Chińska sieć energetyczna emituje problematyczny gaz. Mało kto o nim słyszał 

Chiny rozwijają energetykę odnawialną w rekordowym tempie, ale ich sieć elektroenergetyczna wiąże się z innym, mniej znanym problemem klimatycznym. Chodzi o sześciofluorek siarki, czyli gaz stosowany w urządzeniach wysokiego napięcia, którego potencjał ocieplający jest tysiące razy większy niż w przypadku dwutlenku węgla.
Chińska sieć energetyczna emituje problematyczny gaz. Mało kto o nim słyszał 

Transformacja energetyczna kojarzy się przede wszystkim z farmami wiatrowymi, panelami słonecznymi i odchodzeniem od paliw kopalnych. Istotnym elementem tej zmiany jest jednak także infrastruktura, która pozwala przesyłać energię od producentów do odbiorców. W nowoczesnych sieciach elektroenergetycznych wykorzystuje się substancje, które pomagają bezpiecznie kontrolować przepływ prądu pod bardzo wysokim napięciem. Jedną z nich jest sześciofluorek siarki.

Czytaj też: Nowy sposób na wykorzystanie energii Słońca. Nie trzeba fotowoltaiki, by pozyskać wodór

Problem polega na tym, że gaz ten jest wyjątkowo silnym gazem cieplarnianym. Choć jego emisje są znacznie mniejsze pod względem masy niż emisje CO2, wpływ na klimat może być nieproporcjonalnie duży. A ponieważ Chiny dysponują rozległą siecią przesyłową i wciąż rozbudowują infrastrukturę energetyczną, ograniczenie wycieków SF6 może przynieść istotne korzyści.

Sześciofluorek siarki jest syntetycznym, bezbarwnym i bezwonnym gazem. Nie jest łatwopalny i ma bardzo dobre właściwości izolacyjne, dlatego wykorzystuje się go między innymi w rozdzielnicach, wyłącznikach i innych urządzeniach wysokiego napięcia. Pomaga zapobiegać niekontrolowanym wyładowaniom elektrycznym, które mogłyby uszkodzić instalację.

Z punktu widzenia operatorów sieci to materiał bardzo użyteczny. Z punktu widzenia klimatu – poważne wyzwanie. Potencjał ocieplający SF6 w perspektywie 100 lat jest około 24 300 razy większy niż potencjał takiej samej masy CO2. Co więcej, gaz ten może pozostawać w atmosferze przez tysiące lat. W konsekwencji nawet niewielkie wycieki mają długotrwałe konsekwencje. SF6 nie jest emitowany przede wszystkim podczas samego wytwarzania energii, lecz może uwalniać się podczas eksploatacji, konserwacji i wycofywania z użycia urządzeń elektrycznych. Istotnym źródłem problemu są również nieprawidłowe procedury odzyskiwania gazu ze zużytego sprzętu.

Badania atmosferyczne opublikowane w Nature Communications wykazały, iż emisje tego związku w Chinach wzrosły z około 2,6 tysiąca ton rocznie w 2011 roku do około 5,1 tysiąca ton w 2021 roku. Naukowcy oszacowali, że emisje z 2021 roku odpowiadały około 125 mln ton CO2 w przeliczeniu na wpływ na klimat w ciągu stu lat. To skala porównywalna z rocznymi emisjami dwutlenku węgla niektórych państw. Autorzy badania zwrócili uwagę, że wzrost emisji SF6 w Chinach niwelował część korzyści klimatycznych osiąganych dzięki ograniczaniu emisji w innych krajach.

Czytaj też: Sprytnie połączą paliwa kopalne z odnawialnymi. Czy taka przyszłość ma sens?

Nie oznacza to, że rozwój odnawialnych źródeł energii nie przynosi efektów. Widać jednak, iż ocena transformacji energetycznej wymaga uwzględnienia również mniej widocznych gazów cieplarnianych, wykorzystywanych w infrastrukturze niezbędnej do funkcjonowania nowoczesnego systemu elektroenergetycznego. Co ciekawe, dwaj najwięksi chińscy operatorzy sieci energetycznych mogliby znacząco ograniczyć problem, odzyskując i ponownie wykorzystując większe ilości sześciofluorku siarki. Chodzi o państwowe przedsiębiorstwa State Grid oraz China Southern Power Grid, które łącznie obsługują niemal cały chiński system elektroenergetyczny.

Z przedstawionych szacunków wynika, że odzyskiwanie dodatkowych około 1400 ton gazu rocznie mogłoby zmniejszyć całkowite emisje SF6 w Chinach o niemal jedną trzecią. Nie wymagałoby to opracowania zupełnie nowej technologii. Proces polegałby na zbieraniu gazu z urządzeń, oczyszczaniu go i ponownym wykorzystywaniu zamiast uwalniania do atmosfery.

Źródło: ZME Science

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.