Na tych zegarkach odczytanie godziny graniczy z cudem, ale i tak chciałabym je mieć

Zegarek z zasady powinien czytelnie pokazywać godzinę, w końcu taka jego rola. Jednak na rynku są też takie modele, które teoretycznie mają taką funkcję spełniać, ale w praktyce wolą skupiać się na efektowności niż użyteczności. Niby brzmi to bez sensu, a potem człowiek patrzy na to, co produkuje Mr Jones Watches i całkowicie to rozumie.
Na tych zegarkach odczytanie godziny graniczy z cudem, ale i tak chciałabym je mieć

Teraz marka zaprezentowała dwa odświeżone modele wydobyte wprost ze swoich archiwów, czyli Chaos Window oraz Moonhead. Oba projekty zostały stworzone w ramach wyjątkowej serii Printers Editions, w której technicy druku oraz specjaliści od złocenia dostają pełną wolność by wziąć stary wzór na warsztat i wyczarować z niego coś zupełnie nowego za pomocą nowoczesnych technik, którymi firma dysponuje dzisiaj.

Szokujący Chaos Window, czyli wszystko tu jest, ale gdzie wskazówki i godziny?

Pierwszy z odświeżonych modeli, Chaos Window, zadebiutował na rynku pierwotnie w 2017 roku. Po latach za jego kompletne przemodelowanie wzięła się Giulia Cacciuttolo, starsza techniczka ds. pozłacania w Mr Jones Watches, a efektem jest małe arcydzieło bogate w metaliczne złocenia, nakładające się na siebie żywe wzory oraz wyraziste kolory, które idealnie oddają nazwę urządzenia – na tarczy panuje bowiem absolutny (kontrolowany) chaos.

Najciekawsza okazuje się jednak sama logika odczytywania czasu, bo wbrew pozorom, ten naprawdę da się tu odczytać. Patrząc po raz pierwszy na ten zegarek, można spędzić dobre parę minut na wpatrywaniu się w cyferblat bez cienia pojęcia, co właściwie się na nim dzieje. Prawda skrywa się w drobnych, abstrakcyjnych detalach.

Godziny wskazuje linia miniaturowych statków dryfujących na horyzoncie. Minuty z kolei reprezentowane są przez… płomienie buchające bezpośrednio z nozdrzy narysowanego węża. Dopełnieniem tej zakręconej kompozycji jest sekundnik, którego rolę pełni obracający się kwadrat umieszczony w samym centrum okienka tarczy. Całość wygląda niesamowicie i stanowi genialny temat do rozmów przy kawie, ale nie łudźmy się, raczej nikt nie będzie go nosił do odczytywania godziny. Ten wyjątkowy model został wyprodukowany w ściśle limitowanym nakładzie zaledwie 50 egzemplarzy i wyceniono go na 495 funtów.

Moonhead, czyli kosmiczny styl i czajnik Russella na tarczy

Drugim przywróconym do życia klasykiem jest model Moonhead, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w 2014 roku. Za jego nową wizualną odsłonę odpowiada ilustratorka i grafik Emma Prince. I muszę przyznać, że spośród obu modeli to właśnie ten wariant podbił moje serce od pierwszego wejrzenia.

Tu dzieje się zdecydowanie mniej. Tarcza zegarka zachwyca całą masą graficznych akcentów inspirowanych kosmosem. W samym centrum pyszni się stylizowane słońce, którego jedno oko zdobi gwiazda do złudzenia przypominająca słynny makijaż alter ego Davida Bowiego – Ziggy’ego Stardusta.

Moonhead okazuje się też znacznie łaskawszy dla użytkownika pod kątem czytelności w porównaniu z drugim, bardziej szalonym modelem. Za wskazywanie godzin odpowiada wyrazisty, pozłacany księżyc krążący wokół centralnego słońca. Z kolei minuty pokazywane są przez… kosmiczny czajnik Bertrand Russella krążący na osobnej orbicie. To popkulturowy akcent, który daje masę frajdy z samego noszenia. Czasomierz ustalono w znacznie bardziej przystępnej cenie, wynoszącej 225 funtów i nie ma też ograniczenia co do liczby wyprodukowanych egzemplarzy.

Sztuka użytkowa, która nie przeprasza za to, czym jest

Kiedy patrzę na nowe dzieła od Mr Jones Watches, po raz kolejny przypominam sobie, za co tak bardzo uwielbiam tę markę. Obecnie na większości nadgarstków goszczą smartwatche, a jeśli ktoś sięga po model bardziej analogowy, celuje w maksymalną praktyczność. Tutaj tej praktyczności nie ma. Bo, nie oszukujmy się, nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwałby Chaos Windows funkcjonalnym. Jednak te nowości nigdy nie miały takie być.  

Czytaj też: Te nowe Baby-G każdego ranka zaskoczą Cię inną twarzą

Miały mieć duszę, zachwycać i prowokować do zapytania się, co to za cudo, ktoś nosi na ręce. I w tej roli na pewno spiszą się idealnie. A odczytywanie godziny? Cóż, to nadal jest wykonalne, a poza tym, każdy i tak nosi przy sobie teraz smartfon, więc jak zależy nam na czasie, wystarczy go wyjąć z kieszeni i sprawić. Tarcze tych małych dzieł sztuki zostawmy po prostu do podziwiania.

Źródło: Mr Jones Watches

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.