Test Huawei Matepad Air 2026. Czy nowy ekran to gamechanger? Myślę że tak

Chociaż myśl o tabletach premium lubi być zdominowana przez iPady, to tak naprawdę już dawno nie tylko gigant z Cupertino wie jak zrobić solidne narzędzie wypełniające lukę pomiędzy smartfonami a laptopami.
Test Huawei Matepad Air 2026. Czy nowy ekran to gamechanger? Myślę że tak

Szczególnie wtedy, gdy mowa o Huawei, raczej już bardzo doświadczonym graczu w tym zakresie. Nie będę też ukrywał, że ich seria tabletów z matowymi ekranami PaperMatte od samej premiery w 2023 roku bardzo mnie intrygowała. W końcu na co dzień sam korzystam z dokładnie takiego rozwiązania, ale niestety w wydaniu naklejanej, specjalnej folii Paperlike (firmy o tej samej nazwie, zamienniki nie spełniły niestety wymogów jakościowych). Zaś tutaj nie jest to dodatek, lecz część designu, co otwiera wiele możliwości. W końcu miałem okazję przetestować urządzenie z tym ekranem i to w smukłej, atrakcyjnej formie.

Huawei Matepad Air 2026, czy to właśnie na taki tablet czekałem?

Wprowadzenie nowej odsłony modelu MatePad Air na rok 2026 przynosi modyfikację, która zmienia odczucia płynące z codziennego użytkowania pod każdym względem, bo od oglądania wideo po obróbkę zdjęć i nawet rysowanie. Mowa oczywiście o pozostawieniu w tyle stosowanych dotychczas matryc LCD na rzecz zaawansowanego panelu OLED wyposażonego w charakterystyczną powłokę PaperMatte.

Jest to bardzo mile widziana zmiana, ale jednocześnie trzeba mieć świadomość tego, że niestety odbiła się ona również na cenie. Zatem jak zawsze, coś za coś. Całość zamknięto w smukłej obudowie o grubości zaledwie 5,3 milimetra, co czyni z tego urządzenia interesujący punkt odniesienia dla osób szukających kompromisu między sprzętem do rozrywki, nauki a lekki narzędziem do pracy biurowej, który wleci do torby i się nawet za bardzo nie odczuje jego wagi.

Aż miło jest popatrzeć na coś nowego. Najwyraźniej niewiele potrzeba, żeby odświeżyć standardy

W czasach, gdy większość tabletów klasy premium zamykana jest w chłodnych, aluminiowych obudowach w odcieniach szarości, grafitu i srebra, propozycja Huawei bawi się kolorami niczym Apple ze swoją serią (również nazwaną Air, ale z gorszej jakości ekranem), więc urządzenie jest od razu odświeżające i dostarcza potrzebne urozmaicenie. Zadebiutowało w palecie barw, które zdecydowanie rozjaśnią miejską rzeczywistość cyfrowego nomady i czerpią inspirację garściami z life style’owych magazynów, niż ze sterylnego środowiska biurowego.

Wśród dostępnych kolorów znajdziemy między innymi klasyczną biel, delikatny, subtelny błękit oraz pastelowy róż. Właśnie ten ostatni wariant przykuwa szczególną uwagę, nadając tabletowi cieplejszego, bardziej wyrazistego charakteru, który wyróżnia propozycję Huawei na tle konkurencyjnych produktów, chyba że woli się bardzo jaskrawe barwy.

Mnie jednak przypadł w udziale wariant stonowany (błękitny), mimo to, wciąż elegancki i aż się chce go używać, ma coś w sobie kuszącego. A wszystko zawdzięcza perłowemu wykończeniu, które bardzo subtelnie reaguje na padające na powierzchnię światło. Szczerze mówiąc, to aż teraz na samą myśl o powrocie do aluminium robi się człowiekowi najzwyczajniej przykro.

