Część z nich, jak kultowy Light Phone, wymaga jednak od nas skrajnego ascetyzmu i całkowitej rezygnacji ze smartfona, co w dobie cyfryzacji wielu usług zwyczajnie nie jest możliwe. Inne, jak klapki z ekranem, bywają po prostu nieporęczne. Tutaj na scenę wkracza Meadow – mały, kwadratowy i absolutnie uroczy sprzęcik, który proponuje nam idealny kompromis, czyli odłączenie się od social mediów, bez rezygnacji z tego, co naprawdę ułatwia życie na mieście.
Weź tylko to, co niezbędne
Twórcą tego projektu jest 25-letni Shreyas Narlanka – człowiek, który rzucił studia na UC San Diego, by rozwinąć swój pierwszy startup (później przejęty przez potężną platformę StockX). Głównym założeniem Meadow nie jest zastąpienie naszego smartfona, ale nie na stałe, tylko po prostu wtedy, kiedy wychodzimy na trening, imprezę czy spotkanie ze znajomymi. Telefon działa na dostosowanym systemie Android, dzięki czemu znajdziemy na nim wyłącznie kluczowe aplikacje: Ubera, Stravę, Apple Music czy Spotify. Do tego dostajemy natywne narzędzia do nawigacji, dyktafon, notatnik, aparat, komunikator tekstowy, lokalizator oraz… skaner biletów. Żadnej przeglądarki internetowej, żadnego TikToka i brak powiadomień z Instagrama.

Co ciekawe, Meadow nie używa naszej karty SIM. Żeby z niego korzystać, kupuje się osobny plan z drugim numerem. Żeby nie zgubić się w komunikacji ze znajomymi, twórca radzi proste rozwiązanie – ustawić na głównym iPhonie automatyczny tryb z informacją dla najważniejszych kontaktów, że jesteśmy właśnie „na mieście z Meadow” i w nagłych sprawach mogą dzwonić pod drugi numer.

Na pokładzie tego gadżetu nie zabrakło nawet miejsca na aparat, ale bardzo specyficzny, bo bliżej mu chyba do analogowców na kliszę. Choć mamy tu oczywiście ekran (3-calowy), to dostęp do zdjęć i filmów dostajemy dopiero w domu, kiedy zsynchronizujemy urządzenie z aplikacją w głównym telefonie. Brzmi to jak niepotrzebne skomplikowanie, jednak spójrzmy na to z drugiej strony – zamiast spędzać dziesięć minut na przeglądaniu i nakładaniu filtrów na właśnie zrobione zdjęcie, po prostu robimy fotkę i wracamy do zabawy.
Czytaj też: Wielki ekran i jeszcze większy akumulator. Xiaomi wypuszcza w Polsce kolejnego budżetowca
A ponieważ z przodu nie ma obiektywu do selfie, tuż obok tylnej soczewki zamontowano małe, fizyczne lusterko, żeby upewnić się, że wszyscy mieszczą się w kadrze. Jakość zdjęć w ciągu dnia jest bardzo przyzwoita, choć na ciemnym koncercie aparat ma już swoje ograniczenia, ale przecież nie o to w tym chodzi.
Najważniejsze pod ręką, reszta czeka w domu
Niewielka obudowa w dłoni leży początkowo nieco obco i nieporęcznie, ale zdaniem twórców to nie wada, a cecha. Meadow nie ma być wygodny do wielogodzinnego trzymania w dłoni, bo mamy z niego korzystać tylko wtedy, gdy naprawdę musimy. Sprzęt sprawdza się bez zarzutu w najważniejszych sprawach, takich jak zamówienie Ubera, odtworzenie muzyki na słuchawkach Bluetooth (lub przewodowych przez przejściówkę USB-C) czy zeskanowanie kodu QR z biletem wstępu na koncert. Wszystko to przebiega całkowicie bezstresowo.

Trzeba przyznać, że Meadow to niezwykle świeży powiew w świecie technologii. To taki złoty środek między technologią a byciem offline. Nie ma się co oszukiwać, w dzisiejszym świecie, gdzie masa rzeczy jest już cyfrowa, ciężko jest całkowicie zrezygnować z telefonu. Jednocześnie ciągłe powiadomienia i social media absorbują za dużo naszej uwagi, dlatego odcięcie ich wydaje się najlepszym sposobem na cyfrowy detoks.
Źródło: Meadow
