Szybka recenzja Canon RF 50mm F1.2L USM i Canon RF 70-200mm F2.8 L IS USM

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Kilka ostatnich dni spędziłem z nowymi obiektywami serii RF – Canon RF 50mm F1.2L USM i Canon RF 70-200mm F2.8 L IS USM. Czy mnie oczarowały, czy jednak lepiej rozważyć poszukanie starszych odpowiedników serii EF?

Canon RF 50mm F1.2L USM – super-jasna bestia. Nie tylko do portretów

Budowa i wykonanie

Bestia ma swoje odniesienie również do wymiarów i masy obiektywu. RF 50mm F/1.2 jest naprawdę potężnym szkłem. Zarówno jeśli chodzi o jego wymiary, jak i masę. Obu obiektywów używałem z Canonem EOS R i zbyt wiele prób fotografowania jedną ręką prowadziło do skutecznych zakwasów przedramienia. Bynajmniej z powodu masy samego aparatu. A przy tym stwarzało to inne problemy, do których za moment przejdziemy.

Obiektyw dostałem bez osłony przeciwsłonecznej. Miałem okazji zobaczyć jak wyglądają ze sobą w parze i wtedy dopiero robi się prawdziwa bestia! Ale i bez niego szkło obiektywu znajduje się w sporym zagłębieniu, które skutecznie je osłania i chroni przed uszkodzeniami. Do dyspozycji mamy dwa pierścienie – bardzo szeroki pierścień ostrości i mniejszy funkcyjny, programowany. Np. do zmiany ISO. Do tego przełącznik zmieniający ostrzenie z autofocusu na ustawienia manualne oraz odległości ostrzenia.  

Szybkość działania i celność autofocusu

Zacznijmy od tego, że nie polecałbym używania obiektywu do nagrywania filmów z użyciem mikrofonu przymocowanego do aparatu. Silnik autofocusu jest bardzo głośny i generuje potężny szum i trzaski. Porównałbym to do działania Canona EF 100mm F/2.8 Macro. Wynika to z tego, że zmiana ostrości generuje ruch aż 11 z 15 dostępnych soczewek. Ciężko to zrobić bezgłośnie.

Wprawienie w ruch tylu soczewek powoduje, że Canon RF 50mm F/1.2 nie jest demonem szybkości jeśli chodzi o autofocus. Żeby nie było, nie ostrzy wolno, albo zbyt wolno, ale bez problemu znajdziemy szybsze obiektywy. Jeśli ostrzymy manualnie, szybkość pierścienia rośnie wraz z szybkością obracania. Co daje bardzo przyjemne efekty.

Złego słowa za to nie można powiedzieć o celności autofocusu. Bardzo sprawnie i celnie działa ostrzenie na oku. Zarówno kiedy fotografujemy typowo portretowo, jak i całą sylwetkę.

Wzorowe właściwości optyczne

Flagowy obiektyw kosztujący kupę (11 399 zł) pieniędzy powinien być szkłem niemal wzorcowym. I pod wieloma względami tak jest. Aberracji chromatycznych czy dystorsji tu praktycznie nie ma. A jeśli jest, to potrzeba wręcz sokolego wzroku, żeby dopatrzeć się jakichkolwiek niedoskonałości.

Zobaczymy za to winietowanie. Bez włączonej korekty rogi kadru ciemnieją przy przysłonie w zakresie F/1.2 – F/2.0. Przy czym nie jest to bardzo mocno widoczne. Zdecydowanie mocniej winietował np. Canon EF 24mm F/1.4.

Jeśli chodzi o ostrość, to najostrzejszy kadr dostaniemy przy przysłonie w zakresie F/2.8 – F/5.6. Przy czym utrata ostrości na brzegach kadru nawet przy F/1.2 jest niewielka i to robi bardzo duże wrażenie.

Pamiętaj o braku stabilizacji obrazu

Wróćmy na moment do rozmiarów i masy obiektywu. Jeśli połączymy to z brakiem stabilizacji obrazu, mogą pojawić się problemy. W zasadzie zobaczyłem to przypadkiem, mając wyłączoną stabilizację w aparacie. Fotografując jedną ręką, już przy migawce ustawionej na 1/50s pojawiły się kompletnie nieostre zdjęcia. Będąc przyzwyczajonym to stabilizacji Olympusa, pozwalającej fotografować w różnych dziwnych pozycjach, trochę się zdziwiłem. Warto pamiętać o stabilizacji w trakcie korzystania z Canona RF 50mm F/1.2.

Bokeh!

Przy przysłonie F/1.2 chyba każdy ma w głowie od razu wyobrażenie pięknie rozmytego tła i cóż… dobrze myślicie. Głębia ostrości jest potężna. Tło jest bardzo miękko rozmyte, a punkty światła okrągłe i bardzo efektowne.

Choć portrecista ze mnie jak (nie będzie politycznych porównań, nie będzie politycznych porównań, nie będzie…) powiedzmy, że żaden, to poniżej macie kilka przykładów takiego użycia Canona RF 50mm F/1.2.

Czytaj też: Test Xiaomi Pad 5 – jeden z najładniejszych tabletów z Androidem. A co poza wyglądem?