Dedykowana szmatka dodawana w zestawie. Najlepsza jakiej kiedykolwiek używałem, radzi sobie ze smugami wyśmienicie

Warto również zwrócić uwagę na dbałość Huawei o detale widoczną w module aparatu fotograficznego. Został on umieszczony w owalnej wyspie o lekko uniesionej konstrukcji, która przypomina, że nie wszystko musi zostać umieszczone w kwadracie o obłych rogach. Dolna część modułu jest dopasowana kolorystycznie do reszty obudowy i wykończona matowym metalem, który wieńczy cienki, polerowany pasek. Sam aparat otoczony jest elegancką, czarną ramką, a dopełnieniem całości jest subtelne, srebrne logo producenta umieszczone w centralnej części plecków.

Podsumowując, konstrukcja obudowy proponuje wyważoną, nieco odświeżoną estetykę. Pomimo wyjątkowo cienkiego profilu i wagi wynoszącej około 500 gramów, konstrukcja wykazuje wysoki poziom sztywności. Wykorzystane materiały są przyjemne w dotyku, a matowa faktura tylnej części po prostu prosi się o zdjęcia.

Najważniejsza zmiana dźwiga cenę
Huawei Matepada Aira 2026, ale i doznania są inne

Zmiana technologii wyświetlacza stanowi bez wątpienia najważniejszy rozdział nowego MatePada Air. Zastosowanie 12-calowej matrycy OLED o wysokiej rozdzielczości i odświeżaniu na poziomie 144 Hz przekłada się na doskonałe wrażenia, które przypominają, dlaczego ludzie tak bardzo walczą o tę technologię nawet w swoich smartfonach. 

W przeciwieństwie do ekranów LCD, diody w panelu OLED samodzielnie emitują światło, co pozwala na uzyskanie perfekcyjnej czerni (dzięki fizycznemu wygaszaniu pikseli) i w efekcie wybitnego współczynnika kontrastu. Kolory są niezwykle nasycone, żywe i precyzyjnie odwzorowane. Oglądanie materiałów wideo, praca ze zdjęciami czy rysowanie stają się dzięki temu czystą przyjemnością. Całości dopełnia wysoka częstotliwość odświeżania na poziomie 144 Hz, która odpowiada za to, że wszystkie animacje systemowe, przewijanie długich tekstów na stronach internetowych oraz granie chociażby w Minecrafta jest płynne i responsywne.

Matowy to przyjemność w dotyku, pracy oraz wyglądzie i nie dam sobie powiedzieć, że jest inaczej

Prawdziwą różnicę robi jednak autorskie wykończenie PaperMatte, które ślepo pokochałem. Specjalna tekstura powierzchni niemal całkowicie eliminuje odblaski światła, dzięki czemu korzystanie z tabletu przy jasnym oświetleniu biurowym czy w pobliżu okna jest nieporównywalnie bardziej komfortowe niż w przypadku tradycyjnych, błyszczących szyb. Warto przy tym zauważyć, że matowa powłoka w połączeniu z panelem OLED nie powoduje dotkliwego spadku nasycenia barw ani drastycznego pogorszenia ostrości, co doskwiera w stosowanych przeze mnie prywatnie folii Paperlike. Tutaj obraz zachowuje klarowność, a matowe wykończenie odciąża wzrok podczas wieczornego przeglądania internetu.

Światło lampy biurkowej

Dodatkowo technologia PaperMatte całkowicie odmienia doświadczenie korzystania z rysika. Lekko chropowata faktura zapewnia delikatny opór końcówce stylus’a, co doskonale imituje uczucie pisania prawdziwym ołówkiem po tradycyjnym papierze i każdy, kto chociaż raz zacznie rysować w ten sposób, już nigdy nie będzie chciał powrócić do gładkiej tafli tabletu. Rysik został również wyposażony w fizyczny przycisk oraz funkcję reakcji na ścisk, co usprawnia przełączanie się między narzędziami bez zakłócania płynności pracy.

