Test Novoo Omni 296Wh, Novoo Omni 296Wh, recenzja Novoo Omni 296Wh, test Omni 296Wh, Omni 296Wh

Test Novoo Omni 296Wh. 80000 mAh pod ręką ze stacją energii

Nieznana szeroko na naszym rynku firma Novoo z chińskimi korzeniami i magazynem w Niemczech, ma w swojej ofercie potężny powerbank o pojemności 80000 mAh (296 Wh) i łącznej mocy wyjściowej rzędu 450 watów. Jak widzicie po tych parametrach, nie bez powodu producent określa go mianem Przenośnej Stacji Ładowania. Nie jest to jednak żadna nowość na rynku, bo podobne produkty można już kupić od dawna. Pozostaje więc pytanie, czy Novoo Omni 296Wh powinno uzupełnić zbiorek modeli wartych naszej uwagi.

Pierwsze chwile z Novoo Omni 296Wh do najlepszych nie należą

Omni 296Wh trafia do nas w kartonie sporej wielkości, wewnątrz którego znajdziemy miernie wykonane nylonowe etui na zamek, skrywające instrukcje (brak języka polskiego) oraz trzy przewody, które służą głównie do ładowania.

Dwa z nich są dedykowane dołączonej ładowarce z gniazdka sieciowego, a trzeci służy również do ładowania, ale z poziomu gniazda samochodowego. Proces ładowania możemy też realizować mocą 45 watów poprzez USB-C Power Delivery i zresztą łączyć te dwie formy ładowania (prądem stałym i zmiennym) jednocześnie, aby skrócić potrzebny czas z kolejno 7,5 i 9,5 godzin do zaledwie czterech.

Czytaj też: Canon EOS R5 to aparat z innego świata. Tak dobrego sprzętu jeszcze nie używałem

Problem w tym, że w zestawie nie znajdziemy żadnego przewodu USB, więc musimy się w nie wyposażyć się sami. Mówię tutaj zarówno o przewodzie z wtykiem USB-C obsługującym moc 45 watów, jak i zwyczajnych USB-A zgodnych z ładowaniem mocą 18 i 12 watów. Oczywiście o ile macie zamiar wykorzystywać zestaw wszystkich portów USB w Omni 296Wh.

W szczegóły możliwości tej stacji ładującej wjedziemy jednak dopiero za moment. Najpierw muszę ponarzekać na producenta za jeden z najgłupszych błędów, które popełniają firmy, a mianowicie pozostawienie akumulatora rozładowanego. Każdy wie, co w takich momentach dzieje się z ogniwami (ich pojemność spada), a wnoszę, że brak reakcji po wciśnięciu przycisku ON i rozbudzenie sprzętu dopiero po podłączeniu do do ładowania, jest właśnie przejawem całkowitego rozładowania. Przez to aż strach pomyśleć, w jakiej temperaturze Omni 296Wh są przechowywane i transportowane.

Ponarzekałem, więc czas na bycie upierdliwym, czyli Omni 296Wh pod lupą

Na pierwszy rzut oka Omni 296Wh wygląda przyzwoicie. Połączenie czerni z jasnym kolorem pomarańczowym ma w sobie zarówno pewien charakter, jak i coś praktycznego, bo przy nikłym świetle taki kolor łatwo zlokalizować. Szkoda tylko, że producent nie postarał się o farbę odblaskową, aby zwiększyć na to szanse. Zadbał jednak o solidną i jasną latarkę samej stacji, montując na jej boku spory dyfuzor mocnego światła LED, które pełni zarówno funkcję latarki, jak i sygnału SOS w razie potrzeby.

To jedyny dodatkowy element, niezwiązany bezpośrednio z tym, co Omni 296Wh ma zapewniać, a ma zapewniać dostęp do wcześniej zgromadzonej energii. Cały interfejs z tym związany znalazł się z przodu tej „podręcznej skrzyneczki”, która po bokach ma tylko otwory wentylacyjne z wentylatorem ukrytym pod jednym z nich, na tyle szczegółowe informacje na temat mocy złączy, a na spodzie cztery krótkie nóżki z gumowymi, antypoślizgowymi wstawkami. 

Czytaj też: Test Motorola moto g200 5G – czy warto wydać na nią 1999 zł?

