To model stworzony przede wszystkim z myślą o liczeniu kroków, kontrolowaniu podstawowych parametrów zdrowotnych i wygodnym odbieraniu powiadomień bez ciągłego wyciągania telefonu z kieszeni.
Ekran AMOLED robi wrażenie, choć ramki nie dały się odchudzić
Największym atutem tego zegarka jest bez wątpienia zastosowany wyświetlacz. Zamiast taniej matrycy LCD, Lenovo wcisnęło tu 1,96-calowy panel AMOLED o wysokiej rozdzielczości 410 × 502 piksele. Żeby lepiej zobrazować tę zmianę, wystarczy przypomnieć, że wcześniejsze modele z tej rodziny – jak Lenovo Watch S czy zeszłoroczny Lenovo Watch – oferowały skromne ekrany o przekątnej 1,43 cala. Tutaj dostajemy więc znacznie większą przestrzeń roboczą, co przekłada się na wygodniejszy podgląd wykresów treningowych, powiadomień czy tarczy zegarka. Wierzchnią część wyświetlacza przykryto zakrzywionym szkłem 2.5D.

Nie jest oczywiście idealnie, bo kiedy się przyjrzymy, dobrze widać, że to budżetowiec. Czarna obramówka wokół wyświetlacza wydaje się całkiem gruba, więc stosunek powierzchni ekranu do całego frontu nie jest aż tak imponujący, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Mimo wszystko to raczej nie powinno zbytnio przeszkadzać, zwłaszcza że sama konstrukcja jest dość smukła.

Obudowa ma zaledwie 9,9 mm grubości, a jej ramka powstała z galwanizowanego stopu cynku. Do wykonania bocznych przycisków użyto oksydowanego stopu aluminium, z kolei spód obudowy wraz z soczewką czujników wykończono w procesie galwanizacji IML. Zegarek ma wymiary 47 × 39,8 mm, jest dostarczany z silikonowym paskiem w zestawie i cechuje go oficjalną certyfikację IP68, co oznacza pełną odporność na pył oraz zachlapania. Można z nim uprawiać sport na świeżym powietrzu, myć ręce, ale raczej nie zaleca się pływania.
Ponad 50 trybów sportowych. Jest nawet asystent AI
Pod kątem śledzenia naszej aktywności sprzęt oferuje ponad 50 zróżnicowanych dyscyplin sportowych – od klasycznego biegania i jazdy na rowerze, aż po gry zespołowe. Nie jest to może poziom konkurencji, jednak w rzeczywistości większość z nas i tak korzysta z kilku podstawowych trybów, podczas gdy reszta pozostaje nietknięta. Za precyzję wyliczeń odpowiada tu algorytm sportowy GOMORE.
Czytaj też: Różowa wstążka i ikoniczna pancerność. Zobaczcie wyjątkową edycję kultowego G-Shocka
W kwestii monitorowania zdrowia dostajemy standardowy, ale kompletny pakiet, na który składa się całodobowy pomiar spoczynkowego tętna, badanie natlenienia krwi (SpO2) oraz analizę jakości i faz snu. Przydatną funkcją jest zestaw sprytnych przypomnień systemowych. Zegarek potrafi dać nam znać, gdy za długo zasiedzimy się w jednej pozycji, ale przypomni też o wypiciu szklanki wody, zażyciu leków, zrobieniu krótkiej przerwy na czytanie czy po prostu odciągnięciu wzroku od monitora i spojrzeniu w dal.

Najbardziej zaskoczył mnie jednak wbudowany asystent głosowy oparty na sztucznej inteligencji, który według zapewnień producenta oferuje funkcję tłumaczenia symultanicznego. W codziennym użytkowaniu służy on jednak głównie jako bezdotykowy kontroler do sterowania funkcjami systemowymi zegarka. Z poziomu nadgarstka możemy też odbierać i prowadzić rozmowy telefoniczne przez Bluetooth, sterować odtwarzaczem muzycznym w telefonie, a w samych Chinach – realizować płatności zbliżeniowe offline przez Alipay i WeChat.
Do 9 dni bez ładowarki, ale na premierę w Polsce raczej nie ma co liczyć
Za zasilanie odpowiada akumulator litowo-polimerowy o pojemności 390 mAh. Lenovo deklaruje, że przy standardowym, codziennym użytkowaniu zegarek wytrzyma bez ładowania około 6 dni. Jeśli ograniczymy nieco powiadomienia i przejdziemy na tryb oszczędny, czas ten da się wydłużyć do 9 dni. Ponowne naładowanie baterii do pełna zajmuje około 2,5 godziny. To bardzo przyzwoity wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę urządzenie z tak dużym ekranem.

I tu dochodzimy do głównego haczyka. Oficjalna premiera objęła wyłącznie rynek chiński i producent nie zdradza na razie żadnych planów dotyczących globalnej dystrybucji. Z doświadczenia wiemy, że Lenovo raczej rzadko wypuszcza swoje budżetowe zegarki do oficjalnej sprzedaży w Europie (w naszym regionie stawiają głównie na markę Motorola). Jeśli jednak ten model wpadł wam w oko, nie ma co się załamywać – to jeden z tych sprzętów, które po paru tygodniach bez problemu kupimy na chińskich portalach wysyłkowych typu AliExpress. Trzeba tylko pamiętać o konieczności zapłacenia dodatkowego cła, ale to kwestia około 15 złotych. Przy cenie, którą ustalił producent, model nadal będzie bardzo kuszącą opcją dla każdego, kto szuka podstawowych funkcji i nie chce wydawać na nie majątku.
Źródło: Lenovo
