E-Ink ma niepodważalne przewagi względem ekranów LCD czy OLED. To mniejsze zużycie energii oraz lepsze właściwości antyrefleksyjne. Producenci konsekwentnie próbują radzić sobie z czytelnością ekranów, czy to stawiając na powłoki antyrefleksyjne, jak w iPhone Duo, czy też podbijając parametry jasności szczytowej. To drugie rozwiązanie negatywnie przekłada się na czas pracy na baterii.
Mimo tego to właśnie ekrany OLED są wybierane przez wiodących graczy w branży chociażby urządzeń mobilnych. Możliwości reprodukcji kolorów przy dużej płynności są w ich przypadku znacznie większe, a do tego zagęszczenie pikseli na cal zdecydowanie przemawia na ich korzyść. Nie wszystkie niedostatki da się uzupełnić jednocześnie, ale w Szwecji udało się opracować rozwiązanie, które zdecydowanie może poprawić czytelność treści na ekranach E-Ink i jego płynność.
E-papier jak wyświetlacze Retina. Jak to działa?
W tym przypadku uczeni z Uppsali i Göteborgu poszli ze swoim rozwiązaniem tak mocno do przodu, że w teorii udałoby im się zmieścić ekran o rozdzielczości większej niż 4K na powierzchni porównywalnej do soczewki kontaktowej.
Metoda produkcji, nazwana „Retina E-paper”, polega na poddaniu nanodysków z trójtlenku wolframu odwracalnej przemianie izolatora w metal podczas redukcji elektrycznej, co umożliwia precyzyjną kontrolę odbicia i kontrastu w nanoskali. Uzyskane piksele w e-papierze mogą mieć zaledwie 560 nanometrów, czyli być mniejsze niż niektóre bakterie lub podobne rozmiarem do wirusów, przekraczając tym samym zagęszczenie 25 000 pikseli na cal (PPI).

Dla porównania, obecne zagęszczenie pikseli na cal w smartfonach wynosi około 400, a w ekranach komputerów – do 200 PPI.
Rozwiązanie w dalszym ciągu miałoby pozostać energooszczędne. Przybliżony rezultat zakłada, że na centymetr kwadratowy rozwiązanie miałoby pobrać 0,5 miliwata podczas wyświetlania statycznego obrazu i 1,7 miliwata na cm² w sytuacji wyświetlania wideo. Zastąpienie elektroforezy metapikselami elektrochromowymi sprawia, że poprzez utlenianie się trójtlenku wolframu zużywamy nawet 9-krotnie mniej energii przy ruchomych obrazach niż tradycyjny e-ink i od 30 do 150 razy mniej energii niż panel OLED.

To wszystko przy zachowaniu wysokiej czytelności powyżej 80%. Jest jednak pewien minus. Taki ekran musi pobierać energię także wtedy, gdy obraz jest statyczny, czego nie wymagają panele E-ink. Powolny upływ jonowy wymaga niewielkich doładowań energią, by zachować określony stan barwny.
Czytaj także: Tanie myszki mogą zniknąć z rynku? Unia Europejska stawia producentom nowe wymagania
Ekran rozwiązuje jeszcze jeden problem. Zdaniem uczonych Retina E-paper może wyświetlać obraz z częstotliwością 25 Hz. Nie podano maksymalnego parametru, a minimum dla przyjemnego odbioru treści przez masy jest 60 Hz, ale i ten rezultat byłby o wiele lepszy niż obecne osiągnięcia współczesnych paneli E-ink z czasem reakcji 450 ms i nawet 1000 ms w przypadku kolorowych paneli. Wtedy zniknąłby problem z ghostingiem.
Wysokie zagęszczenie może przydać się w mniejszych ekranach
W teorii ekran o tak dużym zagęszczeniu mógłby przyczynić się do zwiększenia czytelności podczas lektury książek. Istnieje też jeszcze jedna droga: ekrany zapewniające znakomitą czytelność przy rozmiarze zbliżonym do soczewki, które mogłyby rozwiązać wady obecnych okularów, a więc niewielkie pole widzenia, które jest stosowane po to, by zachować duże zagęszczenie pikseli bez konieczności rozciągania ich na większe pole.
Oczywiście i teraz da się stworzyć ekrany ze stosunkowo dużym zagęszczeniem, ale te potrzebują sporo energii, a do tego nie są transparentne. Obecnie popularniejszym rozwiązaniem staje się zatem projekcja, ale ta ze względu na bliską odległość nie jest w stanie dostarczyć obrazu obejmującego większość pola widzenia. Uczeni ze Szwecji mogą przybliżyć nas do ekranów niczym z science fiction, wchodzących w interakcję ze światem przy zachowaniu szczegółowości godnej ludzkiego oka.

