BMW M850i xDrive i BMW X5 – wrażenia z jazdy

Przedstawiciele BMW ściągnęli przedstawicieli mediów technologicznych do Olsztyna. Miejsce wybrano nieprzypadkowo, to właśnie na mazurskich drogach i bezdrożach zorganizowano jazdy testowe dla dziennikarzy, zajmujących się technologiami. Do naszej dyspozycji BMW oddało dwie grupy aut – pierwszą stanowiła flota sportowych, dwudrzwiowych i luksusowo wyposażonych coupe BMW M850i xDrive, drugą różne odmiany dużych SUV-ów z serii BMW X5 od najmocniejszej wersji BMW X5 M50 xDrive poprzez BMW X5 40i xDrive do X5 30d xDrive.
BMW M850i xDrive
BMW M850i xDrive (fot. Wintermute / CHIP)

[banner slot=”text”]

BMW – pokładowa elektronika i systemy dziś

Zacznijmy od systemu pokładowego iDrive, który towarzyszy pojazdom marki BMW już od niemal 20 lat. Ewolucję tego systemu począwszy od pierwszej wersji debiutującej na rynku w 2001 roku przedstawia poniższy graf.

BMW - pokładowy system
Ewolucja pokładowego systemu iDrive w BMW (graf. BMW)

Pierwszy iDrive, co być może pamiętają niektórzy miłośnicy motoryzacji, albo użytkownicy aut BMW z początku wieku nie był rozwiązaniem szczególnie udanym, jeżeli chodzi o łatwość obsługi. Owszem, na tle wcześniejszych, zasadniczo “analogowych” rozwiązań kokpitu samochodu była to technologiczna innowacja, tyle że dość kłopotliwa w obsłudze. Poszczególne funkcje wywoływane za pomocą aż ośmiokierunkowego manipulatora potrafiły frustrować niejednego użytkownika. Kolejne edycje systemu iDrive rozwijane były nie tylko jeżeli chodzi o wewnętrzną funkcjonalność, ale także pod względem współpracy z innymi urządzeniami. Pod względem technologicznym szczególnie interesujące są trzy ostatnie generacje tego pokładowego oprogramowania.

BMW iDrive - ewolucja systemu
Trzy ostatnie generacje iDrive z najbardziej charakterystycznymi cechami (graf. BMW)

W 2015 roku w autach BMW zadebiutował iDrive 5-tej generacji, system ten był pierwszym w autach BMW, dającym użytkownikom możliwość wyboru nie tylko klasycznych zegarów i wskaźników na tablicy rozdzielczej, ale również wirtualnego kokpitu widzianego przed oczami kierowcy. Wtedy też pojawił się interfejs dotykowy.

W kolejnej, 6-stej wersji systemu iDrive BMW podłączyło wybrane modele (przy wybranych przez klientów pakietach wyposażeniowych) do internetu, co pozwoliło wbudowanemu oprogramowaniu przetwarzać nie tylko wewnętrzne, zapisane fabrycznie zbiory danych, ale pobierać je również z globalnej sieci. Ten system jest nam dobrze znany, bo mieliśmy już okazję testować auta marki BMW z tą właśnie generacją systemu iDrive. Zainteresowanych odsyłam do naszej recenzji modelu BMW 630d xDrive Gran Turismo oraz BMW 525d Touring. Dość powiedzieć, że iDrive 6-stej generacji jest wciąż dostępny w modelach BMW, które wciąż są w sprzedaży, a po prostu wprowadzone zostały na rynek przed debiutem najnowszej, siódmej generacji pokładowego systemu komputerowego BMW.

Najważniejszą cechą najnowszego oprogramowania pokładowego aut BMW jest praktycznie stała łączność auta z internetem oraz bardzo rozbudowane opcje personalizacji zarówno wyglądu samego systemu, jego funkcjonalności jak i funkcji samego pojazdu. Każdy uprawniony właściciel BMW z systemem iDrive 7-mej generacji może w znacznym stopniu dopasować auto “pod siebie”. Skąd auto będzie wiedziało z jakim użytkownikiem ma w danym momencie do czynienia? Może to być po prostu wybór profilu (tak było już w iDrive wcześniejszej, szóstej generacji), ale może to być również cyfrowy token powiązany z osobistym urządzeniem (np. smartfonem) upoważnionego kierowcy.

