steam - valve

Gracze będą mogli sprzedawać gry na Steamie? Valve przegrało we francuskim sądzie

Właściciel platformy będzie się odwoływać.

W swoim wyroku Sąd Okręgowy w Paryżu przyznał, że gracze mogą odsprzedawać tytuły, które kupili na Steamie. Według UFC-Que Choisir nie ma większego znaczenia, czy gra znajduje się na fizycznym nośniku, czy też nie. Sąd uznał to podejście za słuszne, powołując się na wyrok Europejskiego Trybunały Sprawiedliwości z 2012 roku. Zgodnie z nim, jeśli ktoś sprzedał oprogramowanie, to kupujący może je później odsprzedać, jeśli tylko ze swojej kopii może korzystać przez czas nieograniczony. Bo taka transakcja nie wyklucza przeniesienia praw własności. Sąd przekazał, że Valve nie może sprzeciwiać się dalszej sprzedaży gier kupionych na platformie. Powiedział też, że firma powinna mieć taką możliwość już w momencie, kiedy zaczynała swoją działalność we Francji.

Według francuskiego sądu, użytkownicy Steama powinni mieć możliwość odsprzedaży kupionych przez siebie gier (graf. CHIP)

Sprawa nie była związana tylko z kwestią sprzedaży gier. Paryski sąd stwierdził, że Valve nie może egzekwować 14 innych klauzul z umowy użytkownika Steam. Na przykład firma nie powinna przetrzymywać środków ze Steam Wallet, kiedy klient usuwa konto na platformie. Zwrot środków powinien być też wykonywany zawsze, kiedy korzystający z systemu o to poproszą. Valve powinno też dokładnie opisać przykłady zachowań, które mogą doprowadzić do utraty dostępu do biblioteki. Jeżeli właściciel serwisu nie zastosuje się do orzeczenia i nie wprowadzi zmian na Steamie w ciągu miesiąca, będzie musiał płacić grzywnę. Kwota to 3000 euro za każdy dzień opóźnienia przez 6 miesięcy.

Szef marketingu Valve, Doug Lombardi, przekazał, że firma odwoła się od wyroku. Powiedział też, że na Steamie nic się nie zmieni do momentu zakończenia apelacji. Tymczasem UFC-Que Choisir zapowiada, że zamierza podejmować kolejne działania. I pozywać firmy, które – tak jak Steam – nie pozwalają na odsprzedaż gier.

To nie pierwszy raz, kiedy Valve trafia do sądu w związku z zapisami umowy użytkownika. W 2014 roku pozwała go ACCC – australijska organizacja zajmująca się prawami konsumentów. Wówczas chodziło o to, że wśród warunków użytkowania zabrakło informacji o tym, jak uzyskać zwrot pieniędzy za zakupione gry. | CHIP

Warto przeczytać:
Steam: otwarte beta testy nowej biblioteki >>
Kaspersky Anti-Cheat wykryje nieuczciwych e-sportowców >>