Światło zestawu do doświetlania fotografii na pełnej mocy, imitacja koloru światła dziennego

W zestawie jest jeszcze dedykowana klawiatura, która pozwala wykorzystać w pełni antyodblaskową powierzchnię, lecz ma niestety wiele ograniczeń, gdyż jest częścią etui w staromodnym wydaniu. Oznacza to, że wciąż jest pod raczej niewygodnym kątem i bardzo blisko ekranu. Na szybkie sesje będzie wystarczająca, tym bardziej że skok klawiszy jest wręcz szokująco sprężysty i poddaje się naciskowi w miły sposób, wręcz przyjemniejszy niż motylki w starszych już MacBookach. Jednakże brak gładzika i myszki (można dokupić) burzy immersję.

Czy sześć głośników to wystarczająco, żeby nie mieć powodów do narzekań?

Warstwa audio w nowej generacji MatePada Air stoi na bardzo wysoki poziomie, ale naszą relację można opisać najlepiej jako skomplikowaną. Zastosowany system sześciu głośników generuje dźwięk o zaskakującej głębi i czystości, ale właśnie chyba ta głębia czasami brzmiała mi jakby docierała z jakiegoś holu lub pustej hali gdzie trwały próby przed koncertem. Z drugiej strony, potem włączałem coś innego i problem znikał, szczególnie gdy już się przyzwyczaiłem.

Jednak podczas na przykład używania Netflixa, kwestie dialogowe są wyraźne, a sceny filmowe zyskują odpowiednią dynamikę, co w połączeniu z ekranem OLED tworzy przyjemną kompozycję do luźnej konsumpcji multimediów. Urządzenie sprawdza się świetnie przy odtwarzaniu muzyki, oglądaniu wideo czy prowadzeniu wideokonferencji. Wbudowany układ mikrofonów sprawnie zbiera głos i skutecznie redukuje szumy z otoczenia, co czyni tablet funkcjonalnym narzędziem do pracy zdalnej.

Nie zastąpi to jednak głośników bluetooth, ale też myślę, że trochę za bardzo się czepiam tabletu, który dawniej mógł tylko pomarzyć o takiej jakości.

Bateria i codzienna wydajność. Czyli czy Air, znaczy mniej

Jednym z najczęstszych obaw w przypadku bardzo cienkich urządzeń mobilnych jest czas pracy na baterii, która musi fizycznie zmieścić się w niewielkiej przestrzeni. Tutaj jednak wciąż mowa o dość dużym narzędziu, więc producentowi udało się bez problemu wkomponować do wnętrza wielką baterię o pojemności 10 100 mAh. Ta zaś została połączona z naturalną energooszczędnością matrycy OLED (szczególnie podczas wyświetlania ciemnych motywów) oraz dobrze zoptymalizowanym oprogramowaniem, co przekłada się na znakomite wyniki czasowe.

Tablet bez większych problemów wytrzymuje intensywny dzień pracy, wliczając w to tworzenie notatek, przeglądanie internetu, czytanie dokumentów oraz YouTube’a w tle W przypadku mniej intensywnego użytkowania, urządzenie z powodzeniem będzie wymagało ładowania co drugi lub nawet co trzeci dzień. Czyli tak długo jak nie zacznie się grać w Genshina, Minecrafta albo Nikki, szczególnie ostatnia pozycja wystawia każdy sprzęt na próbę.

Z kolei za płynność pracy odpowiadają podzespoły, które nie przyniosły problemów i żadnych zauważalnych przerw przy włączaniu kolejnych aplikacji w trybie wielozadaniowości, a wszystko przy YouTube’ie oczywiście w PiP (obraz w obrazie), bo jak to tak pracować bez zerkania na malutki ekranik platformy, skoro tablet oferuje tyle przestrzeni. Dlatego mogę zakomunikować, że przełączanie się między otwartymi oknami, obsługa aplikacji na podzielonym ekranie przebiegają bez zarzutu, śmiało można sobie pofolgować.

Oprogramowanie sprawnie zarządza zasobami systemowymi, dostarczając moc dokładnie tam, gdzie jest ona potrzebna w danej chwili, lecz z limitami uzależnionymi od ilości RAM (urządzenie jest dostępne w wariantach 8 i 12 GB), które sprawiają, że osoby liczące na przenośny kombajn sztucznej inteligencji lepiej niech zainteresują się innym sprzętem.