Gdy samochód zostanie otworzony smartfonem, auto nie dość że udostępni swoje wnętrze upoważnionej osobie, to jeszcze dopasuje skonfigurowane wcześniej funkcje (multimedia, powiadomienia, terminarze, kontakty, wiadomości e-mail, funkcje komfortu pokładowego, oświetlenie ambientowe, charakterystyka pracy silnika, zawieszenie, kolorystyka wyświetlaczy, zakres informacji prezentowany na wszystkich ekranach i wiele, wiele innych) pod kątem konkretnego użytkownika. Pomijam tu takie “oczywistości” jak współpraca pokładowego systemu BMW z różnego typu inteligentnymi asystentami głosowymi. Warto jednak wspomnieć, że niezależnie od kompatybilności komputera BMW z Asystentem Google’a Siri Apple czy Alexą Amazona, BMW pracuje nad własnym inteligentnym asystentem. Czy będzie on po polsku? Dobra wiadomość jest taka, że nie było zaprzeczenia. Jednak to jeszcze śpiew przyszłości.

Smartfon jako spersonalizowany kluczyk do auta? To już jest (fot. BMW)

Wracając do iDrive’a 7. Nasuwa się tu interesujący scenariusz zastosowania takich cyfrowych tokenów w postaci kluczyka w smartfonie. Na przykład oddając auto do przeglądu w autoryzowanym serwisie zapewne niekoniecznie życzylibyśmy sobie, by pracownik serwisu miał dostęp do naszych danych zapisanych w pamięci pokładowego systemu komputerowego. Nic takiego nie będzie miało miejsca – obsługa serwisowa będzie miała swój niezależny token, którego użycie – za przyzwoleniem właściciela – da dostęp do pojazdu na ściśle określony czas i jednocześnie zablokuje dostęp do prywatnych danych właściciela. Oczywiście można założyć, że serwis dysponuje narzędziami, które pozwolą odczytać każdy bit w pamięci pojazdu, ale nie sądzę, by marka taka jak BMW mogła pozwolić sobie na utratę zaufania zamożnych bądź co bądź klientów. Póki co otwieranie auta smartfonem z NFC działa tylko z serią BMW 8 i smartfonami Samsunga (wyposażonymi w chip NFC). I niestety – nie mieliśmy okazji sprawdzić tego w praktyce, gdyż udostępnione auta z tej serii otrzymaliśmy z klasycznymi kluczykami cyfrowymi BMW.

Skoro mowa o rozbudowanym pokładowym systemie elektronicznym takim jak iDrive 7-mej generacji pojawia się pytanie, czy system o tak wysokiej skali integracji z internetem i zróżnicowanym zakresie przetwarzanych danych nie okaże się po prostu zbyt skomplikowany dla klientów. Uspokajam jednak tych, którzy troszeczkę obawiają się tak wyrafinowanych rozwiązań technologicznych. Po pierwsze – ID7 jest prosty w obsłudze, a po drugie w żadnym razie rozwiązania nie blokują nam możliwości klasycznego sposobu korzystania z samochodu. Auto wciąż normalnie da się prowadzić, inna sprawa, że cena nowych BMW uwzględnia również wspomniane technologiczne wyrafinowanie, więc niewykorzystywanie tego potencjału, to trochę marnowanie pieniędzy zainwestowanych w auto. A nie są to małe kwoty, o czym później.

Przyszłość pokładowych systemów wg BMW

Oprócz aktualnych rozwiązań technologicznych BMW, prezentacja przed jazdami praktycznymi uchylała również rąbek tajemnicy w kwestii przyszłych rozwiązań technologicznych BMW. Jak wspomniałem, nie każdy pomysł inżynierów BMW, który ma szanse realizacji w przyszłości mógł zostać przekazany nam, niemniej kilka ciekawostek możemy Wam przekazać. A jest ich trochę – nie zabraknie i sztucznej inteligencji i np. aktywnych, inteligentnych materiałów wykończeniowych auta. Spójrzcie na poniższe ilustracje:

Z całą pewnością ten futurystyczny bolid oraz jeszcze bardziej futurystyczne wnętrze nie trafią do produkcji masowej, a przynajmniej nie w takim kształcie jak na koncepcyjnych ilustracjach. Dodam, że kierownica widoczna na powyższych ilustracjach to sprzęt opcjonalny w zależności od życzenia kierowcy może się ona całkowicie schować – nic dziwnego, przyszłość to przecież auta w pełni autonomiczne.

