Elon Musk z dymiącym karabinem i cygarem, w tle czerwony samochód, rakieta SpaceX i eksplozja ponad górami.

Elon Musk – zbawca ludzkości

Fot. Piotr Sokołowski
Można się zżymać na kolejne pomysły Elona Muska i uważać go za hochsztaplera, ale nie wolno mu odmawiać niesamowitej fantazji oraz konsekwencji w realizacji szalonych często planów. Skąd się wziął człowiek, który poruszył media, opowiadając o atomowym bombardowaniu Marsa, a wcześniej wysłał w kosmos swój sztandarowy produkt, czyli Teslę? I czy należy się go bać, czy raczej wierzyć, że ma misję zbawienia ludzkości od "zła wszelkiego"?

W odróżnieniu od wielu zamożnych tego świata za obecnym sukcesem Muska nie stoją żadne „stare” pieniądze. Nie jest to wprawdzie kariera od „pucybuta do milionera”, ale na to co obecnie posiada, zapracował sam. Elon Musk urodził się 28 czerwca 1971 r. w Pretorii w Południowej Afryce. Urodzona w Kanadzie matka, Maya Musk, była dietetykiem, a ojciec inżynierem mechanikiem i elektrykiem. Sam Elon Musk od początku lubił komputery i pierwszego Commodore VIC 20 kupił, gdy miał zaledwie dziesięć lat. Dodajmy, że za oszczędzone pieniądze. W wieku dwunastu lat stworzył grę wideo Blaster, którą sprzedał za 500 USD.

Elon Musk jako dziecko.
Młody Elon Musk – zważywszy na to jak „wyprzystojniał” z czasem, dorosły Musk jest podobny do siebie z czasów dzieciństwa.

I być może nie znalibyśmy Muska takiego jakim jest dzisiaj, gdyby nie obowiązkowa w RPA służba wojskowa, co do której młody Elon nie miał przekonania. Wyjechał więc do Kanady, rodzinnego kraju matki, która zachowała ojczyste obywatelstwo, co dawało Elonowi możliwość legalnego tam pobytu. Miał wówczas 17 lat, niewiele gotówki i nie pozostawało mu nic innego, jak praca na farmie krewnych. W 1990 roku przeniósł się do Kingston w Ontario, gdzie rozpoczął naukę na Queen’s University. Dwa lata później udało mu się osiągnąć cel życia w Stanach Zjednoczonych, ponieważ przeniósł się na University of Pennsylvania. W ciągu dwóch kolejnych lat ukończył studia otrzymując dwa dyplomy: z nauki ścisłych i biznesu. W swojej biografii Musk wspomina, że to właśnie wtedy wielkie wrażenie zrobiła na nim książka Douglasa Adamsa „Autostopem przez galaktykę” (gorąco polecamy, podobnie jak „Cześć i dzięki za ryby”). A dokładniej komputer, który zapytany o sens życia odpowiada „42”. I oczywiście nie chodzi o to, że dzięki temu Musk odnalazł sens życia, choć ostatecznie, gdy się nad tym zastanowić, właśnie tak się stało, ale że zafascynowała go wizja komputerów odpowiadających na zadane im pytania. Wtedy także zrozumiał, że w najbliższej przyszłości trzy tematy staną się dla ludzkości kluczowe: internet, czysta energia i podbój kosmosu. I że można będzie na nich zrobić niezły interes. Jeszcze przez chwilę próbował studiować fizykę, ostatecznie jednak porzucił naukę dla biznesu.

Anioły biznesu czuwają

W 1995 r., dzięki wsparciu tzw. aniołów biznesu, razem z bratem Kimbalem, założył firmę Zip2, której celem było stworzenie oprogramowania do publikowania treści w internecie przeznaczonego dla wydawców prasy. Owszem, internet już był, ale sami zapewne pamiętacie jak wyglądały wówczas strony i z jaką rezerwą media tradycyjne podchodziły do tego zjawiska. Do tej pory publicyści pastwią się nad nieszczęsnym Cliffordem Stollem, który w 1995 r. w „Newsweeku” opublikował esej pod wymownym tytułem „The Internet? Bah! Why cyberspace isn’t, and will never be, nirvana”. W kontekście obecnej rzeczywistości jakże zabawny jest jego fragment:

Wizjonerzy mówią o pracy zdalnej, bibliotekach interaktywnych i salach multimedialnych. Mówią o elektronicznych spotkaniach na mieście i wirtualnych społecznościach. Handel i biznes zrezygnują z biur i centrów handlowych na rzecz sieci. A wolność sieci cyfrowych uczyni rząd bardziej demokratycznym. Bzdury. Czy naszym ekspertom komputerowym brakuje zdrowego rozsądku? Prawda jest taka, że ​​żadna internetowa baza danych nie zastąpi codziennej gazety, żadna płyta CD-ROM nie zastąpi kompetentnego nauczyciela, a żadna sieć komputerowa nie zmieni sposobu działania rządu.

Clifford Stoll
Clifford Stoll – amerykański astronom, administrator sieciowy (sic!) oraz pisarz, czyli człowiek, który w 1995 r. nie wierzył w internet. Ale przyznał się do błędu. (fot. Atlantic Security Conference)

Uczciwie trzeba przyznać panu Stollowi, że po latach uznał, że zabrakło mu wyobraźni, czyli tego, czego nie brakuje i nie brakowało Elonowi Muskowi. Wróćmy więc do Elona Muska i jego pierwszego projektu, czyli Zip2. Dziełem braci Musków, w projekt zaangażowany był także Kimbal Musa był internetowy „przewodnik po mieście” dla branży wydawniczej. Lukratywne kontrakty z The New York Times i Chicago Tribune spowodowały, że mało znaną firmą zainteresował się Compaq, który w 1999 r. przejął Zip2, wykładając na stół 307 mln. dol. i dorzucając 34 miliony dol. w opcjach na akcje. Dzięki tej transakcji 28-letni Musk stał się milionerem. Otrzymał bowiem 22 miliony dol. za swój siedmioprocentowy udział w sprzedaży.

