księżyc

Musk i Bezos powalczą o 2 miliardy dolarów – kto pierwszy dotrze na Księżyc?

Prywatna firma, która jako pierwsza dotrze na Księżyc otrzyma nagrodę w wysokości 2 miliardów dolarów. To nowy pomysł doradców prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Rywalizacja rozegra się prawdopodobnie pomiędzy firmami należącymi do Jeffa Bezosa i Elona Muska.

Pomysł padł na podatny grunt. W Ameryce pojawiają się wątpliwości, czy realizacja programu Artemis jest możliwa. Pracuje przy nim NASA oraz ESA, a także prywatne firmy, a jednym z pierwszych celów jest wysłanie załogowej misji na Księżyc do 2024 roku. Tymczasem, według republikańskiego polityka, Newta Gingricha, prywatne firmy samodzielnie byłyby w stanie sprostać temu wyzwaniu. Dlatego próbuje przekonać prezydenta do swojego pomysłu na tanią, ale wciąż amerykańską misję na Księżyc. 2 miliardy dolarów to ułamek kosztów, które wiążą się z wyprawą. Jednak okazuje się, że związany z tym prestiż może zrekompensować kwestie finansowe.

Bardzo pozytywnie na tę propozycję zareagował Elon Musk na swoim koncie na Twitterze. Amerykański przedsiębiorca napisał, że to świetny pomysł. Blue Origin i Jeff Bezos jak dotąd milczą w tej sprawie, choć w sam program Artemis są zaangażowani. Jednak serwis Politico przekazał, że już kilka firm zainteresowało się konkursem. Zwolennicy takiego wyścigu na Księżyc uważają, że pomoże on wygrać z Chinami, jeśli chodzi o trwałą obecność na Srebrnym Globie. Tym bardziej, że Państwo Środka na tę chwilę jest lepiej przygotowane do realizacji tego przedsięwzięcia.

Rzeczniczka NASA przekazała, że agencja czeka na nowych partnerów. Jednak w ramach priorytetowego dla niej programu Artemis, dzięki któremu na powierzchni Księżyca znajdzie się pierwsza kobieta. NASA w tym celu wykorzysta rakietę nośną Space Launch System, a także załogowy statek kosmiczny Orion. Kwota, która pozwoli zrealizować Artemis w pierwszym etapie to ponad 50 miliardów dolarów. Sam program nie kończy się jednak na kolejnym lądowaniu na Księżycu. Dalszym krokiem będzie stworzenie stałej bazy na Srebrnym Globie, a potem przyjdzie czas na załogowy lot na Marsa.

Reklama

Trzeba przy tym pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się kampania w związku z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Donald Trump, który liczy na reelekcję, w swoich przemówieniach porusza kwestie komercyjnego przemysłu kosmicznego. Przychylnie odnosi się też do miliarderów, którzy inwestują w podbój kosmosu, takich jak Elon Musk i Jeff Bezos. Czas pokaże, czy polityczne deklaracje przełożą się na te śmiałe plany także po wyborach. | CHIP

Pilot Apollo 11 krytykuje plan powrotu na Księżyc

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.