Cechą koncepcyjnych aut i wnętrz jest przekazanie pewnej idei. Zwróćcie uwagę na to, że grafiki systemu pokładowego BMW przyszłości przedstawiają ekrany, ale nie ma nigdzie śladu jakiegokolwiek przycisku. Można oczywiście założyć – słusznie zresztą – że ekrany są dotykowe i poszczególne funkcje przyszłych BMW będą wywoływane za ich pośrednictwem, ale koncept BMW poszedł o krok dalej, bo firma widzi potencjał w inteligentnych… materiałach. Przyjrzyjcie się uważnie niebieskiej tkaninie na przypominającym… deskę do prasowania podłokietniku wnętrza koncepcyjnego auta. Więcej wyjaśni kolejna grafika.

Inteligentne materiały jako element interfejsu komunikacyjnego pomiędzy użytkownikiem a pojazdem (graf. BMW).

Pomysł polega na tym, by zamiast szeregu przycisków, czy dodatkowych dotykowych ekranów, użytkownik auta przyszłości mógł sterować pokładowymi funkcjami pojazdu dotykając… tapicerki. Odpowiednie gesty pozwolą np. przybliżyć mapę nawigacji, zmienić głośność multimediów itp. Pomysł jest ciekawy na swój sposób, czy się przyjmie? Za wcześnie by odpowiadać na to pytanie. Oczywiście to samo będzie można wykonać wydając polecenie głosowe, ale czy zawsze trzeba używać słów?

Auto ma nie tylko zawieźć do celu, ale również pomóc odnaleźć się w otaczającym świecie (graf. BMW)

Kolejnym interesującym rozwiązaniem technologicznym, nad którym pracują inżynierowie z BMW jest interakcja na linii użytkownik – auto – całe otoczenie. Na czym to ma polegać? Wyobraźmy sobie, że jedziemy BMW przyszłości, mijamy restaurację, która nas zaciekawiła. Nie musimy się zatrzymywać. Wystarczy pokazać palcem interesujący nas budynek, a pokładowy system śledzenia wzroku i gestów kierowcy poprawnie zinterpretuje zarówno pytanie zadane językiem naturalnym, jak i odnajdzie w otoczeniu pojazdu obiekt, który zwrócił uwagę kierowcy oraz dostarczy na jego temat szczegółowych informacji, np. w przypadku restauracji zaproponuje rezerwację stolika na konkretny termin, który od razu automatycznie zostanie zapisany w pokładowej pamięci pojazdu. Oczywiście tak rozbudowana interakcja pojazdu ze światem będzie wymagać nieporównywalnie większej mocy obliczeniowej niż obecnie, a także znakomitej łączności. Dobrze się domyślacie – bez 5G ani rusz.

Na kolejnej stronie zaczynamy jazdę – na pierwszy ogień BMW M850i xDrive

BMW M850i xDrive – wrażenia z jazdy

Po części teoretycznej, kiedy nasze umysły zostały już odpowiednio zmiękczone solidną dawką wiedzy na temat rozwiązań technologicznych BMW tych dziś już dostępnych i tych planowanych w przyszłości, przeszliśmy do części praktycznej. Grupę podzielono na dwie części, część zaproszonych gości pojechała na testy terenowe w BMW X5, a my zaczęliśmy od testów sportowego BMW M850i xDrive, którego przyszło nam ujeżdżać na mazurskich drogach. Na X5 czas przyjdzie nieco później.

BMW M850i xDrive
Użyczony nam do jazdy egzemplarz BMW M850i xDrive w pełnej krasie (fot. Wintermute / CHIP)

Czarne BMW M850i xDrive Coupe, z którego korzystaliśmy na mazurskich drogach to potężne auto. Dwudrzwiowy, czteromiejscowy ciężki samochód o masie dwóch ton napędza mocny, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności skokowej 4395 cm3, generujący moc maksymalną aż 390 kW (530 KM). Ta potężna moc przekazywana jest na wszystkie cztery koła (xDrive) za pośrednictwem błyskawicznie działającej 8-stopniowej automatycznej skrzyni Steptronic ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Zgodnie z otrzymaną podczas testów specyfikacją techniczną, egzemplarz przekazany nam na jazdy testowe wyceniany jest przez producenta na astronomiczną dla większości ludzi kwotę 687 807 zł. Bazowa wersja BMW M850i xDrive kosztuje 589 500 zł. Różnica wynika z opcjonalnego wyposażenia dodanego do egzemplarza testowego. W skład tego dodatkowego wyposażenia wchodziły m.in. takie elementy jak: opony typu runflat, 20-calowe obręcze, adaptacyjne zawieszenie M Professional, izolacja termiczna i akustyczna przedniej szyby, ogrzewanie przednich foteli (które są również wentylowane), kierownicy i podłokietników, laserowe reflektory, zestaw HiFi harman/kardon Surround Sound, czy karbonowy pakiet zewnętrzny M.