Pieniądz lubi pieniądz

W marcu Musk założył X.com, firmę zajmującą min. się płatnościami elektronicznymi. X.com rok później połączył się z PayPalem. Potem nastąpiły małe personalne perturbacje, bowiem w 2000 r. Musk został usunięty ze stanowiska dyrektora generalnego. Motyw braku porozumienia z zarządami jego firmy często pojawia się w biografii Muska (ostatnio za współpracę podziękował mu zarząd Tesli, choć w tym przypadku było to wymuszone stanowiskiem amerykańskiej Komisji Giełd i Papierów Wartościowych). Podobnie jak motyw nad wyraz korzystnej sprzedaży udziałów. Gdy bowiem w październiku 2002 r. eBay przejął PayPal za 1,5 mld USD w akcjach, Musk otrzymał 165 mln dol. Choć zanim do tego doszło, już w czerwcu 2002 r. założył SpaceX.

Peter Thiel (po lewej) zainwestował w firmę Confinity, która w 1999 r. uruchomiła usługę PayPal. Do fuzji z X.com Elona Muska (po prawej) doszło w 2000 r.

Podobno od dziecka Musk zafascynowany był eksploracją kosmosu (nie dziwi więc lektura powieści Douglasa Adamsa). Zafascynowany wizją podboju kosmosu w końcu zyskał kapitał, by spełnić marzenie. Tym bardziej, że z wielu publicznych wypowiedzi Muska wynika, że jest przekonany, że świat jaki znamy prędzej czy później czeka zagłada. I tylko w kosmosie nadzieja dla ludzkości. Stąd więc Space Exploration Technologies (SpaceX), którego jest, przynajmniej na razie, dyrektorem generalnym i technicznym. A potem poszło z górki. Kolejne inwestycje i kolejne firmy. A także kolejne szalone pomysły.

Reklama

Elon Musk i jego imponujące portfolio

Czym w takim razie zajmuje się obecnie najbardziej znany inwestor na świecie. Lista jest może nie najdłuższa, ale i tak imponująca. Otwiera ją SpaceX. SpaceX to nie tylko spektakularne loty w kosmos, ale także telekomunikacja i plany uruchomienia dostępnego na całym świecie internetu satelitarnego w ramach projektu Starlink.
Następna na liście jest Tesla, czyli produkcja elektrycznych i autonomicznych samochodów, modyfikacja transportu miejskiego, inwestycje w energię odnawialną. Mniej znaną firmą jest SolarCity – przedsiębiorstwo produkujące ogniwa fotowoltaiczne. The Boring Company zajmuje się drążeniem tuneli i przygotowywaniem infrastruktury komunikacyjnej. Całość ma służyć obniżeniu kosztu komunikacji i zmniejszeniu ruchu w miastach, ale tunele będą wykorzystywane też na rzecz innego pomysłu Muska, czyli Hyperloop. OpenAI to z kolei utworzona w 2015 roku organizacja non-profit zajmująca się rozwojem sztucznej inteligencji w sposób bezpieczny dla ludzkości. Neuralink, firma której Elon Musk jest założycielem, zajmuje się rozwojem neurotechnologii, a głównie integracją ludzkiego mózgu ze sztuczną inteligencją, tą nad którą pracuje OpenAI. I last but not least Future of Life Institute, czyli również organizacja non-profit, w której Musk ma głos doradczy. Jej założycielami są m.in. kosmolog z MIT Max Tegmark oraz współzałożyciel Skype’a Jaan Tallinn. Celem tej organizacji jest jak czytamy na jej stronie: Katalizowanie i wspieranie badań oraz inicjatyw mających na celu ochronę życia i opracowywanie optymistycznych wizji przyszłości, w tym pozytywnych sposobów kierowania przez ludzkość jej własnym tokiem myślenia o nowych technologiach i wyzwaniach. Mówiąc krótko, chodzi o to, byśmy nie bali się SI i potrafili nad nią zapanować.

W zasadzie wszystkie firmy, w których działanie Elon Musk jest w jakiś sposób zaangażowany, współpracują ze sobą. Jest to zestaw naczyń ściśle połączonych i nie ma w tym żadnego szaleństwa, lecz metoda. W dużym skrócie: Tesla produkuje samochody i dba o rozwój aplikacji do wynajmowania tychże. Będą one mogły jeździć tunelami drążonymi przez The Boring Company, która to firma buduje przy okazji dużo taniej niż konkurencja. O komunikację autonomicznych aut i pociągów wielkich prędkości (czyli Hyperloop, kolejny projekt Muska) zadba Starlink, system satelitów wynoszonych na orbitę przez rakiety SpaceX. Energię wszystkiemu dostarczą ogniwa produkowane przez SolarCity, a nad całością systemu zapanuje sztuczna inteligencja opracowana przez OpenAI, o której etyczne zachowanie zadba z kolei Future of Life Institute. Elon pomyślał o wszystkim.


Elon Musk ma fantazję. O niektórych jego pomysłach przeczytacie na kolejnej stronie.

3
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.