Apple znowu pod naciskiem. Tym razem to UOKiK wymusza na gigancie ważne zmiany

Prowadzenie własnej platformy cyfrowej daje ogromną władzę, ale nie oznacza pełnej samowolki – zwłaszcza gdy stajesz się jednocześnie graczem i sędzią. Apple w naszym regionie przekonuje się o tym regularnie, ale oprócz organów rządzących UE, poczynaniom giganta przyglądał się również nasz rodzimy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Apple znowu pod naciskiem. Tym razem to UOKiK wymusza na gigancie ważne zmiany

Teraz UOKiK poinformował o finale postępowania antymonopolowego dotyczącego mechanizmu App Tracking Transparency (ATT). Powszechnie znany system promptów, który pojawił się jeszcze w aktualizacjach iOS 14.5 i iPadOS 14.5, musiał przejść gruntowną korektę. Zdaniem polskiego regulatora dotychczasowe zasady premiowały własne usługi reklamowe producenta iPhone’ów, uderzając bezpośrednio w niezależnych wydawców aplikacji, w tym w polskich deweloperów.

Co to dokładnie oznacza dla użytkowników w naszym kraju? Przede wszystkim całkowite odejście od dotychczasowej, mocno sugestywnej i emocjonalnej narracji. Po uprawomocnieniu się decyzji Apple ma dokładnie dwa miesiące na wprowadzenie nowych, w pełni neutralnych komunikatów. Z okienek zniknie przede wszystkim budzące strach słowo „śledzenie”, a korporacja została zobowiązana do powołania niezależnego Oficera Łącznikowego, który ma dbać o prawa rodzimych twórców oprogramowania.

Dlaczego UOKiK uznał politykę Apple’a za nieuczciwą?

Problem leżał w nierównym traktowaniu podmiotów działających w tym samym ekosystemie. Apple tworzy sprzęt i system operacyjny, ale jednocześnie sprzedaje własną powierzchnię reklamową i udostępnia autorskie aplikacje. Pełni więc rolę rynkowego regulatora, konkurując w tym samym czasie z zewnętrznymi firmami. Po wprowadzeniu polityki ATT twórcy zewnętrzni byli zmuszeni pytać użytkowników o zgodę na zbieranie danych za pomocą okienka z opcją „Poproś aplikację o nieśledzenie”. W tym samym czasie gigant we własnych programach wyświetlało zupełnie inaczej sformułowane pytanie – o zgody na „reklamy spersonalizowane”.  

A przecież w obu przypadkach chodzi dokładnie o to samo, czyli o wykorzystywanie aktywności w sieci do lepszego dopasowywania przekazu reklamowego. Dobrze jednak wiemy, że sporo użytkowników nie zagłębia się w szczegóły i nie czyta dokładnych opisów funkcji, polegając jedynie na tym, co widzą na pierwszy rzut oka. A tutaj różnica w warstwie językowej jest diametralna.

Czytaj też: Made for iPhone nie pomogło. Ten producent gasi światło w dziale inteligentnych zegarków

Słowo „śledzenie” podświadomie wywoływało niepokój i zniechęcało użytkowników do kliknięcia zgody, podczas gdy „personalizacja” brzmiała jak przydatna funkcja. W efekcie polscy i zagraniczni deweloperzy masowo tracili przychody z reklam, podczas gdy gigant ze Cupertino bez przeszkód zbierał własne dane. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał, że takie działanie mogło stanowić wręcz nadużywanie pozycji dominującej, za co w skrajnym wypadku grozi kara do 10% globalnego obrotu.

Neutralność zawita do komunikatów. „Śledzenie” idzie w odstawkę

Na szczęście Apple nie chce wchodzić w spór sądowy i udawać, że jest bez winy, co najczęściej robi. Firma wyszła naprzeciw wymaganiom polskiego urzędu i zgodziła się zrewidować swoje dotychczasowe praktyki. Amerykański koncern zobowiązał się do całkowitego usunięcia z ekranów zgód wszelkich elementów graficznych oraz sformułowań, które mogłyby w jakikolwiek sposób wpływać na decyzje konsumentów.

Zamiast tego nowe komunikaty mają już mieć w pełni neutralny układ, treść oraz oprawę wizualną. Zniknie z nich kontrowersyjne słowo „śledzenie”, a deweloperzy zyskają prawo do zamieszczania w okienku zgody odnośnika do własnej strony internetowej lub dodatkowego widoku ze szczegółowymi informacjami o przetwarzaniu danych osobowych. Najważniejsze – Apple nie będzie mógł w żaden sposób ingerować w te treści. Trzeba jedynie pamiętać, że zmiana ta dotyczyć będzie kont z polską lokalizacją i polskim adresem rozliczeniowym. Na dokonanie tych zmian gigant ma dwa miesiące, a potem musi jeszcze składać co roku sprawozdania UOKiK-owi.

A o co chodzi z Oficerem Łącznikowym?

To jednak nie koniec wymogów, jakie nałożył polski regulator. UOKiK zadbał bowiem, by podobne sytuacje nie zdarzały się w przyszłości. Powołany niezależny Oficer Łącznikowy będzie miał za zadanie przyjmować uwagi, pytania oraz formalne skargi od polskich deweloperów w języku polskim lub angielskim. Zgłoszenia te będą następnie przekazywane do zewnętrznego Powiernika Monitorującego, rozpatrującego zażalenia na politykę firmy.

Czytaj też: iPhone Duo zaskakuje baterią. Spodziewałam się czegoś innego

Polska nie jest tu odosobnionym przypadkiem, jeśli chodzi o takie działania. Podobne decyzje i kary w kontekście systemu ATT zapadały już we Francji, Włoszech, Niemczech czy Rumunii, a polski urząd kładzie nacisk na fakt, że ściśle współpracował przy tym z Komisją Europejską. To na pewno powód do radości, zwłaszcza dla polskich deweloperów. Zasady gry mają być równe dla wszystkich – niezależnie od tego, jak wielkim budżetem dysponuje dana marka.

Źródło: UOKiK

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.