producenta) nie mają tej soczystości, którą pamięta się długo po zamknięciu pokrywy. Typowa jasność rzędu 400 nitów również jest po prostu przyzwoita, bo z jednej strony maksymalny poziom w nocy może zrobić skutecznego “flashbanga” i raz dwa rozbudzić na kolejne godziny, ale z drugiej nie licz na to, że zapomnisz o refleksach w przypadku pracy na zewnątrz.

Warto tu uczciwie powiedzieć, że taki ekran nie dyskwalifikuje laptopa, bo w tej klasie cenowej często dostajemy właśnie wyświetlacz IPS 165 Hz jako bezpieczny wybór. Po prostu trzeba mieć świadomość, że to element nastawiony na funkcjonalność, a nie na zachwycanie. 

Kamera, mikrofony i głośniki działają, ale cudów nie oczekuj

Kamera 1080p@30 FPS jest przeciętna w tym samym stopniu, co wbudowane mikrofony. Daje obraz z kategorii wystarczy do rozmowy, z jakością kojarzącą się bardziej ze starszymi smartfonami niż z nowoczesnymi laptopami. Docenić można za to obsługę Windows Hello.

Głośniki 2 W stereo są z kolei głośne, ale jak to bywa w laptopowych rozwiązaniach, brakuje im basu i ogólnej pełni dźwięku. Da się obejrzeć film, da się posłuchać czegoś w tle, ale do muzyki i do wrażeń w grach i tak lepiej sprawdzają się słuchawki.

Akumulator i zasilacz – zaskakująco dobrze poza graniem

Laptop ma akumulator 76 Wh i zasilacz 240 W. Przy zadaniach biurowych i odtwarzaniu wideo takie połączenie wypada zaskakująco dobrze, bo w profilu oszczędnym lub zbalansowanym spadek na poziomie około 18-25% na godzinę przekłada się na sensowną pracę z dala od gniazdka. Zarzućcie jednak coś bardziej wymagającego pokroju tworzenia gry w Unity czy Unreal Engine, a czas ten spadnie do około 90 minut, ale z drugiej strony laptop przy zasilaniu akumulatorowym nie łapie specjalnej czkawki i nawet rekompilacja projektu przechodzi w sensownym czasie.

Praca Unreal Engine

W grach sytuacja wygląda już klasycznie. Obciążenie drenuje energię błyskawicznie, a po około godzinie zabawy w tytuł pokroju Cyberpunka 2077 doczekasz się ostrzeżenia o przejściu w tryb oszczędzania lub nawet zbyt niskim poziomie naładowania. To nie jest jednak wada tego konkretnego modelu, a natura mobilnego grania, przy którym akumulator musi zasilić nie tylko podzespoły, ale też ekran i peryferia.

Oprogramowanie GiMate – dużo funkcji, mało praktycznej magii

GIGABYTE dorzuca do GAMING A16 Pro DYH automatycznie instalowaną po konfiguracji systemu aplikację GiMate do zarządzania profilami zasilania, chłodzeniem, podświetleniem i szeregiem mniej lub bardziej podstawowych funkcji. Oferuje ona pięć gotowych profili: Gaming, Balanced, Creator, Power Saving i Online Meeting. Da się je dostosowywać w pewnych kwestiach, ale brakuje jednej rzeczy, która dla bardziej świadomych użytkowników byłaby złotem: ręcznego ustawiania limitów mocy dla CPU i GPU, jak to jest już powszechne w handheldach z poziomu prostych nakładek.

Ciekawostką jest AI-asystent, który ma pomagać i w ustawieniach, i w zadaniach kreatywnych, ale w praktyce jest to rozwiązanie dość podstawowe. Przy prostych pytaniach potrafi być użyteczne, przy bardziej złożonych szybko widać ograniczenia. Nie traktowałbym tego jako powodu do zakupu. Raczej jako dodatek, który można sprawdzić i równie szybko o nim zapomnieć… a najlepiej po prostu go odinstalować, bo producent nieco tutaj przesadził, od razu instalując całe oprogramowanie do tej funkcji, a ono samo włącza się w tle przy każdym uruchomieniu laptopa.