[banner slot=”text”]

Tak mocna jednostka napędowa współpracująca z szybko działającą przekładnią automatyczną pozwala osiągnąć pierwszą setkę już po 3,7 sekundy. Prędkość maksymalna tego monstrum jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. W trakcie jazd testowych poruszaliśmy się po drogach publicznych, więc nawet nie przyszło nam przez myśl, by sprawdzić faktyczny potencjał tej maszyny. Natomiast, czy da się tym samochodem normalnie, spokojnie jeździć? Jak najbardziej. Wytyczona przez BMW trasa przebiegała przez różnego typu drogi, zarówno fragment trasy szybkiego ruchu, jak i drogi znacznie pośledniejszej kategorii. Pozwoliło to nam sprawdzić zarówno systemy asystujące pojazdu (na trasie szybkiego ruchu i w ruchu miejskim), jak i ocenić skuteczność pracy zawieszenia (na drogach lokalnych gorszej, a niekiedy po prostu złej kategorii).

Olbrzymia moc silnika w modelu BMW M850i xDrive daje poczucie, że auto rozpędza się lekko niczym leciutki hot-hatch. Jednak tkwi w tym pewna pułapka. Znakomite hamulce zatrzymają co prawda to auto zaskakująco skutecznie, ale pod warunkiem, że na równej jak stół i suchej nawierzchni. Gdy droga jest gorsza rozpędzanie dwóch ton do większych prędkości to po prostu głupota. Powinien o tym pamiętać absolutnie każdy posiadacz mocnego auta, nie tylko BMW. Warto dodać, że BMW oferuje swoim klientom pakiet szkoleń pozwalających oswoić tak muskularnego ogiera jak BMW M850i xDrive. Jeżeli kogoś stać na taki pojazd bez mrugnięcia okiem powinien odżałować jeszcze kilka tysięcy na stosowne szkolenia – to przejaw odpowiedzialności.

[banner slot=”text”]

Odświeżona po blisko dwudziestu latach (produkcję BMW serii 8 pierwszej generacji zakończono w 1999 roku) seria 8 to potężne auto nie tylko z racji mocy silnika. To po prostu duże auto, długość nadwozia wynosi blisko 5 metrów (4951 mm), szerokość z lusterkami bocznymi wynosi aż 2137 mm, natomiast wysokość jest już typowa dla aut sportowych – zaledwie 1346 mm. Agresywna stylistyka to w części zabiegi upiększające, aniżeli dające przewagę aerodynamiczną, np. widoczne za przednimi kołami przeloty powietrzne (czy też “skrzela” jak wolą niektórzy) to atrapy. Tak samo jest z widocznymi z tyłu, za tylnymi błotnikami “wylotami” powietrza – to zaślepki, ładnie wyglądają, ale pełnią wyłącznie funkcję estetyczną – skutecznie. Za pojazdem przemierzającym mazurskie drogi oglądali się wszyscy, których po drodze mijaliśmy.

Jeżeli chodzi o technologiczne wsparcie kierowcy, BMW M850i xDrive oferuje praktycznie wszystko, czym bawarski producent na dzień dzisiejszy dysponuje. Mamy tu możliwość półautonomicznej jazdy z utrzymywaniem pasa ruchu, automatyczną jego zmianą po włączeniu kierunkowskazu czy samodzielnym rozpędzaniem i wyhamowywaniem w ramach zadanych przez kierowcę ustawień adaptacyjnego tempomatu i sytuacji na drodze (ograniczenia prędkości, pojazdy poprzedzające, itp.). Jest też asystent jazdy w korku, jako że część zaplanowanej przez BMW trasy przebiegała przez miasto również ten aspekt mogliśmy sprawdzić w praktyce – auto  w gęstym ruchu miejskim samodzielnie utrzymuje odpowiednią prędkość i odległość od innych uczestników ruchu, szkoda że nie hamuje samodzielnie przed skrzyżowaniami z czerwonym światłem i nie rusza samo na zielonym – to jednak jeszcze nie ten poziom autonomii.

