Odkrycie to miało miejsce dzięki pierwszym obserwacjom w wykonaniu nowego Obserwatorium Very C. Rubin w Chile. Jeśli zaś chodzi o potencjalne reperkusje, to mówi się przede wszystkim o możliwości lepszego zrozumienia historii powstawania i ewolucji Układu Słonecznego.
Czytaj też: Astronomowie namierzyli sygnał nadany miliardy lat temu. Pochodzi z niewielkiej galaktyki
Ale czym w ogóle są trojańczycy? Niekoniecznie postaciami związanymi z mitologią. W astronomii są to niewielkie ciała niebieskie, które poruszają się wokół Słońca po tej samej orbicie co jedna z planet. Nie znajdują się jednak bezpośrednio obok niej. Gromadzą się w dwóch szczególnych obszarach, określanych jako punkty libracyjne L4 i L5, położonych około 60 stopni przed planetą oraz 60 stopni za nią. Dzięki równowadze oddziaływań grawitacyjnych Słońca i planety mogą pozostawać w tych rejonach przez bardzo długi czas.
Najbardziej znane są planetoidy trojańskie Jowisza, których astronomowie odkryli już tysiące. W przypadku Neptuna ich odnalezienie okazało się jednak wyjątkowo trudne. Dotychczas udało się zidentyfikować zaledwie niewielką grupę takich obiektów, a szczególnie słabo poznana pozostawała populacja znajdująca się za planetą, w punkcie L5.
Za najnowszymi odkryciami stoi zespół kierowany przez Meg Schwamb z Queen’s University Belfast. Naukowcy przeanalizowali dane zebrane podczas wczesnych obserwacji testowych Obserwatorium Very C. Rubin. Udało im się potwierdzić dwa obiekty jako długookresowo stabilne planetoidy trojańskie Neptuna, a także wskazać trzeci obiekt, który może należeć do tej samej populacji.
Przez ponad dekadę obserwacje tych ciał utrudniało ich położenie na niebie. Z perspektywy Ziemi obszar, w którym znajdowały się planetoidy podążające za Neptunem, nakładał się na gęsto zaludniony gwiazdami rejon centralnej części Drogi Mlecznej. Na jasnym i zatłoczonym tle niezwykle trudno było dostrzec słabe punkty świetlne przemieszczające się na tle odległych gwiazd.
Czytaj też: Tajemniczy obiekt w Drodze Mlecznej emituje fale radiowe od ponad 20 lat. Zagadka wprost z naszej galaktyki
Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy populacja trojańczyków stopniowo przesunęła się poza ten szczególnie trudny obszar obserwacyjny. Połączenie korzystniejszego położenia z możliwościami nowego teleskopu pozwoliło astronomom podwoić liczbę znanych obiektów na stabilnych orbitach w tej części układu Neptuna. Badacze porównali również właściwości powierzchni planetoid znajdujących się przed Neptunem i za nim. Okazało się, że obie populacje mają podobne charakterystyki. Jest to istotna wskazówka dla naukowców próbujących ustalić, czy obiekty te mają wspólne pochodzenie i w jaki sposób znalazły się na obecnych orbitach.
Planetoidy trojańskie wydają się skarbnicą wiedzy odnoszącą się do warunków panujących podczas formowania się planet. Ich rozmieszczenie, właściwości fizyczne i orbity pomagają testować modele migracji masywnych planet. Chodzi o sytuacje, w których Jowisz, Saturn, Uran i Neptun zmieniały swoje położenie we wczesnej historii Układu Słonecznego. Naukowcy wiążą duże nadzieje z dziesięcioletnim programem obserwacyjnym LSST (Legacy Survey of Space and Time). Według przewidywań w kolejnych latach obserwatorium może odkryć od kilkudziesięciu do nawet kilkuset nowych planetoid trojańskich Neptuna.
