Farma trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości?

Jak ustalił Onet, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak stoi za internetową akcją mającą zdyskredytować sędziów krytykujących reformę sądownictwa. Na celowniku znaleźli się m.in. prezes stowarzyszenia Iustitia Krystian Markiewicz i sędzia Piotr Gąciarek.

Onet opublikował w poniedziałek wieczorem zapis rozmów pochodzących z Messengera i WhatsAppa, a prowadzonych przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i kobietę przedstawiającą się jako Emilia. Z konwersacji wynika, że zadaniem Emilii jest m.in. rozsyłanie plotek o prywatnym życiu prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, profesora Krystiana Markiewicza. W tej sprawie konsultowała się za pomocą komunikatorów z Łukaszem Piebiakiem, bliskim współpracownikiem Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Emilia wysłała 2,5 tysiąca anonimowych listów i e-maili z pomówieniami kierowanymi m.in. w stronę szefa „Iustitii”.

Reklama

Na podstawie informacji, jakie Emilia rozesłała m.in. dziennikarzom, powstał też reportaż Przemysława Wenerskiego dotyczący osoby sędziego Piotra Gąciarka wyemitowany w maju 2018 roku przez TVP w programie „Alarm”. Dotyczył on relacji jakie łączyły sędziego z poznaną w internecie Polą F. Kobieta zarzucała Gąciarkowi wykorzystanie znajomości do skazania byłej partnerki. W tej sprawie toczy się proces jaki Piotr Gaciarek wytoczył TVP. Materiał zniknął ze strony publicznego nadawcy po tym, jak sąd zakazał dalszego jego rozpowszechniani.

Politycy opozycji domagają się dymisji Łukasza Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Z kolei premier Mateusz Morawiecki w trybie pilnym domaga się wyjaśnień od wiceministra. Jednak zdaniem rzecznika rządu, Piotra Müllera, który wypowiadał się w tej sprawie w TVP, jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o dymisji. Jednocześnie zaznaczył, że rząd jest zaskoczony artykułem Onetu, a premier nie wiedział o opisanych działaniach wiceministra sprawiedliwości.

AKTUALIZACJA 20.08.2019, godz. 18.11:

Wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji. Złożył także pozew przeciwko redakcji serwisu Onet.

To kolejny przykład wykorzystywania internetu w kampanii wyborczej przez polskich polityków. W 2017 roku naukowcy z Oxfordu opublikowali badanie, z którego wynika, że na polskim Twitterze i Facebooku działała farma 40 tysięcy trolli. Napastliwe komentarze kierowane są głównie w stronę znanych osób i opozycji, a działania hejterów są wyjątkowo intensywnie w trakcie kampanii wyborczych. Z kolei we wrześniu ubiegłego roku Gazeta Wyborcza i Radio ZET dotarły do zlecenia, jakie sztab wyborczy Andrzeja Dudy zawarł z warszawską firmą, która miała stworzyć kilka tysięcy automatycznych komentarzy w serwisach społecznościowych. | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

Sztab Andrzeja Dudy kupił w kampanii kilka tysięcy komentarzy

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.