Na przodzie znajdziemy mały, podświetlany na krótko potrzeby ekran LCD. Pokazuje przede wszystkim dosyć precyzyjny poziom naładowania baterii na pięciu poziomach, ale też obecnie aktywowane wyjścia/wejścia i tryb pracy (czy ładuje się, czy coś zasila). Najbardziej zabrakło mi wbudowanego w nim miernika prądu, bo zwyczajnie dobrym dodatkiem byłby zintegrowany w taki sprzęt miernik.

Pod kątem wykonania twardy plastik spisuje się zgodnie z oczekiwaniem, ale połączenie dwóch głównych części obudowy Omni 296Wh przynajmniej w moim egzemplarzu nie zostało zrealizowane odpowiednio dokładnie.

Objawia się to niedopasowaniem elementów na jednej linii, co wprawdzie nie uniemożliwia korzystania z produktu, ale nie świadczy najlepiej o standardach jakości Novoo. Podobnie zresztą, jak jakiś element, który „lata” ciągle wewnątrz obudowy od momentu rozpakowania przesyłki z pudła.

Mogę też narzekać na dosyć głośny wentylator, który aktywuje się okazjonalnie, ale regularnie nawet przy zasilaniu sprzętu o poborze mocy około 50 watów. Jest na dodatek głośny, co irytuje zwłaszcza przez to, że rozkręca się na wysokie obroty zarówno przy jednoczesnym ładowaniu i zasilaniu (wykorzystanie go w roli UPSa ma więc swoje wady), jak i korzystaniu z dwóch bloków zasilania przy nawet niskim obciążeniu. Jak na 3,4-kilogramowy sprzęt, nie stanowi jednak wielkiego problemu przy transporcie.

Co potrafi Novoo Omni 296Wh? Jego ogniwa pozwalają zgromadzić 80000 mAh (3,7 V/296 Wh)

Kwestię ładowania omówiłem już na początku, więc najwyższy czas zabrać się za to, jak Omni 296Wh „zasila”, a „zasila” w imponującym stylu, bo maksymalnie w jednym momencie może dostarczać łącznie 450 watów… co jednak rozładuje go w mgnieniu oka, bo około 25 minut. Jednak przy zasilaniu energooszczędnego komputera z monitorem (pobór około 50/60 watów) możecie liczyć na nawet 6 godzin działania na jednym ładowaniu. Zwiększcie jednak pobór mocy (odpalcie grę) i wymagający 170-180 watów sprzęt pożre zgromadzoną w nim energię w około 90 minut.

Czytaj też: Test laptopa Acer Predator Helios 300 PH317-55-589E

Z Novoo Omni 296Wh możecie zasilać sprzęty na wiele sposobów. Ten najważniejszy dotyczy oczywiście tradycyjnego gniazdka sieciowego, zapewniającego dostęp do prądu przemiennego 230 V o mocy do 300 watów. Oprócz tego możecie liczyć na gniazdo „zapalniczkowe”, jak również parę wyjść 5,5 mm o napięciu od 11 do 17 V i natężeniu do 10 A. Całość dopełnia zestaw czterech portów USB (3xUSB-A oraz pojedyncze USB-C Power Delivery) podzielonych na trzy rodzaje. Ten najbardziej imponujący (USB-C PD) zapewnia dostęp do 45 watów, jeden poniżej do 18 watów (USB-A Quicks Charge 3.0), a ostatnie dwa 12 watów.

Test Novoo Omni 296Wh – podsumowanie

Na Allegro Novoo Omni 296Wh można kupić za 1750 złotych, a na Amazonie za 1450 zł. Wydaje się to dobrą ceną, jeśli akurat szukacie „przenośnej stacji energetycznej” (czytaj – rozbudowanego powerbanka), do której podepniecie zarówno cięższe sprzęty, zapewniając im zasilanie na bieżąco, jak i podładujecie laptopy, smartfony, czy co tam zechcecie.

Plusy? Gniazdko sieciowe, rozbudowane opcje ładowania, możliwość ładowania podczas jazdy samochodem, USB Power Delivery o mocy 45 watów, dodatek latarki. Minusy? Nieco spartaczona jakość wykonania, głośny wentylator i brak czegoś, co wyróżniłoby Novoo Omni 296Wh na rynku podobnych sprzętów. Nie są to jednak wady, które sprzęt deklasują i stąd polecenie: