Podczas gdy cały świat musi nie dowierzać ignorancji inwestorów Elona Muska, obsypujących go pieniędzmi, podczas gdy ten stale ukazuje siebie w roli niezwykłego twórcy, pierwszego, który wpadł na robotaksówki, czy humanoidalne roboty, reszta twórców robi swoje. Waymo już dawno jeżdżą i debiutują nawet w Europie, a najwyraźniej w Chinach roboty opuszczają samodzielnie linie produkcyjne. Tylko, że tak dosłownie.
Humanoidalne roboty zaczynają same schodzić z linii produkcyjnych. Czy pora zacząć się bać?
Xpeng, firma technologiczna z Chin, która zajmuje się między innymi produkcją samochodów oraz oczywiście rozwojem sztucznej inteligencji, ogłosiła że są twórcami pierwszego na świecie robota do wszystkiego. Zajmie się zarówno nauką dzieci, jak i sprzątaniem domu, a także sprawdzi doskonale jako zamiennika pracownika, który nie będzie oczekiwał ubezpieczenia oraz składki zdrowotnej.

Xpeng Iron, podobno samodzielnie opuścił linię produkcyjną, która według podawanych informacji, również niemalże w całości była autonomiczna (80%). W skrócie roboty mają tworzyć roboty i to na skalę masową. Produkcja ma być gotowa na odpowiadanie potrzebom o każdej porze i pracować na pełnych obrotach. Pierwszy egzemplarz to dopiero początek nadchodzącego startu masowego wytwarzania humanoidalnych maszyn. Pierwsze dostawy mają za to być możliwe od przyszłego roku. Czyli w sam raz na start sprzedaży Optimusa Tesli, co obiecał Elon Musk.
Czytaj też: Rewolucja w robotyce? Ten robot uczy się nowych zadań w mgnieniu oka
Czy te rewelacje oznaczają, że musimy zacząć się bać rewolucji maszyn? Czy pora już zacząć szukać i chronić Johna Connora, który rzuci wyzwanie terminatorom? Otóż nie, to jest raczej kolejna szopka, kolejnego wizjonera, który ogłasza, że roboty staną się już zaraz częścią naszej codzienności. Naturalnie bez wskazania konkretnej daty oraz faktycznych danych.
Nawet oficjalna strona Xpeng Iron nie zwiera żadnych konkretów. Oferuje jedynie wyidealizowane stockowe fotografie niepotrzebnie seksualizowanych robotów (o co chodzi tym gigantom techu, żeby maszyna miała kobiece kształty?), a co najważniejsze, są to wyraźnie ludzie w kostiumach udający roboty. Niemniej, wydaje się, że może to być bardzo potrzebne PRowo, gdyż wartość firmy na giełdzie leci na łeb na szyję, a to na pewno nie jest rzecz napawająca właścicieli Xpeng otuchą na przyszłość.

Dlatego na tę chwilę, może i ogłosili sukces, lecz nie idą za nim żadne konkrety. Po prostu jak echo powtarzają dokładnie te same linie marketingowe, które przedstawia każda firma tworząca humanoidalne roboty: nasze roboty już pracują przy liniach produkcyjnych tworząc następne roboty (to samo słyszymy od Tesli i tak samo nie mamy materiałów potwierdzających ich skuteczność i czy autentyczność), już niedługo będą dla was przygotowywać poranną kawę, ten robot sam myśli dzięki chipom AI, porusza się ze zwinnością człowieka, i tak dalej.
Wciąż żadna firma nie pokazała zalety, którą miałby otrzymać przeciętny człowiek z zakupienia humanoidalnego robota. Na razie najwięcej sensu mają wypowiedzi producentów z obszernego materiału Guardiana, w którym mówi się wprost, że młode pokolenia nie chcą pracować za marne grosze, a roboty nie będą narzekać. Sens także odnalazły osoby monetyzujące viralowość Edwarda Warchockiego, ale póki co, to chyba tyle.
Źródło: slashgear

