China Zorrilla, znany podczas budowy jako Hull 096, ma około 130 metrów długości i jest największym zbudowanym dotąd statkiem całkowicie zasilanym z akumulatorów. Australijska firma Incat upchnęła w jego wnętrzu 5016 jednostek akumulatorowych o łącznej masie około 250 ton i pojemności przekraczającej 40 MWh. Według producenta jest to mniej więcej czterokrotnie większy magazyn energii niż w jakimkolwiek wcześniejszym projekcie morskim tego typu.
Ponad 5000 akumulatorów zamkniętych w 130-metrowym statku
China Zorrilla została zbudowana na Tasmanii, ale do Ameryki Południowej nie dopłynęła samodzielnie. Załadowano ją na specjalistyczny ciężki transportowiec Black Marlin, który zabrał prom przez Ocean Spokojny i wokół południowego krańca Ameryki Południowej. We wrześniu jednostka została zwodowana w Nueva Palmira i skierowana do Colonia del Sacramento na końcowe testy oraz przygotowanie do służby.

Powstanie i niedawne dostarczenie statku China Zorrilla oznacza, że nie patrzymy już na mały prototypowy demonstrator wożący kilkudziesięciu pasażerów w ramach programu pilotażowego. Ten gigant ma zabierać jednocześnie do 2100 osób oraz 225 samochodów, a na pokładzie wygospodarowano nawet około 2300 m² powierzchni handlowej. Mówimy więc o pełnoprawnym promie pasażersko-samochodowym, ale akurat takim, któremu ktoś zamiast zbiorników paliwa zafundował gigantyczny powerbank.
Czytaj też: Potężny zastrzyk mocy dla akumulatorów. Naukowcy znaleźli niewykorzystany potencjał

Energia trafia do ośmiu silników elektrycznych napędzających osiem pędników strumieniowych Wärtsilä. Lekki aluminiowy kadłub nie jest zaś tutaj jakąś materiałową fanaberią. Przy setkach ton akumulatorów każdy kilogram urwany z konstrukcji zaczyna mieć znaczenie, bo poprawia efektywność i pozwala więcej energii przeznaczyć na przewożenie ludzi zamiast samego statku. Nie możemy jednak liczyć na cuda, bo tak się składa, że China Zorrilla może pracować na akumulatorach przez około 90 minut. Niezbyt imponująco, jeśli porównamy ją z tankowcem przemierzającym ocean przez kilka tygodni, ale zupełnie wystarczająco, kiedy statek ma do pokonania niespełna 56 kilometrów.
Czytaj też: Akumulatory mają w sobie cichego sabotażystę. Badacze pokazali skalę marnotrawstwa

Docelowo prom ma bowiem kursować między Colonia del Sacramento w Urugwaju a Buenos Aires. Przeprawa zajmuje około godziny, więc 90-minutowa wytrzymałość na jednym ładowaniu zostawia potrzebny zapas, a statek ma wykonywać kilka kursów dziennie. Nie znamy jednak szczegółów na temat samego ładowania, więc najpewniej zostało ono zrealizowane w sposób tradycyjny. Pisałem już o podobnym problemie przy ładowaniu elektrycznych jednostek bezpośrednio na morzu. Sam statek jest tylko połową elektrycznej układanki. Druga połowa to infrastruktura, która musi bardzo szybko wpompować ogromną ilość energii z powrotem do akumulatorów.
Ten statek jest ważniejszy niż niejeden rekord
Hull 096 zamówiono jeszcze w 2019 roku, a po pandemicznym przestoju projekt przeszedł dużą zmianę i ostatecznie z jednostki planowanej z napędem spalinowym powstał prom całkowicie elektryczny. Zwodowano go w maju 2025 roku, a na początku 2026 roku rozpoczął próby na wodach Tasmanii. Teraz projekt przestaje być historią budowy niezwykłego prototypu i zaczyna normalną eksploatację.
Co ciekawe, Incat buduje już dla duńskiego Molslinjen trzy kolejne promy elektryczne o długości 129 metrów. Każdy ma otrzymać akumulator aż 44,75 MWh i przewozić 1500 osób oraz 500 samochodów. Po wejściu do służby mają zostać największymi elektrycznymi promami w Europie i chyba właśnie tutaj przebiega dla mnie granica między ciekawostką a zmianą technologiczną. Jeden ogromny elektryczny statek można potraktować jak pokaz możliwości. Cztery podobne jednostki budowane dla dwóch operatorów na dwóch kontynentach zaczynają już wyglądać jak początek nowej niszy na rynku.

Czytaj też: 805 Nm na tylnym kole i wymienny akumulator. Elektryczne motocykle stają się potworkami
Przyszłość żeglugi nie będzie więc zapewne polegać na tym, że za kilka lat wszystkie kominy nagle znikną ze statków. Nowe żagle, wodór, paliwa syntetyczne, hybrydy i akumulatory będą przez długi czas walczyć o swoje nisze. China Zorrilla pokazuje zaś, że zelektryfikowana przyszłość już tu jest.
Źródła: Incat

