Księżyc od dawna kojarzy się z kraterami uderzeniowymi, powstałymi w wyniku zderzeń z planetoidami i innymi obiektami. Nie wszystkie zagłębienia na jego powierzchni mają jednak takie pochodzenie. Niektóre mogą być pozostałościami dawnej aktywności wulkanicznej, a ich wnętrza wydają się skrywać rozległe przestrzenie podziemne. Szczególne zainteresowanie naukowców wzbudził Marius Hills Pit, czyli zagłębienie położone w regionie Marius Hills, na widocznej z Ziemi stronie Księżyca. NASA wybrała projekt GIMLI, kierowany przez Planetary Science Institute, którego celem będzie zbadanie tego miejsca bezpośrednio z powierzchni naszego naturalnego satelity.
Czytaj też: Misja Chang’e-6 odnalazła na Księżycu formę żelaza, jakiej nigdy wcześniej tam nie było
A tak się składa, że Region Marius Hills jest jednym z obszarów Księżyca, które noszą wyraźne ślady dawnej aktywności wulkanicznej. W przeszłości płynąca lawa tworzyła tam kanały, a w niektórych przypadkach mogła również budować tunele pod powierzchnią. Takie tunele lawowe powstają, gdy zewnętrzna warstwa strumienia lawy stygnie i twardnieje, podczas gdy płynna materia nadal przemieszcza się wewnątrz. Kiedy erupcja ustaje, lawa odpływa, pozostawiając pustą przestrzeń. Jeśli strop powstałego tunelu częściowo się zawali, na powierzchni może pojawić się otwór przypominający studnię.
Naukowcy podejrzewają, że właśnie taki proces mógł doprowadzić do powstania Marius Hills Pit. Nie wykluczają jednocześnie, że w utworzeniu zagłębienia uczestniczyło uderzenie meteorytu. Na razie nie wiadomo jednak, czy pod otworem rzeczywiście rozciąga się duża, ciągła jaskinia. Odpowiedzi powinien dostarczyć projekt GIMLI, czyli Geophysical Instruments for Marius Lunar pit Investigation. Ma on połączyć kilka metod badawczych. Zespół kierowany przez Thana Putziga wykorzysta radar penetrujący grunt, czujniki sejsmiczne, grawimetr oraz kamery.
Radar pomoże wykrywać struktury ukryte pod powierzchnią. Pomiary sejsmiczne pozwolą analizować sposób rozchodzenia się fal przez podłoże, a pomiary grawitacyjne mogą ujawnić obszary o odmiennej gęstości, wskazujące na obecność pustej przestrzeni. Kamery zarejestrują natomiast otoczenie oraz ściany zagłębienia, odsłaniające warstwy regolitu i dawnych potoków lawowych.
Połączenie tych danych ma pozwolić ustalić, czy pod powierzchnią istnieje tunel, a jeśli tak – oszacować jego rozmiary. Nawet brak takiej struktury dostarczyłby cennych informacji o pochodzeniu zagłębienia i historii wulkanizmu na Księżycu. W realizacji przedsięwzięcia uczestniczyć będą również Honeybee Robotics oraz Norweska Agencja Kosmiczna. Instrumenty trafią na Księżyc przy udziale lądownika i łazika w ramach programu NASA Commercial Lunar Payload Services.
Czytaj też: Mars zachwyca kolorami. Łazik Curiosity uchwycił efektowny widok z Czerwonej Planety
Potencjalne tunele lawowe interesują badaczy ze względu na ich wartość naukową, lecz mogą mieć także ogromne znaczenie dla przyszłej eksploracji kosmosu. Powierzchnia Księżyca jest bowiem narażona na promieniowanie kosmiczne, mikrometeoryty i skrajne wahania temperatury. Podziemne przestrzenie mogłyby zapewniać astronautom naturalną osłonę przed częścią tych zagrożeń. Wykorzystanie istniejących struktur geologicznych mogłoby w przyszłości ograniczyć ilość materiałów potrzebnych do budowy osiedli księżycowych. Na razie nie wiadomo, czy Marius Hills Pit prowadzi do wystarczająco dużej i stabilnej jaskini, aby można było rozważać takie zastosowanie. Potrzebne będą dokładne pomiary, a później ocena bezpieczeństwa ewentualnego schronienia.
Źródło: Planetary Science Institute
