To może być przełom, na który czekają smart okulary. Zasilanie będzie pobierane z mrugania!

Inżynierowie Northwestern University w Stanach Zjednoczonych pracują nad rozwiązaniem problemu, który męczy smart okulary i właściwie każdy sprzęt elektroniczny. Nowe rozwiązanie umożliwiłoby osobom, które są zainteresowane kontrolą swojej kondycji, zrezygnowanie z noszenia smart watcha. Szczególnie jeżeli na co dzień już i tak używają okulary.
Northwestern University

Northwestern University

Zespół złożony z inżynierów oraz studentów z Northwestern University, spojrzeli na swoje twarze i zobaczyli tam potencjał na stworzenie swoistej elektrowni. Nie brzmi to za ładnie, lecz w tym projekcie, taką właśnie rolę pełni czaszka, a wszystko przez jej ruchy. To właśnie mimika, a nawet bicie serca, przyczyniają się do wytworzenia niedużej energii, która ma ogromne znaczenie.

Smart okulary mogą się doczekać przełomu. Wszystko dzięki energii pozyskanej z mrugania

Smart okulary są obecnie tematyką etycznie bardzo angażującą do rozmowy i na razie wady przeważają w rozmowach nad ich zaletami. Na szczęście GlassTENG mają szansę stać się źródłem wyłącznie tych dobrych aspektów. Od początku wiemy, że są pozbawione kamer, aparatów czy nagrywania dźwięku. Ich zadaniem jest wykorzystanie faktu obecności okularów na twarzy i przerobienie go na korzyść w postaci monitorowania organizmu.

Na czele projektu stoi inżynierka Nivedita Arora, która jest specjalistką od urządzeń elektrycznych niewymagających użycia baterii. Okulary tworzone przez je zespół, są zasilane przez proste gesty, które w sprytnie rozmieszczonych czujnikach wytwarzają mikro sygnały elektryczne. Dzieje się to dzięki znanej każdemu z nas elektrostatyczności, czyli efektowi łatwemu to stworzenia poprzez pocieranie plastikowej powierzchni materiałem z tworzywa sztucznego.

Northwestern University

Smart okulary GlassTENG, maja trzy sensory umieszczone w kluczowych punktach na twarzy człowieka, skąd wychwytują ruchy. Na mostku nosa, blisko skroni oraz tuż przy uchu. To właśnie z tych punktów mogą wykrywać mrugnięcia, ruchy brwi, ściski szczęki, a nawet zwiększone ciśnienie. Wszystkie te czynności, o których użytkownik okularów (oraz wszyscy inni ludzie) za bardzo nie myśli, sprawiają, że wewnątrz czujników są generowane wyładowania tworzące nawet do 1,5 woltów.

Jedną z najbardziej ekscytujących możliwości jest użycie tej technologii do przemiany nieświadomych zachowań w okazję do stworzenia czynności, które mają ogromne znaczenie. Wyobraźcie sobie okulary, które delikatnie dają znać swojemu użytkownikowi, że powinien zrelaksować napięcie swojej szczęki, po tym jak wykryją, że ją za długo lub za mocno ściska. Ma to za zadanie uświadomić użytkownikowi, jak wygląda jego nieświadoma rutyna (…) GlassTENG otwierają drzwi do monitorowania codziennych czynności fizjologicznych oraz zachowań, aby ostatecznie móc stworzyć spersonalizowane dane, które mogą pomóc

– mówi współautor pracy Nabil Alshurafa

Wiele osób nosi już okulary każdego dnia, a zespół pracuje nie tylko nad całymi oprawkami, lecz również nad wariantem czujników, które można by było zastosować do już posiadanej pary. Dzięki temu każdy mógłby otrzymać zestaw narzędzi do monitorowania swoich zachowań, co może poskutkować na przykład tym, że ktoś nieświadomy wcześniej bruksizmu, zdecyduje się na wizytę u dentysty.

Northwestern University

Co więcej, ta technologia nie wymaga w ogóle baterii, a ruchy naszej twarzy oraz bicie serca, wytwarzają wystarczająco energii, żeby ten system w ogóle nie potrzebował baterii do zasilania. To zaś brzmi bardzo atrakcyjnie jak się pomyśli o konieczności ciągłego ładowania współczesnych smart okularów. GlassTENG mają na tyle energii, że spokojnie obsługują Bluetooth, dostarczając dane na wskazane urządzenie.

Czytaj też: W nocy jak za dnia. Te okulary obchodzą ograniczenia ludzkiej ewolucji

Całą pracę wraz ze szczegółami przeprowadzanych doświadczeń w ramach testowania GlassTENG można za darmo przeczytać na portalu z pracami naukowymi ACM.

Źródło: northwesternuni

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.