Na rynek właśnie trafia zupełnie nowa lista ulubionych miejsc użytkowników z całego świata. Zamiast tajnych krytyków w krawatach, którzy potajemnie przyznają gwiazdki Michelin, Google postawił na brutalną szczerość i autentyczny głos każdego z nas.
Mochi w Tokio, mrożony jogurt w Nowym Jorku. Co naprawdę jedliśmy w 2026 roku?
Projekt powstał na bazie wnikliwej analizy milionów opinii, ocen, wyszukiwań tras i zapytań w nawigacji, wyłaniając kulinarne trendy, które bezapelacyjnie podbiły dziesięć wielkich metropolii na całym świecie. Liczby i konkretne słowa kluczowe pojawiające się w recenzjach pokazują obraz naszych zachcianek z ostatnich dwunastu miesięcy.

W Nowym Jorku zaliczyliśmy potężny powrót do klasyki – liczba wzmianek o mrożonych jogurtach podskoczyła w recenzjach o kosmiczne 320 procent. Tokio z kolei oszalało na punkcie tradycyjnych cheeseburgerów (wzrost o 216 procent) oraz delikatnych ciasteczek mochi (w górę o 168 procent). W Seattle królowała indyjska dosa, w Londynie wszyscy szukali japońskiej herbaty hojicha, w Montrealu królował cynamon, a w Chicago niespodziewanie wybił się tłuszcz wołowy. Do tego dochodzi szał na beignets w Atlancie, fioletowe ube w Melbourne czy tradycyjne katsu w San Francisco.


To pierwsze tego typu, podsumowujące zestawienie, które różni się od znanych nam z codziennego użytku, cotygodniowych poleceń. To żywa mapa tego, jak wspólnie zmienialiśmy światową gastronomię. Co najfajniejsze, wybrane perełki z tych zestawień możemy od razu zapisać do własnych, prywatnych kolekcji w Mapach, by czekały na naszą kolejną podróż.
Zapytaj o chrupiącego smashburgera. AI przeanalizuje za Ciebie miliardy zdjęć
Odkrywanie trendów to jednak dopiero połowa sukcesu. Google doskonale wie, że od pomysłu do pierwszego kęsa droga bywa kręta. Dlatego równolegle rozbudowuje też funkcję wyszukiwania konwersacyjnego Ask Maps. Zamiast wpisywać ogólne hasło „restauracja”, możemy po prostu powiedzieć lub wpisać w aplikację niezwykle precyzyjne życzenie – na przykład „chrupiący smashburger z shake’iem truskawkowym”.
Czytaj też: SmartThings dostaje potężny zastrzyk inteligencji. Ekran główny wreszcie sam wie, czego potrzebujesz
Sztuczna inteligencja w ułamku sekundy przeszukuje miliardy menu, opinii i zdjęć dodanych przez użytkowników, wyłapując miejsca, które dokładnie odpowiadają naszemu zachciankowi. Z poziomu aplikacji możemy też od razu zamówić jedzenie do domu dzięki nowym integracjom z platformami dostawczymi, takimi jak Uber Eats, Toast czy Square.
Do tego dochodzi rozbudowany moduł społecznościowy „wiedz, zanim pójdziesz”. Zanim w ogóle wyjdziemy z domu, Mapy podsuną nam praktyczne wskazówki bezpośrednio od innych gości – od rad dotyczących rezerwacji stolika i parkowania, po konkretne, najbardziej polecane dania w karcie, których po prostu trzeba spróbować.
Źródło: Google
