Podobne operacje zbliżania i dokowania (rendezvous and proximity operations – RPO) powtórzono w sierpniu oraz wrześniu 2026 roku. Choć precyzyjne manewrowanie pozwala teoretycznie na naprawianie własnych instalacji czy usuwanie niebezpiecznych śmieci kosmicznych, ekspertka ds. bezpieczeństwa kosmicznego Victoria Samson z fundacji Secure World Foundation zauważa, że te same zdolności stanowią bezpośredni fundament systemów antysatelitarnych,umożliwiających inspekcję, sabotaż lub fizyczne neutralizowanie obcych satelitów.
Takie działanie wpisuje się w szerszy kontekst wyścigu zbrojeń na orbicie: amerykańska Agencja Wywiadu Obronnego (DIA) szacuje, że Pekin rozwija naziemną broń laserową (DEW) do oślepiania sensorów na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), a pod koniec dekady może rozmieścić w przestrzeni kosmicznej systemy energii kierowanej. W tym samym czasie Rosja testuje uzbrojony w pociski system Nivelir, którego satelity zbliżały się już na odległość kilkudziesięciu metrów do komercyjnych satelitów radarowych wspierających Ukrainę.
Kluczową przewagą skrzydlatych platform nad klasycznymi satelitami – mimo wyższych kosztów ich budowy i wynoszenia – pozostaje ich manewrowość, uznana przez analityków DIA za bezcenną w misjach specjalnych. Zdolności te Chiny budują metodycznie od 2020 roku: po dwudniowej misji dziewiczej w 2020 roku, pojazd odbył dwa długodystansowe loty orbitalne, trwające odpowiednio 276 dni w 2022 roku oraz 268 dni w 2023 roku, kiedy to po raz pierwszy zarejestrowano interakcję z uwolnionym obiektem.
Profil tych misji bezpośrednio naśladuje amerykański program wojskowy Boeinga X-37B nadzorowany przez Siły Kosmiczne USA. Podczas gdy liczący 9 metrów długości X-37B wykonał już osiem ściśle tajnych misji, docierając na odległości przekraczające 40 000 kilometrów od Ziemi, spędzając w pojedynczym locie nawet dwa i pół roku oraz testując w trwającej ponad 431 dni misji sensory kwantowe i łączność laserową, chiński odpowiednik skupia się na operacjach manewrowych na niskich orbitach wokółziemskich.
Chiński bezzałogowiec został skonstruowany przez państwową Akademię Techniki Rakiet Nośnych (CALT). Na Zachodzie obiekt funkcjonuje pod nazwą Shenlong („Boski Smok”), podczas gdy chińskie media państwowe określają go oficjalnym akronimem CSSHQ (Chongfu Shiyong Shiyan Hangtian Qi, czyli eksperymentalny statek kosmiczny wielokrotnego użytku). Konstrukcja wykazuje uderzające podobieństwo do architektury X-37B oraz stanowi zminiaturyzowaną, automatyczną wersję wahadłowców kosmicznych: startuje pionowo wewnątrz aerodynamicznej owiewki rakiety nośnej, po czym po zrealizowaniu zadań ląduje po torze szybowcowym na tradycyjnym pasie startowym.
Sylwetka płatowca obejmuje skrzydła w układzie delta, podwójne usterzenie pionowe, wewnętrzną ładownię ładunku użytecznego zamykaną wrotami na grzbiecie, moduł rufowy z dwoma rozkładanymi panelami słonecznymi oraz ciemną osłonę termiczną na spodzie kadłuba, chroniącą maszynę przed temperaturami rzędu tysięcy stopni podczas powrotu w atmosferę ziemską.
Do niedawna wygląd chińskiego mini-wahadłowca pozostawał ściśle strzeżoną tajemnicą państwową, znaną opinii publicznej jedynie z nieostrych szkiców. Przełom przyniosło opublikowanie przez DIA 130-stronicowego raportu Challenges to Security in Space, w którym na 53. stronie zamieszczono pierwsze ostre zdjęcie spodu statku w locie orbitalnym. Kadr został zarejestrowany w 2024 roku przez satelitę komercyjnego wywiadu obrazowego należącego do firmy Maxar Technologies (działającej obecnie pod nazwą Vantor).
Operatorzy aparatu, zaprojektowanego pierwotnie do fotografowania infrastruktury na powierzchni Ziemi, użyli techniki non-Earth imaging – odchylili zwierciadła optyczne teleskopu w górę, w przestrzeń kosmiczną, przechwytując pędzący chiński pojazd w ułamku sekundy podczas przecinania się orbit z prędkością względną przekraczającą 25000 kilometrów na godzinę. Incydent ten dobitnie dowodzi, że rozwój cywilnej teledetekcji o wysokiej rozdzielczości uniemożliwia zachowanie absolutnego kamuflażu nawet najbardziej utajnionym programom militarnym.