Kierowca wciąż ma tu coś do powiedzenia, ale otulająca nas praktycznie z każdej strony technologia i – co tu ukrywać – luksusowe wyposażenie kabiny może uśpić czujność, co przy tak dynamicznej jednostce napędowej może mieć przykre następstwa. Zwłaszcza gdy kierowca zrezygnuje z automatycznego dopasowania prędkości do limitów obowiązujących na danej drodze, a ta funkcja w Polsce, gdzie wszyscy, ale to absolutnie wszyscy kierowcy jadą szybciej niż przepisowe 50 km/h w mieście, po prostu się nie sprawdza. To nie wina technologii, lecz mentalności kierowców. Nie zmienia to faktu, że BMW M850i xDrive to pojazd dla bardzo, bardzo odpowiedzialnego kierowcy, który zawsze powinien mieć świadomość jaka moc drzemie pod maską.

BMW M850i xDrive i BMW Live Cockpit 7.0

Cyfrowy system pokładowy nowego BMW M850i xDrive, czyli iDrive siódmej generacji, czy też – jak określa to rozwiązanie BMW – BMW Live Cockpit 7.0 to rozwiązanie wymagające pewnego przyzwyczajenia (jak każda nowość), ale intuicyjne w obsłudze.

Kontrolowanie pracy systemów asystujących, ustawianie prędkości adaptacyjnego tempomatu i inne funkcje w obsłudze nie sprawiały najmniejszych problemów. Również do nowego stylu wirtualnych zegarów można się łatwo przyzwyczaić. Ciekawostką jest również to, że w górnej części wirtualnych zegarów widoczne są kamery skierowane na kierowcę – to składnik systemu monitorującego kondycję, czy może raczej uwagę kierowcy. W większości aut tego typu system analizuje po prostu to, w jaki sposób kierowca prowadzi i ostrzega o zmęczeniu dopiero gdy wykryje niestabilne prowadzenie. Tutaj jest inaczej, lepiej i dokładniej, choć o zmęczeniu podczas testów trudno było mówić, adrenalina robiła swoje. Niemniej system stale monitoruje nasze zachowanie, sprawdza czy patrzymy przed siebie, czy na boki, czy nie przysypiamy (jeżeli tak, pobudza kierowcę poczynając od wibracji na kierownicy). Trochę szkoda, że jazdy testowe przebiegały w dzień, przez co nie byliśmy w stanie przetestować ani laserowych, ponoć fenomenalnych reflektorów o skutecznym zasięgu wynoszącym nawet 600 metrów, ani systemu Night Vision. Może innym razem.

Reasumując, BMW M850i to mocarne, ale też luksusowe auto. To od kierowcy zależy, czy będzie się w nim czuł jak w niemalże torowej wyścigówce czy w luksusowej, bardzo szybkiej limuzynie. Czy można się tu do czegoś przyczepić? Owszem, auto formalnie jest czteromiejscowe. O wygodzie i komforcie mogą jednak mówić tylko osoby na przednich fotelach. Czas na offroad, zapraszam na kolejną stronę.

Na ostatniej stronie pokonujemy bezdroża ze wsparciem pokładowego komputera BMW X5

BMW X5 – offroad bez ściemy, za to z komputerem

Druga część jazd zorganizowanych przez BMW to już próby terenowe, krótkie szkolenie doskonalenia jazdy na pasie lotniska nieopodal Olsztyna oraz praktyczne próby wybranych systemów asystujących BMW. W tym przypadku mieliśmy okazję wypróbować różne wersje BMW X5, które wymieniłem wcześniej. Generalnie sprawdzaliśmy: hamowanie awaryjne, hamowanie awaryjne z jednoczesnym ominięciem przeszkody, testy asystenta automatycznego parkowania, testy asystenta wyjazdu z pamięcią położenia pojazdu oraz jazda terenowa BMW X5 z wykorzystaniem pokładowych systemów wsparcia kierowcy w trybie Offroad. Przy czym podkreślam, to nie była nieutwardzona gminna droga, tylko rzeczywisty tor offroad z kopnym, grząskim piachem, muldami i wzniesieniami. Gdy zobaczyliśmy te ostatnie, wielu z nas – gości zaproszonych przez BMW – było zgodnych: “niemożliwe żeby przejechać po tym BMW X5”. Zobaczcie zresztą poniższe zdjęcie:

Dzięki nowoczesnym technologiom, nawet taki przejazd w “cywilnym” SUV-ie jakim jest BMW X5 był jak najbardziej możliwy (fot. D. Kalamus – BMW)

W powyższej sytuacji, kierowca prowadzący BMW X5 nie ma najmniejszych szans zobaczenia jak głęboki jest spadek trasy. Mało tego, nie widać w ogóle zjazdu z wniesienia. Jadąc “analogowo” w takiej sytuacji jedziemy praktycznie “na ślepo”.