Zdjęcia przykładowe

Canon RF 70-200mm F2.8 L IS USM – z podręcznika reportażu

Budowa i wykonanie – wolę jednak wariant EF

Wariant RF kultowego zoomu Canona bardzo łatwo rozpoznać na tle wersji EF. Poprzednicy wyglądali bardzo surowo. Solidna, metalowa konstrukcja była niepodrabialna. Tutaj obudowa jest… miękka. Wizualnie. Za sprawą pokrycia matową farbą. Mimo wszystko nadal jest to bardzo solidna konstrukcja, choć zdecydowanie nie jestem jej fanem. Ma za to jedną niezaprzeczalną zaletę, to najlżejszy obiektyw 70-200mm F/2.8 na rynku. I to się chwali. Jest też mniejszy od II generacji szkła EF.

Największą zaletą obiektywów EF była wewnętrzna zmiana ogniskowej. Mówiąc inaczej – wraz z zoomem nic się nie wysuwało. Tutaj obiektyw rośnie wraz z zoomem, a jeśli dodamy do tego potężnych rozmiarów osłonę przeciwsłoneczną wygląda to tak:

Sama osłona ma ciekawie zaprojektowany, przesuwany otwór, pozwalający na regulację założonego na obiektyw filtru. Za to konstrukcja obiektywu, ze względu na szkło umieszczone bardzo blisko tylnej krawędzi powoduje, że nie użyjemy tutaj telekonwertera.

Wysuwana konstrukcja dodała do obudowy przycisk blokady – Lock. Trzymając obiektyw skierowany pionowo w dół, nieznacznie potrafi się wysunąć. O dosłownie 2-3mm, ale jednak. Poza tym mamy tu przełączniki zmiany trybu działania stabilizacji obrazu oraz odległości ostrzenia.

Czytaj też: Recenzja Canon EOS R. Pełna klatka dobra dla amatora?

Autofocus – pamiętaj o przełączniku!

W zależności od tego, co aktualnie fotografujemy, warto pamiętać o odpowiednim ustawieniu przełącznika autofocusu. Dlaczego? Jeśli korzystamy np. z maksymalnej ogniskowej i maksymalnej skali ostrości, zrobimy zdjęcie, opuścimy aparat i chcemy zrobić kolejne również na długiej ogniskowej, autofocus zgłupieje. Obiektyw nie ustawi nam ostrości. Jeśli wiemy, że będziemy wykonywać takie zdjęcia cały czas, warto przestawić przełącznik ostrości na pracę w zakresie powyżej 2,5m.

Poza tym autofocus działa świetnie. Silniki Nano USM działają bardzo cicho, co na pewno docenią filmowcy. Obiektyw ostrzy bardzo szybko, sprawnie oraz celnie. W tym również przy wykorzystaniu funkcji śledzenia oka.

Stabilizacja bez zastrzeżeń

Do dyspozycji mamy trzy tryby pracy stabilizacji obrazu. Ciągłą, przeznaczoną do kadrowania oraz działająca dopiero po wciśnięciu spustu migawki do połowy. Co też jest przydatne podczas śledzenia poruszających się obiektów. Stabilizacja bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Dzięki temu nawet przy nieco dłuższych czasach naświetlania oraz dłuższej ogniskowej można łatwo zrobić udane i nieporuszone zdjęcie.

Czytaj też: Canon EOS 6D Mark II – po co mi dzisiaj stara lustrzanka?

Jest ostro i dobrze optycznie

W zasadzie dosyć standardowo, o maksymalnej ostrości możemy mówić w przypadku przysłony F/4. Ale przy maksymalnej przysłonie F/2.8 spadki ostrości na bokach kadru nie są duże. Ostrość, szczególnie w centrum kadru, jest świetna.

Pojawia się za to winietowanie, przy najkrótszej ogniskowej i największym otworze przysłony. Ale na tyle małe, że bardzo łatwo można je skorygować.

Bardzo dobrze wypada rozmycie tła. Efekt bokeh jest miękki, tło potrafi wyglądać jak kolorowa papka, ale fotografowane obiekty są perfekcyjnie od niego odseparowane. To robi wrażenie. Osoby chcące wykorzystać ten obiektyw do portretów nie będą zawiedzione.

Zdjęcia przykładowe

Podsumowanie

Każdy, kto po obiektywach Canon RF 50mm F1.2L USM i Canon RF 70-200mm F2.8 L IS USM spodziewał się najwyższej jakości zdjęć i osiągów, nie powinien być rozczarowany. Fotograficznie oba obiektywy oferują najwyższą jakość obrazu i w swojej klasie są zdecydowanie jednymi z najlepszych.

O ile w przypadku RF 50mm F/1.2 nie widzę żadnych dyskwalifikujących go wad, może poza bardzo głośnym silnikiem autofocusu, tak nie jestem fanem nowej konstrukcji RF 70-200mm F/2.8. Obiektyw jest lżejszy i wyraźnie krótszy po złożeniu, ale już dosyć długi po wysunięciu. Zdecydowanie wolę starsze warianty EF i coś mi się wydaje, że nie będę pod tym względem odosobniony.

Nowe obiektywy Canona z serii RF są piekielnie drogie (11 399 zł i 12 999 zł). Mając już w kolekcji ich starsze generacje EF, raczej nie zdecydowałbym się na zmianę. Poprawa w jakości obrazu nie powinna być tego warta. Na starsze warianty nie zdecydowałbym się też mając ograniczony budżet. Ale jeśli pieniądze nie stanowią przeszkody, albo zakup obiektywów będzie zwyczajnie inwestycją w miejsce pracy, zdecydowanie warto postawić na szkła Canon RF 50mm F1.2L USM i Canon RF 70-200mm F2.8 L IS USM.