Premiera Nothing Ear 1, słuchawki TWS, Nothing Ear 1, Ear 1,

Premiera Nothing Ear 1. Te słuchawki TWS zachwycają wyglądem

Długo czekaliśmy na ten dzień, a ostatni zwiastun tylko zaostrzył nasz apetyt, ukazując przezroczyste etui, ale wreszcie doczekaliśmy się dnia premiery Nothing Ear 1, czyli oficjalnie ear(1). Te słuchawki TWS od współzałożyciela OnePlusa, Carla Pei, wreszcie zapewniły rynkowi designowy powiew świeżości.

Nothing Ear 1, to wizualny majstersztyk

Każdy z Was zapewne wie, co stało się po ogromnym sukcesie AirPodsów Apple. Powiedzieć, że inne marki zaczęły inspirować się ich designem, to jakby nie powiedzieć nic, ale na to nie ma co narzekać. Ba, słuchawki Ear 1 od Nothing wcale nie wymyślają w tej kwestii koła na nowo, bo nadal łączą w sobie „pchełkę” z „łodyżką”, ale sprawiają przy tym wrażenie innych, wyróżniających się na tle pozostałych modeli.

Czytaj też: Jak długo będziemy czekać na monitory LCD 480 Hz?

Łączą w sobie minimalistyczny, choć zdecydowanie futurystyczny sznyt z domieszką unikalnego podejścia „patrzcie i podziwiajcie”. Nothing nie poszło bowiem z projektem na łatwiznę i zamiast zakrywać wszystkie elementy nieprzezroczystym plastikiem, postawiła również na plastik… ale przezroczysty.

Obecność szkła byłaby miła, ba, wyróżniałaby Ear 1 jeszcze bardziej na rynku, ale to pociągnęłoby za sobą wagę i cenę, a że w grę wchodzi 99 euro, czyli w przeliczeniu 455 zł (bez podatków). Liczyć możemy więc wyłącznie na przezroczystą formę pleksiglasu, co budzi zastrzeżenia co do wytrzymałości i „łapania” brudu, ale to wykażą pierwsze testy. Dzięki niemu widzimy gołym okiem zwykle ukrywane mikrofony, elektronikę, czy magnesy.

Czytaj też: Intel ogłasza nowe procesy technologiczne. Koniec nanometrów

Co potrafią Nothing Ear 1?

Pod kątem specyfikacji Nothing ewidentnie błyszczą, łącząc w sobie 11,6-milimetrowy przetwornik z materiału kompozytowego z domieszką grafenu dostrojony przez Teenage Engineering. W 4,7-gramowych słuchawkach (tyle waży jedna z nich) objętych certyfikatem IPX4 upchnięto akumulator umożliwiający działanie przez 5,7 godziny, który w połączeniu z etui zapewnia do 34 godzin odsłuchu na jednym ładowaniu (bez ANC). Samo ładowanie realizujemy albo przewodowo, albo bezprzewodowo za pomocą ładowarki z certyfikatem Qi.

Każda ze słuchawek dzierży też mikrofony z myślą o ANC oraz trybie otoczenia, z czego ten pierwszy oferuje tryb delikatnego i maksymalnego wyciszenia hałasu. Same mikrofony radzą sobie z wiatrem o prędkości do 40 km/h, a łączność Ear 1 obejmuje Bluetooth 5.2 ze wsparciem kodeków AAC i SBC (brak aptX nieco boli). Całość dopełnia aplikacja na iOSa oraz Androida.

Czytaj też: Najszybszy Internet w Polsce w 1H2021. Co z 5G?

Warto podkreślić, że sprzedaż Ear 1 ruszy 31 lipca, ale tylko w limitowanym nakładzie. Na pełną dostępność poczekamy do 17 sierpnia i mi pozostaje tylko spytać Was – będziecie czekać?