Układy GAMING A16 Pro DYH

Sercem laptopa GAMING A16 Pro DYH jest Intel Core i7-240H w układzie z 24 MB pamięci podręcznej poziomu trzeciego, 6 rdzeniami Performance i 4 rdzeniami Efficiency. Taktowanie tych pierwszych wynosi od 2,5 do 5,2 GHz, a tych drugich od 1,8 do 4 GHz, podczas gdy poziom TDP sięga 45 watów. Naturalnie ten procesor wykręca znacznie większe zapotrzebowanie na moc, bo Power Level 2 dobija do aż 115 watów.

Po stronie GPU mamy mobilnego GeForce RTX 5080 z 16 GB GDDR7 o TGP na poziomie 115 watów. W pakiecie dostajemy oczywiście wsparcie DLSS 4, Frame Generation, rdzenie Tensor oraz RT czwartej generacji, a więc pełen zestaw współczesnych technologii NVIDII. Dla wielu osób to właśnie ta część specyfikacji jest argumentem numer jeden, bo RTX 5080 w laptopie oznacza nie tylko granie, ale też sensowną akcelerację w narzędziach do wideo, grafiki 3D i szeroko pojętej pracy kreatywnej… nawet z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Ograniczająca pamięć RAM i świetne dyski SSD

W testowanej konfiguracji dostajemy 32 GB LPDDR5X 5600 MT/s. Taka pamięć ma świetne transfery i w praktyce potrafi być bardzo szybka, ale problem z nią jest taki, że jest wlutowana, więc nie ma tutaj żadnej opcji rozbudowy. To jest tak naprawdę jedna z najważniejszych informacji w całym teście, bo kupując tego laptopa, wybierasz też swoją przyszłość. Dziś 32 GB to nadal sensowny standard do większości zadań, ale jeśli ktoś już teraz planuje cięższe projekty czy też wielozadaniowość na wysokim poziomie, to brak możliwości dołożenia RAM-u w przyszłości będzie ograniczeniem odczuwalnym szybciej, niż w laptopach z klasycznymi slotami SO-DIMM.

W kwestii pamięci masowej laptop ma dwa dyski SSD o pojemności 1 TB PCIe 4.0, wspierające NVMe 2.0, które odznaczają się identyczną wydajnością. Tutaj akurat nie ma żadnych kruczków – GAMING A16 Pro DYH już w fabrycznej wersji oferuje pojemność i opcje rozszerzania pamięci masowej, na które trudno narzekać.

Wydajność GAMING A16 Pro DYH w grach

Testy w grach pokazują bardzo wyraźnie, jaki charakter ma GAMING A16 Pro DYH i gdzie leżą jego realne granice. W Battlefieldzie 6, uruchomionym w rozdzielczości 2560 × 1440 na ustawieniu jakość zabójcza, z aktywnym generowaniem klatek i w trybie DLSS Wyważony, laptop oferuje wysoką średnią płynność, a wykres frametime zdradza sporadyczne, krótkotrwałe piki, które występują głównie w momentach respawnu.

Czytaj też: Test Gigabyte AERO X16 2WH, czyli przygoda z notebookiem klasy premium

Znacznie lepiej A16 Pro wypada w Borderlands 4, mimo że jest to tytuł wyjątkowo wrażliwy na niestabilności czasów renderowania. Przy włączonym DLSS w trybie Równowaga i generowaniu klatek x4 średnia płynność jest bardzo wysoka, ale kluczowe są tu konkretne klatki. Owszem, na wykresie pojawiają się pojedyncze, wysokie skoki jednak całościowo ponad 98 procent czasu rozgrywki mieści się w strefie płynnej rozgrywki.

Doom The Dark Ages

Najlepszy obraz możliwości tego laptopa daje Doom: The Dark Ages, uruchomiony na ustawieniu Ultrakoszmar z włączonym path tracingiem, pełną rekonstrukcją promieni oraz generowaniem klatek x4 w trybie DLSS Balans. To scenariusz skrajnie obciążający zarówno GPU, jak i CPU, a mimo to frametimes są wyjątkowo równe. Wykres praktycznie pozbawiony jest ostrych pików, stuttering spada do ułamków procenta, a ponad 99 procent czasu rozgrywki mieści się w kategorii płynnej zabawy. 

