Ten model ma być spadkobiercą niezwykle popularnej, lecz dawno nieodświeżanej serii Fitbit Charge, a jego premiera ma odbyć się podobno jeszcze w tym miesiącu. Niestety gigant nie zdołał utrzymać tego w tajemnicy, bo do sieci trafiły już pierwsze materiały promocyjne.
Złoty środek w portfolio Google
Nowy Fitbit Edge ma pełnić rolę idealnego łącznika w ofercie firmy. Do tej pory mieliśmy dwa skrajne podejścia – minimalistyczny, pozbawiony jakiegokolwiek ekranu Fitbit Air (stworzony z myślą o osobach szukających pełnego cyfrowego detoksu) oraz flagowy, naszpikowany technologią zegarek Pixel Watch. Nowa opaska ma rozgościć się dokładnie pośrodku tego zestawienia.
Wygląd zewnętrzny zdradza sportowe zacięcie. Urządzenie otrzymało smukłą obudowę z podłużnym, owalnym ekranem dotykowym. Zamiast tradycyjnego, obłego kształtu znanego ze smartwatchy, dostajemy wyprofilowaną opaskę, która znacznie lepiej przylega do nadgarstka i nie przeszkadza podczas snu czy intensywnych ćwiczeń. Na prawym boku obudowy umieszczono fizyczny, podłużny przycisk nawigacyjny, a na spodzie zlokalizowano rozbudowany panel czujników biometrycznych, wyglądający na odczuwalnie bardziej zaawansowany niż ten zastosowany w tańszym modelu Air. Ciekawostką jest także system łatwej wymiany pasków z mechanizmem zatrzaskowym, który pozwoli na błyskawiczne dopasowanie wyglądu opaski do codziennej stylizacji.

Jak widać na zdjęciach, producent bardzo wyraźnie zadbał o spójność wizualną ze swoimi najnowszymi flagowcami, bo opaska ma zadebiutować razem z nimi. Z przecieków wynika, że Fitbit Edge zadebiutuje w kilku wariantach kolorystycznych, z których przynajmniej trzy – czarny, oliwkowy oraz Canyon – będą idealnie odpowiadać palecie barw znanej z serii Pixel 11 Pro. Obudowy opasek wykończono w dwutonowej stylistyce z eleganckimi, matowymi ramkami.
Co zaoferuje Fitbit Edge?
Największą przewagą Fitbit Edge nad klasycznymi smartwatchami ma być bez na pewno czas pracy na jednym ładowaniu. Producent deklaruje, że wbudowany akumulator pozwoli nawet na 7 dni ciągłego użytkowania. To olbrzymi komfort, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do zegarków, które lubią monitorować całą swoją dobową aktywność – od porannego biegania, przez pracę przy biurku, aż po głęboki sen w nocy. Na tle konkurencji, zwłaszcza Xiaomi, nie wygląda to zbyt imponująco, bo Smart Bandy chińskiego producenta bez problemu dobijają nawet do 20 dni na jednym ładowaniu.

Mimo kompaktowych rozmiarów, wyposażenie technologiczne prezentuje się bez zarzutu. Urządzenie zaoferuje niezwykle precyzyjny, wbudowany moduł GPS do śledzenia trasy bez konieczności zabierania ze sobą telefonu, wysokościomierz do mierzenia pokonanych stopni oraz zaawansowany system automatycznego rozpoznawania aktywności sportowych. Na ekranie pojawią się również powiadomienia ze smartfona – nie będą one tak rozbudowane jak na zegarku z systemem Wear OS, ale pozwolą na błyskawiczny podgląd tego, co dzieje się w naszej skrzynce czy komunikatorach.
Opaska zaoferuje także wsparcie dla podstawowego pakietu mikroaplikacji. Z poziomu nadgarstka będziemy mogli skorzystać z nawigacji w Mapach Google, sterować odtwarzaczem YouTube Music czy zlokalizować zgubiony telefon za pomocą funkcji Znajdź Moje Urządzenie.
Czytaj też: Inteligentne pierścienie zyskują na popularności. Czy smartwatche pójdą w odstawkę?
Warto tu jeszcze wspomnieć o bardzo ważnej kwestii, czyli uniwersalności. Podczas gdy flagowy Pixel Watch 5 działa wyłącznie w parze ze smartfonami z systemem Android, materiały promocyjne oficjalnie potwierdzają, że Fitbit Edge będzie bezproblemowo współpracować zarówno z systemem Android, jak i z iPhonami, a to dla wielu osób będzie duża zaleta.
Oficjalna premiera Fitbit Edge ma odbyć się jeszcze w tym miesiącu, razem z serią Pixel 11. Przewidywana cena za ten model ma zamknąć się w przedziale od 149 do 199 dolarów, co w przeliczeniu daje jakieś 480-780 złotych. Dużo. Opasek sportowych na rynku nie brakuje i przeważająca większość jest znacznie tańsza. Nawet modele Pro od Xiaomi nie dobijają do takiego pułapu. Ciekawe więc, jak Google będzie chciał zachęcić nas do zakupu tego modelu, bo jak na razie, zestaw funkcji, choć dobry, nie jest niczym rewolucyjnym.
Źródło: Android Headlines
