Spotify wierzy w to chyba aż tak bardzo, że uznało, iż najlepszym sposobem na udobruchanie użytkowników jest dorzucenie im kolejnej, słono płatnej subskrypcji. Jak donosi Financial Times, szwedzki gigant streamingowy przygotowuje się do premiery nowego, specjalnego planu subskrypcyjnego napędzanego przez algorytmy sztucznej inteligencji. Usługa ma zadebiutować w pierwszym kwartale 2027 roku, a jej oficjalny pokaz planowany jest wstępnie w okolicach lutowej gali wręczenia nagród Grammy.
Dodatkowe pięć dolarów za przerabianie folku na techno
Według przecieków Spotify rozważa wprowadzenie dodatkowej opłaty w wysokości od 4 do 5 dolarów miesięcznie za dostęp do zaawansowanych funkcji remiksowania AI. Biorąc pod uwagę fakt, że podstawowy wariant Spotify Premium Individual kosztuje obecnie w USA12,99 dolara, nowa opcja oznacza podwyżkę rachunku o niemal 40 procent dla każdego, kto zechce przetestować cyfrowe nowinki.
Co w zamian dostanie użytkownik? Koncepcja nie polega na generowaniu zupełnie nowych piosenek od zera na wzór narzędzi typu Suno. Szwedzi stawiają raczej na kreatywną zabawę istniejącym już katalogiem muzycznym, więc użytkownicy dostaną do rąk wirtualny mikser, który pozwoli zamienić smętną balladę folkową w energetyczny numer taneczny albo wykorzystać algorytmy do sprawienia, by utwór brzmiał tak, jakby wykonywał go zupełnie inny artysta. Przetworzone w ten sposób piosenki będą mogły trafiać na prywatne oraz publiczne playlisty, a liczba ich odtworzeń ma być wliczana do oficjalnych statystyk i zestawień popularności.
Cała sytuacja brzmi nieco ironicznie, gdy spojrzy się na wcześniejsze ruchy platformy. Choć szef Spotify jeszcze niedawno publicznie bronił muzyki tworzonej przez AI i apelował o nieokreślanie jej mianem tandety, to zaledwie kilka miesięcy później, w lipcu, z serwerów serwisu po cichu usunięto ponad 75 milionów śmieciowych utworów generowanych masowo przez boty. Wygląda jednak na to, że firma nie zamierza rezygnować z generatywnych eksperymentów – pod warunkiem, że to ona będzie dyktować zasady i czerpać z tego zyski.

To bardzo grząski grunt
W kwestiach finansowych i prawnych Spotify stara się działać wyjątkowo ostrożnie, co raczej nikogo nie dziwi. Tantiemy generowane przez przerobione przez fanów remiksy mają trafiać bezpośrednio do autorów oryginalnych piosenek. Firma dopięła już wstępne umowy licencyjne z takimi potęgami jak Universal Music Group, niezależną grupą Merlin czy francuską wytwórnią Believe, a obecnie prowadzi rozmowy z Sony Music oraz Warner Music Group.
Na szczęście, nawet jeśli dana wytwórnia podpisze umowę z platformą, ostateczne słowo w kwestii wykorzystania konkretnego utworu do remiksów AI pozostanie w rękach samego artysty. I tu pojawia się światełko w tunelu, bo najpopularniejsze gwiazdy współczesnej sceny muzycznej nie chcą się na to godzić, czemu zupełnie się nie dziwię. Inaczej sprawa wygląda z weteranami, ponieważ ci są bardziej otwarci na eksperymenty z algorytmami, choć osobiście upatrywałabym w tym chęci ponownego zabłyśnięcia i większych zarobków.
Czytaj też: Nadchodzi nowa subskrypcja. Wiemy, ile będzie kosztował Disney+ z reklamami
Tak czy inaczej, Spotify wyraźnie inwestuje w AI, a ten kierunek budzi ogromne kontrowersje. Wiecie, nie chodzi mi nawet o to, że utwory generowane przez sztuczną inteligencję nie mogą się komuś podobać, ale czy naprawdę potrzebujemy ich na platformach streamingowych. Jeśli ktoś chce, niech generuje je sobie na własny użytek, a serwisy powinny być domeną realnych artystów, na których zresztą algorytmy się wzorują. Oddawanie kultury w „ręce” AI to prosta droga do tego, byśmy w końcu utonęli w powodzi AI slopu i zapomnieli, że prawdziwa muzyka (książki, filmy czy grafiki) to emocje, talent i masa pracy, czyli coś, o czym maszyny nie mają pojęcia.
Na razie pozostaje mieć nadzieję, że Spotify wycofa się z tego pomysłu. Jeśli nie, to w 2027 roku można się spodziewać jeszcze większego wysypu piosenek generowanych przez sztuczną inteligencję. A gdy do tego dojdzie, to może być dobry czas na znalezienie innej platformy.
Źródło: Financial Times, Reuters
