Niemal 10 lat podróży i wreszcie dotarła do Merkurego. BepiColombo weszła w decydującą fazę misji

Po niecałych ośmiu latach podróży przez wewnętrzną część Układu Słonecznego misja BepiColombo wkracza w swoją najważniejszą i najbardziej wymagającą fazę. 3 września europejska sonda rozpoczęła procedurę przybycia do Merkurego. To pierwszy etap skomplikowanej serii manewrów, która ma doprowadzić dwa orbitery do wejścia na orbitę wokół najmniejszej planety Układu Słonecznego. Co się teraz wydarzy?
Niemal 10 lat podróży i wreszcie dotarła do Merkurego. BepiColombo weszła w decydującą fazę misji

BepiColombo jest wspólną misją Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA i japońskiej agencji JAXA. Wystartowała z Ziemi w październiku 2018 roku. Od tego czasu pokonała ogromny dystans i wykorzystała serię przelotów w pobliżu planet, aby stopniowo zmniejszać swoją prędkość względem Słońca. Odbyło się dziewięć przelotów planetarnych, w tym w pobliżu Ziemi, Wenus i Merkurego. Tak skomplikowana trajektoria była konieczna, ponieważ dotarcie do Merkurego nie polega po prostu na skierowaniu statku w stronę planety. Bliskość Słońca sprawia, iż sonda musi poradzić sobie z jego potężnym przyciąganiem grawitacyjnym. 

Czytaj też: Genialne zdjęcia ukazują Merkurego z bliska. Poczujesz się, jakbyś był na miejscu

Przedwczoraj wydarzyło się coś szczególnie ważnego. Mercury Transfer Module, czyli moduł, który przez lata zapewniał BepiColombo napęd podczas podróży, został odłączony od dwóch instrumentów naukowych. Od tego momentu główną rolę przejmują dwa orbitery: europejski Mercury Planetary Orbiter oraz japoński Mercury Magnetospheric Orbiter, znany również jako Mio. Kontrola misji potwierdziła udane oddzielenie.

To jednak dopiero początek najbardziej wymagającej części misji. Oba orbitery mają wejść na orbitę Merkurego 21 listopada. Następnie zostaną rozdzielone i rozpoczną pracę na własnych orbitach. Mio ma zostać uwolniony w grudniu, natomiast europejski orbiter będzie stopniowo zmierzał do swojej docelowej orbity, którą powinien osiągnąć w marcu przyszłego roku. Pełna faza naukowa misji ma rozpocząć się w kwietniu. 

Naukowcy mają wobec BepiColombo ogromne oczekiwania. Merkury jest najmniejszą planetą Układu Słonecznego i jednocześnie jedną z najsłabiej poznanych. Jednym z głównych celów misji będzie dokładne zbadanie jego powierzchni i składu chemicznego. Orbiter ESA będzie tworzył szczegółowe mapy planety, a także analizował jej niezwykle cienką egzosferę.

Drugi statek, Mio, skupi się przede wszystkim na magnetosferze Merkurego. To szczególnie interesujące, ponieważ mimo niewielkich rozmiarów planeta posiada własne pole magnetyczne. Naukowcy chcą dowiedzieć się, w jaki sposób powstaje i jak oddziałuje z niezwykle silnym wiatrem słonecznym. Badania mogą pomóc również wyjaśnić, dlaczego Merkury ma tak duże, częściowo płynne jądro w stosunku do swoich rozmiarów. 

Czytaj też: Zagadkowa aktywność na Merkurym. Badacze wykryli jasne smugi i mówią, co to oznacza

Jedną z największych zagadek są kratery znajdujące się w permanentnym cieniu w pobliżu biegunów. Mimo że powierzchnia Merkurego jest wystawiona na ekstremalne temperatury, w miejscach, do których światło słoneczne nigdy nie dociera, mogą znajdować się pokłady lodu wodnego. BepiColombo ma pomóc ustalić, ile takiego materiału rzeczywiście znajduje się na powierzchni i skąd się tam wziął.

Warunki panujące w pobliżu Merkurego stanowią jednak ogromne wyzwanie dla konstruktorów. Planeta znajduje się średnio zaledwie około 58 milionów kilometrów od Słońca, dlatego statek musi wytrzymać znacznie większe nasłonecznienie niż sondy znajdujące się w pobliżu Ziemi. BepiColombo posiada specjalne osłony termiczne, które mają chronić instrumenty przed ekstremalnym ciepłem. Jeżeli kolejne etapy przebiegną zgodnie z planem, sonda stanie się dopiero drugą misją w historii, która wejdzie na orbitę Merkurego. Wcześniej dokonała tego amerykańska sonda MESSENGER.

Źródło: CNN

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.