Inteligentne pierścienie zyskują na popularności. Czy smartwatche pójdą w odstawkę?

Jeszcze nie tak dawno inteligentny pierścień kojarzył się raczej z niszowym, strasznie drogim gadżetem dla kogoś, kto nie bardzo ma co z kasą zrobić. Wystarczyło kilka lat, a sytuacja mocno się zmieniła, bo coraz więcej producentów, którzy do tej pory z wearables szli jedynie w smartwatche lub opaski, zaczęło dodawać do swojej oferty również smart ringi. Im więcej się ich pojawia, tym ich cena również spada, a to, jak wiadomo, zawsze sprzyja wzrostowi popularności.
Galaxy Ring

Galaxy Ring

Na początku była Oura

Wszystko zaczęło się od pionierów, takich jak marka Oura, która dekadę temu wypuściła swój pierwszy, dość masywny model testowy. Co jednak ciekawsze, gdzieś w międzyczasie – bo w okolicach 2015 roku – w sieci zaczęły pojawiać się bardzo ciekawe plotki, bazujące na patencie złożonym przez Samsunga. Przez kolejne lata temat Galaxy Ring powracał w przeciekach, jednak dopiero w 2023 roku plotki stały się konkretniejsze. Oczywiście, wciąż byliśmy sceptyczni, aż do lutego 2024 roku, do Galaxy Unpacked. Właśnie wtedy gigant oficjalnie potwierdził nadejście tego urządzenia. Najpierw grafiką, potem na targach MWC pokazał go więcej, choć na premierę trzeba było poczekać do lipca. W Polsce z kolei dostaliśmy go w listopadzie, w cenie około 1900 złotych.

Galaxy Ring

Chyba właśnie wejście południowokoreańskiego giganta na rynek smart ringów stał się sygnałem dla innych. Jeszcze przed lutową zapowiedzią swoją propozycję pokazał nawet Amazfit, a potem już poszło z górki. Kolejne modele od różnych firm, nowe ulepszenia i technologie ukryte w miniaturowej formie. Samsung był tutaj sygnałem, że warto wprowadzić smart ringi do mainstreamu, jednak to ich funkcjonalność zaważyła na popularności.

Dlaczego akurat palec?

Od dawna nasze parametry zdrowotne są mierzone z poziomu nadgarstka. Naturalne więc jest pytanie, czy palec jest lepszy? Okazuje się, że tak. To jedno z najlepszych miejsc na ciele do pomiarów biometrycznych. Większość inteligentnych pierścieni wykorzystuje technologię fotopletyzmografii (PPG) – dokładnie taką samą, jak medyczne pulsoksymetry nakładane na palce w szpitalach. Światło emitowane przez diody przenika przez skórę, a czujniki mierzą przepływ krwi w gęsto unaczynionej tkance, zapewniając wyjątkowo dokładny odczyt tętna oraz jego zmienności (HRV).

Czytaj też: Różowa wstążka i ikoniczna pancerność. Zobaczcie wyjątkową edycję kultowego G-Shocka

Największą zaletą pierścienia pozostaje jednak wygoda oraz minimalizm. Noszenie masywnego zegarka podczas snu bywa dla wielu osób uciążliwe i irytujące, tymczasem ważący zaledwie kilka gramów krążek staje się na palcu całkowicie niewyczuwalny. To sprawia, że smart ringi idealnie nadają się do nocnego monitorowania faz snu, temperatury ciała oraz regeneracji organizmu. Zamiast jednorazowego pomiaru otrzymujemy ciągły, długofalowy obraz naszego zdrowia, dający cenny wgląd w codzienne nawyki.

Rollme Vibe

Duże znaczenie ma także przebodźcowanie, na które cierpi coraz więcej osób. W naszym życiu jest za dużo ekranów, walczących o naszą uwagę ciągłymi powiadomieniami. Usunięcie nawet jednego z nich może już dać odczuwalną ulgę. Poza tym, nie każdy przecież potrzebuje tak ogromnego pakietu funkcji zdrowotnych czy sportowych, jakie oferują smartwatche albo opaski. Inteligentny pierścień stał tu się całkiem rozsądną alternatywą.

Niska cena vs. prywatność. Co tak naprawdę kupujemy?

Oczywiście, funkcjonalność i minimalizm to jedno, ale dopiero spadek cen stał się tym, co rzeczywiście podniosło popularność tych sprzętów. Niegdyś za dobry pierścień trzeba było zapłacić małą fortunę (dodatkowo opłacając miesięczny abonament w aplikacji). Dziś na rynku debiutują tradycyjne marki zegarkowe, takie jak brytyjska Sekonda, oferując w pełni funkcjonalne urządzenia za ułamek tej kwoty – bez żadnych ukrytych subskrypcji. Sprzęt mierzy tętno, poziom stresu, jakość snu, cykl menstruacyjny czy temperaturę skóry, pozostając wodoodpornym i gotowym do działania przez siedem dni. Rollme również ma swoją propozycję z segmentu budżetowego, a wszystkie funkcje dostajemy bez żadnych dodatkowych opłat.

Oura Ring

Jedni zapewniają wszystko za dodatkową subskrypcją, inni nie. Od razu pojawia się tu pytanie – gdzie jest haczyk? Cóż, same sensory zapewne działają wszędzie tak samo, dlatego kluczem są zaawansowane algorytmy przetwarzające dane i pokazujące nam te wszystkie statystyki. Często właśnie za to płacimy abonament. Drugą, niezwykle istotną kwestią jest ochrona naszych bardzo poufnych danych zdrowotnych.

Korzystając z aplikacji połączonych z chmurą producenta, nasze informacje o tętnie, śnie czy lokalizacji często trafiają na zagraniczne serwery. Z kolei rozwiązania działające lokalnie robią wszystko na urządzeniu, nie przesyłając niczego dalej. Warto więc poświęcić chwilę nie tylko na wybór ładnego designu, ale też na dokładne przeczytanie polityki prywatności aplikacji.

Zegarki mają powody do obaw?

Inteligentne pierścienie wkraczają obecnie w swoją najbardziej dojrzałą fazę. Z jednej strony naukowcy pracują już nad eksperymentalnymi modelami badającymi skład naszego potu pod kątem poziomu glukozy czy ketonów, z drugiej – rynek zalewają niedrogie, bardzo eleganckie i praktyczne urządzenia codziennego użytku, zapewniające dostęp do podstawowych funkcji zdrowotnych.

Czytaj też: Nowy tani smartwatch Lenovo ma wielki ekran AMOLED i baterię na 9 dni. Szkoda tylko jednej rzeczy

Czy wkrótce wszyscy przerzucimy się na pierścienie? Wątpię. To inna, raczej uzupełniająca, kategoria wearables. Osoby, które wybierają smartwatche, najczęściej robią to nie tylko ze względu na monitorowanie zdrowia, zależy im też na śledzeniu aktywności, funkcjach nastawionych na sport, a także na dostępnie do powiadomień czy połączeń z poziomu nadgarstka. Ciężko, by smart ring z tym konkurował. Myślę jednak, że pierścienie mogą z powodzeniem zastąpić zegarki i opaski tym, którzy mają już dość kolejnych ekranów, a jedynie chcąc czegoś, co dyskretnie zmierzy puls, sen i kilka innych parametrów. To nisza, w której inteligentne pierścienie sprawdzą się najlepiej.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.