Tyle, że w BMW X5 nie byliśmy zdani na łut szczęścia – w sukurs przyszła nam wyrafinowana elektronika i systemy asystujące kierowcę w trybie Offroad. Przede wszystkim auto, dzięki przedniej kamerze o bardzo szerokim kącie widzenia, pozwala wyświetlić na ekranie w konsoli środkowej przebieg trasy, dzięki czemu widoczne jest to, czego nie można zobaczyć przez przednią szybę. To jednak nie wszystko – komputer pokładowy oprócz zarejestrowania kamerą sytuacji na torze, jest w stanie wytyczyć optymalną ścieżkę zjazdu. Kierowca na ekranie systemu iDrive, przy aktywnym trybie Offroad widzi oprócz trasy również optymalną ścieżkę zjazdu. To wciąż nie wszystko – tak duży spadek, do tego kopny piach. Mało doświadczony kierowca mógłby w takiej sytuacji zjechać np. za szybko – uszkadzając auto – lub zjeżdżać zbyt powoli, w efekcie grzęznąc w kopnym piachu. Również w takiej sytuacji pomaga komputer, który automatycznie steruje gazem i hamulcem – zadaniem kierowcy jest jedynie utrzymywanie zalecanego przez komputer kierunku ruchu. W życiu nie sądziłbym że BMW X5 przejedzie przez cały tor, na którym miejsc podobnych do tego na powyższej fotografii było więcej. Instruktorzy BMW przekonali nas, że gdy intuicja podpowiada “niemożliwe”, komputer i adaptacyjne układy jezdne i cyfrowo sterowane zawieszenie dają radę.

Oczywiście, mam na uwadze, że cały test terenowy przebiegał w kontrolowanych warunkach, a trasa, po której przyszło jeździć X5-tką w terenie była uprzednio przez instruktorów BMW odpowiednio przygotowana i sprawdzona. W dzikim terenie, bez uprzedniego sprawdzenia trasy w dalszym ciągu nie wybrałbym się BMW X5 na taką przejażdżkę, nawet znając już inteligentne systemy jezdne tego modelu. Nie zmienia to jednak faktu, że są one imponujące.

Co więcej, BMW X5, które mieliśmy okazję testować oferuje nie jeden, a kilka “podtrybów” offroadowych w menu systemu iDrive 7-mej generacji. W zależności od podłoża terenu po którym jedziemy można wybrać ustawienia do jazdy na skałach, w piachu, na żwirze czy po śniegu. W zależności od wybranego ustawienia komputer optymalnie dostosuje pracę aktywnego zawieszenia. Ekran w konsoli środkowej na bieżąco nie tylko wyświetla sytuację dookoła pojazdu podczas jazdy w terenie, ale również zawczasu ostrzeże, gdy przeszkoda terenowa znajduje się na kursie kolizyjnym, oprócz tego otrzymujemy na bieżąco informacje na temat skrętu kół, czy przechyłu auta.

Warto przy tym zaznaczyć, że człowiek również ma coś do powiedzenia. Niezależnie od dostrojonych przez komputer – w zależności od ustawień podłoża – parametrów zawieszenia, kierowca może, gdy uzna to za konieczne, dodatkowo podnieść znacznie bardziej auto. Pamiętajmy, że AI i algorytmy zaszyte w najbardziej nawet inteligentnym samochodzie pracują skutecznie w ramach ograniczeń systemu. Jednym z takich ograniczeń jest pewna oczywistość:  jedynym kontaktem auta z podłożem, są opony. Dopóki nie mamy (a nie mamy, choć są już pewne przesłanki, ale o tym opowiem innym razem) inteligentnych opon przekazujących pokładowemu komputerowi dokładne dane po jakim rodzaju podłoża w danym momencie auto się porusza, wciąż jeszcze mamy pole dla naszej, ludzkiej inteligencji i rozsądku. Dlatego właśnie w najbardziej nawet wyrafinowanych technologicznie autach, do jakich z pewnością można zaliczyć opisywane tu modele BMW, wciąż mówimy o systemach asystujących, a nie zastępujących kierowcę. Jednak z takim wspomaganiem przesłanie firmowego motto BMW – Freude am Fahren – czyli po polsku Radość z jazdy staje się w pełni zrozumiałe.| CHIP

Więcej:BMWsamochody