Po wcześniejszych zmianach w regulaminie i otwarciu furtki dla reklamodawców, Disney+ ujawnił wreszcie pierwsze konkretne informacje dotyczące debiutu nowego planu na polskim rynku. W sekcji pomocy serwisu pojawiły się szczegóły dotyczące oferty Disney+ Standard z reklamami.
Mniejszy abonament, niższa jakość i brak trybu offline
Cenę nowego, najtańszego abonamentu ustalono na 24,99 złotych miesięcznie. Jest to więc kwota niższa o 10 złotych niż przy normalnej wersji planu Standard. W zamian za zaakceptowanie przerw reklamowych użytkownicy otrzymują możliwość oglądania treści w maksymalnej jakości Full HD, dźwięk w standardzie 5.1 oraz opcję jednoczesnego streamowania na dwóch urządzeniach. Pod tym względem nie różni się o więc od zwykłej opcji.
Niestety, nie jest tak różowo. Na liście funkcji najtańszego pakietu próżno szukać opcji pobierania materiałów, co uniemożliwia oglądanie filmów czy seriali w trybie offline, na przykład w pociągu czy samolocie. Na ten moment Disney+ nie ujawnia jeszcze, jak w praktyce będzie wyglądała częstotliwość i długość bloku reklamowego w trakcie seansu. Nie wiadomo, czy materiały promocyjne będą emitowane wyłącznie przed rozpoczęciem filmu, czy również w trakcie trwania odcinka serialu, ramiąc płynność narracji tak jak ma to miejsce w tradycyjnej telewizji.

Wiadomo natomiast, kto zajmie się monetyzacją powierzchni w polskiej przestrzeni streamingowej. Za sprzedaż i obsługę bloku reklamowego na platformie Disney+ w Polsce odpowiadać będzie TVN Media, czyli biuro reklamy stacji TVN.
Jak nowy pakiet wypada na tle pozostałych planów?
Wraz z pojawieniem się opcji z reklamami, dotychczasowa oferta serwisu prezentuje się w pełnej krasie z podziałem na trzy wyraźne półki cenowe. Dotychczasowy plan Standard (bez reklam) kosztuje 34,99 złotych miesięcznie lub 349,90 złotych przy płatności za rok z góry, co daje w przeliczeniu około 29,16 złotych na miesiąc. Najwyższy pakiet Premium, oferujący jakość 4K, to wydatek rzędu 59,99 złotych miesięcznie lub 599,90 złotych rocznie.
Czytaj też: Zdejmij okulary, a klocki LEGO zamienią się w obraz Moneta
Kluczową różnicą w przypadku pakietu z reklamami jest całkowity brak możliwości opłacenia subskrypcji za rok z góry. Opcja ta pozostaje dostępna wyłącznie w droższych wariantach. Wybierając roczny abonament Standard bez reklam, płacimy w przeliczeniu niecałe cztery złote więcej miesięcznie niż za wersję z reklamami, oszczędzając sobie tym samym oglądania przerywników. Wybór sprowadza się więc do prostego pytania: czy kilkanaście złotych oszczędności w skali miesiąca jest warte poświęcenia ciągłości filmowego seansu.
Czytaj też: Hollywood skłamało, ale LEGO naprawia ten błąd. Zbuduj ikonicznego Chargera z „Szybkich i Wściekłych”
Na to pytanie ciężko na razie odpowiedzieć, bo wciąż nie dostaliśmy tego planu w swoje ręce, nie wiemy więc ile reklam będzie przypadać na jeden seans. Myślę jednak, że to się przyjmie. Netflix, gdy po raz pierwszy ruszył z planem z reklamami, wszyscy wieszczyli mu porażkę, tymczasem nowa opcja okazała się wielkim hitem na rynkach, na których została udostępniona. Z Disney+ jest podobnie. Subskrypcja z reklamami z powodzeniem przyjęła się m.in. w USA, dlatego też teraz jest rozszerzana na kolejne kraje. Czy nam się to podoba, czy nie, jest to jakiś sposób na oszczędność.
Źródło: Disney+