I w ten przykry sposób, chyba pora przejść do najtrudniejszej kwestii, spowodowanej dualizmem branży technologicznej, na której w końcu mamy sprzęty działające na googlowym Androidzie i applowskim iPadOS. A gdzie są ludzie, tam są i aplikacje, często niezbędne.

Bez świadomości konsekwencji wybrania tego ekosystemu lepiej się nie zbliżać

Głównym obszarem wymagającym świadomego wyboru ze strony użytkownika pozostaje warstwa oprogramowania. Tak jak pozostałe nowoczesne sprzęty tej marki, Huawei MatePad Air 2026 działa w oparciu o środowisko rozwijane własnym sumptem przez producenta oraz sklep AppGallery.

Dla znacznego odsetka globalnych użytkowników głównym ograniczeniem pozostanie z pewnością brak fabrycznego dostępu do pełnego pakietu Usług Google. Chociaż sklep AppGallery rozwija się w bardzo dynamicznym tempie i aktualnie posiada obszerną bazę kluczowych aplikacji (w tym programów lokalnych, użytecznych w codziennym życiu), nie zmienia to faktu, że natywne korzystanie z aplikacji takich jak Dysk Google, Gmail czy YouTube bezpośrednio po uruchomieniu urządzenia jest ograniczone.

Oczywiście istnieją skuteczne, zewnętrzne narzędzia i środowiska pozwalające na doinstalowanie wymaganych aplikacji (działający w trakcie testów bez zarzutów GBox), jednak dla osób oczekujących pewnych funkcji i lekkości korzystania z dóbr Google od razu po otwarciu, może to stanowić pewną barierę.

Pewne zastrzeżenia budzi również fakt, iż polityka producenta w zakresie długoterminowego cyklu wsparcia oprogramowania i dostarczania dużych aktualizacji systemowych mogłaby być nakreślona nieco bardziej klarownie, aby zagwarantować użytkownikom jeszcze większy spokój umysłu podczas podejmowania decyzji zakupowej na kolejne lata.

Czy mimo braku wsparcia Google, można śmiało postawić na Huawei?

Huawei MatePad Air w edycji na 2026 rok jest bez cienia wątpliwości sprzętem bardzo udanym. Krok w stronę technologii OLED był strzałem w dziesiątkę, który autentycznie deklasuje poprzednika, podnosząc komfort używania wszelkich treści na najwyższy poziom. Najmocniejszymi atutami tabletu są z pewnością jego smukła (5,3 mm) i lekka konstrukcja, bardzo miłe wykończenie oraz system audio, którego jakość zadowoli większość osób, a sam PaperMatte to z kolei no brainer, dla tej powłoki kupuje się ten tablet.

Oczywiście wybór tego tabletu wiąże się ze świadomością specyfiki jego systemu operacyjnego oraz koniecznością ewentualnego dostosowania swoich przyzwyczajeń w związku z brakiem preinstalowanych usług Google. Co więcej, jeżeli ktoś przesiada się z iPada, to tych problemów może się namnożyć przez brak aplikacji obecnych wyłącznie w ekosystemie Apple.

Jest jeszcze kwestia ceny, która waha się pomiędzy 3499 a 3999 złotych. To nie jest mało pieniędzy, więc to naprawdę bardzo komplikuje ocenę przydatności
Huawei Matepada Aira dla wielu osób. Bowiem jedynym powodem przemawiającym za tegorocznym wariantem, jest jeżeli komuś zależy na unikatowym połączeniu matowego ekranu i OLEDu. Nie wyobrażam sobie też, że ktoś jest przywiązany do HarmonyOS, więc to czyni ten produkt sprzętem dla bardzo specyficznego klienta lub szukającego czegoś całkowicie innego niż standard branży.

Pewne jest jedynie to, że to produkt solidny i wdzięczny. Huawei Matepad Air 2026 nie zawiedzie, lecz inni z tej półki cenowej, też nie.

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.