Przykład Cyberpunka 2077 dobrze obrazuje skalę różnic pomiędzy poszczególnymi trybami renderingu. W natywnej rozdzielczości i ustawieniu Ultra laptop osiąga około 70 FPS średnio, z przyzwoitymi, choć już odczuwalnymi spadkami w 1% low.

Przejście na DLSS w trybie zbalansowanym wyraźnie poprawia płynność, a aktywacja generowania klatek ×4 niemal trzykrotnie podnosi średnią liczbę FPS, kosztem większego rozrzutu w najniższych percentylach.

Włączenie path tracingu z ray reconstruction i DLSS Balanced nadal pozwala utrzymać ponad 120 FPS średnio, co jeszcze kilka generacji temu było w laptopach absolutnie nieosiągalne, choć wymaga zaakceptowania faktu, że 0,1% low potrafi spaść do wartości zauważalnie niższych.

Trzygodzinna sesja grania pokazuje bardzo wyraźnie, jak GAMING A16 Pro DYH zachowuje się w realnym, długotrwałym obciążeniu. Procesor Intel Core i7-240H przez większość czasu pracował z wysokim wykorzystaniem, osiągając średnie temperatury rdzeni w okolicach 77-78 stopni Celsjusza, z krótkimi skokami maksymalnymi do 97-98 stopni, kiedy to zaczyna odzywać się thermal-throttling, ograniczający wydajność procesora. Limit mocy procesora pozostaje stabilny na poziomie 82 W, co jasno wskazuje, że producent celowo ustawił agresywny, ale kontrolowany profil energetyczny.

GAMING A16 Pro DYH pomiar przy graniu

Karta graficzna GeForce RTX 5080 Mobile pracowała w jeszcze bardziej przewidywalny sposób. Średnia temperatura GPU oscylowała wokół 66-67 stopni Celsjusza, a maksymalnie sięgała 81-82 stopni, co jak na długą sesję grania z włączonym DLSS, Frame Generation i ray tracingiem jest wynikiem bardzo dobrym. Zegar GPU utrzymywał się stabilnie w przedziale około 1800-1900 MHz, a pobór mocy regularnie dochodził do 130-140 W i to bez oznak gwałtownego zrzucania taktowań. GPU przez zdecydowaną większość czasu pracowało w stanie pełnej dostępności mocy, bez długotrwałych ograniczeń temperaturowych czy energetycznych.

Na uwagę zasługuje również zachowanie pamięci i VRAM-u. Zużycie pamięci graficznej w trakcie grania sięgało nawet 14 GB, co jednoznacznie pokazuje, że 16 GB VRAM w RTX 5080 nie jest żadną przesadą, a realnym zabezpieczeniem przed doczytywaniem danych i skokami frametime.

Podsumowanie – dla kogo jest GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH?

GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH to kompaktowy laptop, który ma bardzo jasną tożsamość. Oferuje wydajną kartę NVIDIA GeForce RTX 5080 z 16 GB VRAM, sensowny procesor Intel Core i7-240H, praktyczny zestaw portów, a do tego potrafi zaskoczyć czasem pracy w lżejszych zadaniach. Jednocześnie trzeba mieć z tyłu głowy to, że płacimy za to połączenie konkretnymi kompromisami. Pamięć RAM jest wlutowana, więc nie ma żadnej drogi jej rozbudowy. Ekran IPS jest poprawny, ale nie zachwyca tak, jak byle OLED. Dodatkowo brakuje Thunderbolta i czytnika SD, a aplikacja GiMate z SI-asystentem jest raczej tylko ciekawostką, a nie nową “codzienną aplikacją”.

Czytaj też: Test ASUS ROG Zephyrus G16 (2025) GU605. Czy kompaktowa forma z GeForce RTX 5080 ma sens?

Tworzenie gier jest trudne. Ledwie prototyp nauczył mnie, że to skomplikowana zabawa

Jeśli jednak szukasz laptopa w cenie około 10000 złotych, który ma dać wysoki poziom możliwości karty graficznej, ale bez wchodzenia w ceny konstrukcji z segmentu premium, a przy okazji ma być sprzętem “do życia”, to GIGABYTE GAMING A16 Pro DYH broni się bardzo sensownym zestawem cech. Nie jest to oczywiście laptop idealny i bez ograniczeń, ale dosyć uczciwie skrojony, jak na wszechstronny sprzęt o wysokiej wydajności.