Smartfon jasny jak słońce i drogi jak luksusowy urlop. Motorola Signature 27 ujawnia szczegóły przed premierą

Ostatnimi czasy producenci smartfonów trochę wyhamowali w pogoni za cyferkami. Jeszcze kilka lat temu, co i rusz słyszeliśmy o absurdalnych wartościach w specyfikacjach, ale teraz zatrzymano się na realnych wartościach, które mają sens z punktu widzenia użytkownika, a nie służą tylko do marketingu. Motorola spóźniła się na poprzedni wyścig i najwyraźniej uznała, że lepiej późno niż wcale. W ten sposób nadchodzący model Signature 27 dostanie tak absurdalną jasność ekranu, że człowiek się zastanawia, czy ktoś tu nie pomylił się o jedno zero.
Smartfon jasny jak słońce i drogi jak luksusowy urlop. Motorola Signature 27 ujawnia szczegóły przed premierą

Choć premiera urządzenia została zaplanowana na 5 listopada 2026 roku, to nie musimy aż tyle czekać by poznać niektóre szczegóły. Najnowsze informacje pochodzą z oficjalnego, pierwszego spojrzenia, przygotowanego we współpracy z youtuberem Dannym Wingetem. I cóż. Jest ciekawie.

Jasność, która wypala oczy

Najjaśniejszym punktem w nowym modelu bez wątpienia pozostaje ekran i tym razem mówię całkowicie dosłownie. Motorola wpakowała do swojego topowego smartfona 6,8-calowy panel Extreme AMOLED Duo oparty na nowatorskiej technologii Tandem OLED z matrycą LTPO i odświeżaniem 120 Hz. Układ ten polega na nałożeniu na siebie dwóch warstw organicznych diod LED, co pozwala uzyskać wyższy kontrast, lepszą wydajność energetyczną i niemaskowaną jasność.

Producent deklaruje, że szczytowa jasność wyświetlacza wynosi astronomiczne… 12 000 nitów. Tak. 12 tysięcy. Dla porównania – niedawno zaprezentowany Samsung Galaxy S26 Ultra osiąga w piku 2 600 nitów, z kolei Pixel 11 Pro XL zatrzymuje się na poziomie 3 600 nitów. Motorola jest więc niemal pięciokrotnie jaśniejsza od flagowego rywala z Korei, wyprzedzając każdy inny model dostępny na rynku.

Oczywiście tak absurdalna wartość osiągana jest jedynie w specyficznych warunkach i na mikro-obszarach ekranu przy odtwarzaniu treści HDR, jednak sam fakt ustanowienia takiego rekordu robi wrażenie. Czy ktokolwiek tego potrzebował? Nie. Jednak tu nie chodzi o potrzeby klientów, a o przyćmienie reszty. A to się Motoroli udało.

Na szczęście dalsza specyfikacja nie jest już aż tak absurdalna i plasuje się po prostu w topce. Na pokładzie znalazł się zestaw fotograficzny stworzony z myślą o walce o podium w rankingach mobilnej fotografii. Główny aparat bazuje na 50-megapikselowej matrycy Sony Lytia 910 z zaawansowaną technologią LOFIC, jednak ważniejszy jest tu peryskopowy teleobiektyw o rozdzielczości aż 200 Mpix oferujący 100-krotny zoom cyfrowy. Zestaw uzupełnia 50-megapikselowy obiektyw ultraszerokokątny oraz czujnik ruchu (Action sensor), którego zadaniem jest idealne zamrażanie kadrów podczas nagrywania dynamicznych ujęć (dostępne jest również wideo w 8K przy 30 klatkach na sekundę).

Za wydajność odpowiada flagowy układ od Qualcomma – układ Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6, wspierany przez 16 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz do 1 TB szybkiej pamięci UFS 4.1. Aby ten potężny procesor nie zamienił telefonu w patelnię, inżynierowie zastosowali autorski system chłodzenia ArcticMesh. Wykorzystuje on powiększoną o 40 procent komorę parową 3D oraz żel termiczny wzbogacony o drobinki diamentów, co ma ostatecznie zapobiec spadkom wydajności pod obciążeniem. Pojemność baterii jak na razie pozostaje tajemnicą, choć na pewno będzie potrzebne duże ogniwo, by napędzić to wszystko.

W końcu coś, co faktycznie robi wrażenie

Chociaż specyfikacja faktycznie może imponować, to dla mnie ważniejsze jest tutaj coś zupełnie innego. Otóż smartfon zadebiutuje z Androidem 17, a producent ma mu zapewnić pełne, 7-letnie wsparcie aktualizacjami systemu. To coś, z czego klienci naprawdę mogą się cieszyć, bo do tej pory polityka aktualizacji Motoroli pozostawiała wiele do życzenia. Znaczy, nadal pozostawia, to w końcu tylko jeden model, ale przynajmniej kupujący będę mogli liczyć na to, że urządzenie zostanie z nimi na długo.

Na liście wyposażenia znajdziemy również osobny przycisk na lewej krawędzi obudowy służący do szybkiego wywoływania funkcji sztucznej inteligencji. Producent poszedł tu więc nowym rynkowym trendem, bo tego typu przyciski pojawiają się w coraz większej liczbie smartfonów. Wrażenia audio zapewniają podwójne głośniki zoptymalizowane przez inżynierów kultowej marki Bang & Olufsen.

Czytaj też: Obietnice bez pokrycia? Galaxy Watch mogą nie mieć tak długiego wsparcia, jak myśleliśmy

Urządzenie trafi na rynek w dwóch wersjach kolorystycznych opracowanych we współpracy z Instytutem Pantone: Coal Smoke oraz Capulet Olive. Za całą tą paletę funkcji trzeba będzie dużo zapłacić, bo wariant z pamięcią 512 GB może zostać wyceniony na kwotę około 1800 dolarów (ponad 7200 zł). To naprawdę dużo i nie wiem czy kosmiczna jasność sprawi, że klienci faktycznie będą chcieli sięgnąć po ten model.

Motorola Signature 27 zadebiutuje już na dniach, choć nie wiadomo jeszcze, czy premiera dotyczy tylko rynku chińskiego, czy może będzie to globalne wydarzenie. Tak czy inaczej, wszystkiego dowiemy się 5 listopada.

Źródło: Danny Winget



Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.