Przeczyta maila, sprawdzi bilet i znajdzie drogę ze zdjęcia. Gemini w samochodach staje się jeszcze lepszy, ale nie dla wszystkich

Interfejsy ekranów i paneli w samochodach muszą być tworzone tak, by ich obsługa nie odrywała uwagi kierowcy od jezdni przed nim. Google, w Android Auto bierze to sobie do serca, stawiając jeszcze bardziej na sztuczną inteligencję, której rolą w autach jest bycie prywatnym asystentem od (prawie) wszystkiego.
Przeczyta maila, sprawdzi bilet i znajdzie drogę ze zdjęcia. Gemini w samochodach staje się jeszcze lepszy, ale nie dla wszystkich

Teraz Gemini staje się w tym jeszcze lepszy, bo gigant z Mountain View dodał mu właśnie funkcję o nazwie Personal Intelligence. Rozwiązanie, zapowiadane wstępnie na początku roku, łączy asystenta AI z prywatnymi danymi użytkownika gromadzonymi w takich usługach jak Gmail, kalendarz, Zdjęcia, Mapy, YouTube czy wyszukiwarka.

Skomplikowane polecenia i nawigacja prosto ze zdjęcia w galerii, czyli jakie ulepszenia zyska Gemini

Głównym celem nowości jest umożliwienie zadawania skomplikowanych pytań bez konieczności podawania pełnego kontekstu czy pamiętania dokładnych adresów. Zamiast tego Gemini potrafi łączyć kropki i analizować dane pochodzące z kilku różnych aplikacji naraz. Przy okazji zaktualizowano także aplikację Mapy Google dla systemu Apple CarPlay, gdzie użytkownicy iPhone’ów dostali bezpośredni dostęp do ikony wywołującej asystenta Gemini z poziomu ekranu nawigacji.

Integracja Personal Intelligence otwiera zupełnie nowe możliwości interakcji z autem. Kierowca nie musi już zjeżdżać na pobocze ani przeklikiwać się przez kolejne aplikacje, by znaleźć potrzebne informacje, bo asystent AI potrafi m.in. realizować złożone zapytania – wystarczy w drodze na lotnisko zapytać: „Przed którym bramką mam odlot i czy mój lot jest na czas?”. Gemini w jednym kroku odszuka e-mail z biletami, zweryfikuje status rejsu i poda gotową odpowiedź.

Równie dobrze wygląda kwestia planowania trasy na podstawie prywatnych zasobów. Wystarczy wypowiedzieć komendę: „Nawiguj do mojego lekarza”, a system sam odnajdzie właściwy wpis w kalendarzu lub mailu potwierdzającym wizytę. Równie praktyczną funkcją jest także możliwość wykorzystania zdjęć zrobionych smartfonem. Jeśli kierowca poprosi o wyznaczenie trasy do myjni ze zdjęcia zrobionego w ubiegłym tygodniu, algorytmy przeanalizują galerię, rozpoznają obiekt i uruchomią nawigację we wskazane miejsce. Podobnie działa wyszukiwanie lokali dopasowanych do preferencji – system pamięta na przykład o diecie wegetariańskiej i proponuje tylko odpowiednie restauracje na trasie.

Nie dla wszystkich te ulepszenia

Kwestie prywatności w przypadku tak głębokiej integracji z danymi osobowymi budzą spore emocje, dlatego Google podkreśla, że funkcja jest całkowicie opcjonalna, więc żadna z aplikacji nie zostanie połączona z Gemini w samochodzie, dopóki użytkownik sam nie wyrazi na to zgody w ustawieniach na swoim telefonie. Zgody można w każdej chwili również wycofać, a w przypadku samochodów z wbudowanym systemem Google dane są udostępniane tylko wtedy, gdy w pojeździe znajduje się połączony smartfon kierowcy. Bez włączonego Personal Intelligence Android Auto wciąż działa normalnie, ale odpowiedzi asystenta pozostają generyczne i pozbawione spersonalizowanego kontekstu.

Czytaj też: Apple znowu pod naciskiem. Tym razem to UOKiK wymusza na gigancie ważne zmiany

Samo wdrożenie funkcji rozpoczęło się w pierwszej kolejności na platformie Android Auto, natomiast auta z wbudowanym oprogramowaniem Android Automotive otrzymają aktualizację w ciągu najbliższych miesięcy. Istnieje jednak spory haczyk terytorialny. Nowość udostępniana jest globalnie dla prywatnych kont Google osób powyżej 18. roku życia, ale… No właśnie, tu pojawia się największy haczyk. Europa, w tym Polska są wyłączone z aktualizacji. Przyczyn daleko szukać nie trzeba, bo wynika to prawdopodobnie z rygorystycznych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) oraz aktu o rynkach cyfrowych na terenie UE. Czy ostatecznie doczekamy się tych funkcji i u nas? Na razie ciężko powiedzieć. Być może Google jakoś je dostosuje, a może uzna, że nie warto się tak starać i będziemy musieli jedynie obejść się smakiem. Zobaczymy.

Źródło: Google

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.