Piękny, napakowany funkcjami i dba o serce. Honor pokazał smartwatcha, który naprawdę może się podobać

Smartwatche już dawno przestały być tylko gadżeciarskimi zabawkami do odczytywania powiadomień z telefonu, żeby nie wyciągać go co chwilę z kieszeni. Dziś to pełnoprawne centrum dowodzenia naszym zdrowiem, osobisty trener, a coraz częściej po prostu elegancki dodatek do codziennej stylizacji. Chiński gigant pokazał właśnie swój najnowszy zegarek – Honor Watch 6 Pro. Po udanym, niebywale smukłym modelu podstawowym przyszła pora na wersję z dopiskiem „Pro”, która wprowadza na pokład technologie, jakich pozazdrościć może jej absolutnie cała rynkowa konkurencja.
Piękny, napakowany funkcjami i dba o serce. Honor pokazał smartwatcha, który naprawdę może się podobać

Zegarek wygląda kapitalnie, został wykonany z materiałów z najwyższej półki i ma zestaw funkcji zdrowotnych, które potrafią realnie uratować życie w kryzysowej sytuacji.

Honor Watch 6 Pro zalicza premierę. Co oferuje?

Trzeba Honorowi oddać jedno – pod względem konstrukcji wykonał tutaj kawał fantastycznej roboty. Koperta zegarka (o wymiarach 46,3 x 46,3 x 11,6 mm) bazuje na stali nierdzewnej, a w wyższych wariantach wykończono ją ceramicznym bezelem, spiekanym z metalem w temperaturze aż 1400°C. Wygląda to nie tylko luksusowo, ale przede wszystkim takie rozwiązanie jest o wiele bardziej odporne na zarysowania niż tradycyjne powłoki lakiernicze. Zależnie od wybranej wersji i paska (fluoroelastomer, skóra lub stalowa bransoleta), zegarek waży w granicach 50,9-51,3 grama.

Dalej mamy 1,5-calowy, dwuwarstwowy ekran OLED o rozdzielczości 466 x 466 pikseli. Wyświetlacz osiąga szczytową jasność na poziomie kosmicznych 4500 nitów (a punktowo nawet do 5500 nitów!). Oznacza to, że nawet w najbardziej słoneczne dni tarcza będzie tak samo czytelna, jak w zaciemnionym pokoju. Do tego ekran bez problemu reaguje na mokre palce, więc po wyjściu z basenu czy podczas biegu w ulewie nadal obsłużymy go bez przeszkód.

Jeśli chodzi o funkcje prozdrowotne, Honor Watch 6 Pro zapewni nam świetny wgląd w stan naszego organizmu. Zegarek oferuje całodobowe monitorowanie zmienności rytmu zatokowego (HRV), EKG, zaawansowaną analizę snu oraz system Blood Pressure 2.0, który śledzi zmiany ciśnienia krwi w ciągu dnia i dzięki algorytmom AI wiąże je z naszą aktywnością. Mało tego – na pokładzie znalazł się ciągły monitoring poziomu glukozy we krwi (CGM) oraz funkcja wykrywania nagłego zatrzymania krążenia. Jeśli zegarek przestanie wykrywać puls, natychmiast uruchomi głośny alarm i wyśle powiadomienie ratunkowe.

Dla aktywnych przygotowano precyzyjny system pozycjonowania Polaris wykorzystujący GPS o podwójnej częstotliwości z trzema antenami, co gwarantuje stabilny sygnał nawet w gęstej, miejskiej zabudowie. Mamy tu zaawansowane tryby sportowe (w tym profesjonalne tryby do biegania w terenie, badmintona czy piłki nożnej) oraz trenera AI analizującego naszą technikę.

Co z tą baterią i funkcjami na co dzień?

Poprzednik potrafił wytrzymać bez ładowarki nawet miesiąc, ale wersja Pro potrzebuje nieco więcej energii na zasilenie tych wszystkich czujników. Wbudowany akumulator o pojemności 500 mAh zapewnia do 18 dni pracy w trybie maksymalnego oszczędzania. Z włączoną funkcją Always On Display zegarek posłuży nam 7 dni, a jeśli uruchomimy absolutnie wszystkie sensory zdrowotne i ciągły monitoring, czas ten wyniesie około 4 dni. Z kolei ciągły ślad GPS możemy zapisywać przez pełne 21 godzin.

Zegarek oferuje też klasyczne funkcje – od prowadzenia rozmów Bluetooth, przez odbieranie powiadomień, po moduł NFC i wodoszczelność do 5 ATM. Co ważne, współpracuje nie tylko ze smartfonami z Androidem i iOS-em, ale też z urządzeniami pracującymi na HarmonyOS.

Czytaj też: Smartfon na nadgarstku z wysuwanym aparatem? Rollme Matrix nie jest zwykłym zegarkiem

A jak to wygląda cenowo? Debiut odbył się na razie w Chinach, a cennik zależy od tego, jak bardzo luksusową wersję wybierzemy. Podstawowy, czarny wariant ze stali na sportowym pasku wyceniono na 1799 juanów, co w przeliczeniu daje nieco ponad tysiąc złotych. Jeśli dołożymy do tego ceramiczne elementy wykończenia lub zdecydujemy się na wersję z brązowym, skórzanym paskiem, kwota rośnie do około 1100–1200 złotych. Na samym szczycie stoi błyszcząca, srebrna edycja ze stali i ceramiki na pełnej bransoletce, za którą trzeba zapłacić 2599 juanów, czyli w granicach 1500 złotych.

Biorąc pod uwagę jakość użytych materiałów, bezkonkurencyjny ekran i funkcje zdrowotne, przelicznik ten wygląda nadzwyczaj kusząco, choć oczywiście, ceny w Polsce będą wyższe przez podatki i dodatkowe opłaty. Mimo to wciąż powinno by atrakcyjnie. Pozostaje jedynie czekać, aż ten model oficjalnie wyląduje na europejskich półkach sklepowych.

Źródło: Honor

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.