Ten ostatni do 2006 roku zaliczał się do grona pełnoprawnych planet, lecz dwadzieścia lat temu naukowcy postanowili odebrać mu ten tytuł. W efekcie obecnie Planet jest planetą karłowatą i właśnie jedną z takowych może być 2026 ED138. Ze wstępnych ustaleń wynika, iż jest to ciało mające średnicę wynoszącą od 600 do 1500 kilometrów.
Czytaj też: Mars zachwyca kolorami. Łazik Curiosity uchwycił efektowny widok z Czerwonej Planety
Kandydata na planetę karłowatą, a w zasadzie związane z nim dane, udało się wykryć w danych z obserwatorium Very C. Rubin, położonego na górze Cerro Pachón w Chile. Autorem przełomowych ustaleń jest Matt Holman z Center for Astrophysics. Jego zdaniem odległość między Słońcem a 2026 ED138 wynosi około 46 jednostek astronomicznych. Jedna jednostka astronomiczna odpowiada średniej odległości Ziemi od naszej gwiazdy. Dla porównania Pluton krąży wokół Słońca w średniej odległości około 40 jednostek astronomicznych.
Skąd bierze się duża rozpiętość w szacowanej średnicy? Astronomowie nie znają jeszcze dokładnie jego rozmiarów ani właściwości powierzchni, dlatego konieczne będą dalsze obserwacje. Wygląda jednak na to, iż 2026 ED138 może okazać się jednym z największych kandydatów na planetę karłowatą odkrytych poza orbitą Neptuna.
Jedną z przyczyn tak późnej detekcji jest położenie tego obiektu na niebie. Znajduje się on w obszarze bliskim płaszczyźnie Drogi Mlecznej, gdzie na tle przestrzeni kosmicznej widoczne są miliony gwiazd. W tak zatłoczonym polu niewielkie, odległe ciało poruszające się na tle dalszych obiektów może łatwo pozostać niezauważone. Być może do sukcesu w ogóle by nie doszło, gdyby nie specjalistyczne algorytmy analizujące ogromne ilości danych. Systemy te wyszukują obiekty, których położenie zmienia się na kolejnych zdjęciach nieba.
Badacze przeanalizowali również wcześniejsze materiały obserwacyjne. Dzięki temu udało się odnaleźć dodatkowe ślady obiektu, sięgające nawet 2016 roku. Takie odtworzenie wcześniejszej obecności ciała niebieskiego pozwala lepiej określić jego orbitę i ograniczyć ryzyko błędnej identyfikacji. Obecne ustalenia nie wystarczą jednak, by uznać go za planetę karłowatą. Zgodnie z kryteriami Międzynarodowej Unii Astronomicznej ciało niebieskie musi krążyć wokół Słońca i mieć wystarczającą masę, aby pod wpływem własnej grawitacji przybrać kształt zbliżony do kuli. Nie może też oczyścić swojej orbity z innych obiektów, co odróżnia planety karłowate od ośmiu planet Układu Słonecznego.
Czytaj też: Stworzyli trójwymiarową mapę atmosfery odległej planety i odkryli coś niezwykłego
W przypadku 2026 ED138 naukowcy przypuszczają, że obiekt może spełniać warunek odpowiednio dużej masy. Konieczne są jednak kolejne pomiary, które pozwolą ustalić jego rzeczywiste rozmiary i właściwości fizyczne. Jednym z planowanych kierunków badań w tym zakresie są obserwacje w dłuższych zakresach fal, między innymi przy wykorzystaniu sieci radioteleskopów ALMA w Chile. Zamiast polegać wyłącznie na świetle słonecznym odbijanym przez powierzchnię obiektu, astronomowie będą mogli analizować również emitowane przez niego promieniowanie cieplne. Pomoże to oszacować jego rozmiary dokładniej. Obecnie do grona pięciu uznanych planet karłowatych Układu Słonecznego zalicza się Plutona, Ceres, Eris, Haumeę i Makemake. Ceres znajduje się w głównym pasie planetoid między Marsem a Jowiszem, natomiast pozostałe cztery obiekty krążą w odległych rejonach za orbitą Neptuna.
Źródło: New York Times
