To w sumie ciekawe, bo ostatnio można zauważyć na rynku wyraźną modę na urządzenia bezekranowe. Pojawia się więcej opasek i pierścieni, bo wielu z nas jest zwyczajnie zmęczona ciągłymi powiadomieniami i cyfrowym szumem. Mimo iż Rollme też już zaprezentowało podobny sprzęt, to Matrix zdecydowanie do takich nie należy.
Pop-up camera, czyli wideorozmowy z poziomu nadgarstka
Nie będzie przesadą, jeśli Rollme Matrix nazwiemy tutaj smartfonem w kształcie smartwatcha. Na pokładzie znalazło się bowiem dedykowane gniazdo na kartę SIM (nie moduł eSIM, jak to robi większość) ze wsparciem dla globalnych pasm częstotliwości 4G LTE. Oznacza to, że wychodząc z domu na trening, do sklepu czy na spacer z psem, możemy zostawić nasz ciężki telefon na biurku, a z poziomu zegarka wciąż odbierać i wykonywać połączenia głosowe, wysyłać wiadomości tekstowe oraz korzystać z aplikacji wymagających stałego dostępu do sieci. Oczywiście opcja parowania przez Bluetooth nadal jest obecna.

Sercem urządzenia jest układ procesora SL8541E wspierany przez 2 GB pamięci RAM oraz 16 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Taki zaplecze pozwala na bezproblemowe pobieranie i uruchamianie aplikacji z dedykowanego ekosystemu – w tym odtwarzaczy wideo, aplikacji muzycznych czy narzędzi do nawigacji terenowej. Z racji, że nie jest to WearOS, jesteśmy tutaj zdani tylko na to, co przygotowało dla nas Rollme. Na froncie mamy jasny wyświetlacz AMOLED o przekątnej 2,06 cala i wysokiej rozdzielczości 410 x 502 pikseli, zapewniający świetną czytelność nawet przy mocnym świetle słonecznym.
Czytaj też: Ostrzeże przed słońcem i wezwie pomoc na stoku. Xiaomi Watch S5 zadebiutował w subtelniejszym wydaniu
Nie da się jednak ukryć, że tym, co jest największym wyróżnikiem tego modelu, jest boczny aparat fotograficzny typu pop-up. W starszych i nielicznych zegarkach z obiektywami inżynierowie umieszczali matrycę wprost na tarczy, co zmuszało użytkownika do wyginania dłoni w dziwaczny, nienaturalny sposób podczas próby zrobienia zdjęcia czy prowadzenia wideorozmowy.

W modelu Matrix moduł aparatu pozostaje na co dzień dyskretnie schowany wewnątrz obudowy, wysuwając się automatycznie lub mechanicznie z boku koperty dokładnie wtedy, gdy zamierzamy wykonać połączenie wideo lub zrobić szybką fotkę. To specyficzne usytuowanie pod kątem zapewnia znacznie bardziej naturalną perspektywę kadru podczas rozmowy, przypominając tradycyjne trzymanie telefonu przed twarzą.
Pełen pakiet monitorowania zdrowia i aktywności
Mimo że Rollme Matrix skupia się na funkcjach komunikacyjnych, nie zapomniano o funkcjach sportowych i zdrowotnych. Urządzenie oferuje całodobowy, ciągły pomiar tętna, szybki pomiar natlenienia krwi (SpO2) jednym dotknięciem oraz zaawansowane monitorowanie faz snu z rozbiciem na cykle płytkie, głębokie i REM. Miłośnicy aktywności na świeżym powietrzu docenią wbudowany, niezależny moduł GPS, czujnik geomagnetyczny pełniący funkcję cyfrowego kompasu oraz bogaty zestaw trybów treningowych.

Utrzymanie stałego połączenia z siecią 4G oraz praca modułu GPS wymagają sporego zapasu energii. Aby sprostać tym wymaganiom, producent wyposażył zegarek w akumulator o pojemności aż 1100 mAh. Ładowanie odbywa się za pomocą dołączonego kabla magnetycznego i trwa około 80 minut.

Z wyglądu Matrix przypomina Apple Watch, zwłaszcza w wersji z pomarańczowymi akcentami wokół ekranu. Sam projekt jest przy tym dość klasyczny – prostokątny ekran z wyraźnie zaokrąglonymi rogami, z boku koronka, przycisk, a z drugiej strony maskownica głośnika. Obudowa charakteryzuje się klasą odporności IP67, co chroni ją przed kurzem i przypadkowym zachlapaniem podczas mycia rąk czy deszczu (choć sprzęt nie jest przeznaczony do pływania).
Cena? Śmiesznie niska
To, co lubię w Rollme najbardziej, to podejście do wyceniania swoich sprzętów. Ten model kosztuje bowiem na stronie producenta zaledwie 89,99 dolarów (około 350 złotych) – śmiesznie niska kwota, jak za pakiet funkcji, które ten zegarek nam oferuje. Oczywiście, realną jakość poznamy dopiero wtedy, gdy w sieci pojawią się recenzje. jednak dotychczasowe opinie o urządzeniach marki są całkiem dobre. Jasne, te zegarki mają swoje wady, ale w tym pułapie cenowym stanowią świetną alternatywę.
Źródło: Rollme
