Zautomatyzowane zabójcze bronie, LAW, rozwój LAW

Zautomatyzowane zabójcze bronie mogą zachwiać światem. Potrzebujemy regulacji i zakazów

W październiku ubiegłego roku świat obiegła wiadomość o zrobotyzowanym psie z karabinem snajperskim niespełna kilka tygodni po tym, jak po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o tym, że autonomiczne drony zaatakowały ludzi. Problem, jaki niosą za sobą zautomatyzowane zabójcze bronie, jest ogromny i zagraża nie tylko ludzkiemu życiu, ale też całemu światu, jaki znamy.

O problemie przypominamy nie bez powodu, bo trwająca obecnie konferencja ONZ w Genewie zgromadziła w jednym miejscu delegatów z wielu państw, aby ci zaczęli debatować nad zakazem broni, która jest w stanie zagrozić ludziom bez „znaczącej kontroli człowieka”. Na jej temat miał wiele do powiedzenia Max Tegmark, badacz sztucznej inteligencji z MIT i współzałożyciel Future of Life Insitute (FLI), który nie spodziewa się, że zakaz zostanie wprowadzony już po tej konferencji, ale wierzy, że ta będzie początkiem zmian. Wedle sceptyków, dosyć naiwne.

Czytaj też: Kolejny hipersoniczny pocisk Korei Północnej przetestowany. Sugeruje potęgę państwa w zakresie pocisków

Robotyczny pies z karabinem snajperskim

Tegmark ma nadzieję, że z czasem zautomatyzowane zabójcze bronie staną się tak napiętnowane przez wszystkich, że każda potęga militarna zostanie zmuszona do zgodzenia się na zakazy. W przeciwnym razie bronie tego typu mogą doprowadzić do jeszcze większego zagrożenia, od tego, które sprowadziła na ludzkość broń atomowa. Problem w tym, że niektórym państwom taka broń jest na rękę i widzą w niej ogromny potencjał.

Lethal Autonomous Weapon (LAW), czyli zautomatyzowane zabójcze bronie z roku na rok przyciągają coraz większą uwagę. Nic dziwnego, że stały się właśnie jednym z tematów konferencji ONZ

Żyjemy w czasach automatyzacji, co widać nawet w sektorze wojskowym. Coraz więcej firm z całego świata ogłasza swoje bezzałogowe, a przez to zautomatyzowane w pewnym stopniu drony lądowe, latające i wodne. Rozwój takiego sprzętu może pomóc żołnierzom, zrzucając z ich barku potrzebę realizowania nudnych patroli czy wart, ale przede wszystkim będzie chronić ich życie w ryzykownych misjach. Problem w tym, że w parze z automatyzacją idzie też uzbrojenie, które zwykle broni się tym, że nie strzela nigdy bez zgody operatora.

Czytaj też: Robot Swifty potrafi przewiercić się przez skały, które do tej pory wymagały użycia dynamitu. I robi to bezdotykowo!

Rozwój technologii jest realizowany w tak zastraszającym tempie, że łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której wojskowe odpowiedniki zautomatyzowanych broni zabójczych trafią np. w ręce terrorystów.

Jeśli można kupić boty do zabijania za tę samą cenę co AK-47, to jest to znacznie korzystniejsze dla karteli narkotykowych, ponieważ ich członkowie nie zostaną złapani, kiedy kogoś zabiją

– powiedział Max Tegmark, komentując zagrożenie wynikające z rozwoju LAW.

Czytaj też: Producenci płyt głównych szykują się do premiery flagowego Intel Core. To reakcja na Ryzena 7 5800X3D

Być może najciekawsze jest to, że choć wiele państw popiera zakaz LAW, to Chiny, Rosja, a nawet USA nie są do tego skore. W przyszłości może okazać się to dla nich strzałem w stopę, a wizja przedstawiona w fikcyjnym nagraniu powyżej może się ziścić. Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi wspomnianego Tegmarka:

Reklama

Największymi przegranymi będą kraje, które dominują militarnie, ponieważ broń ta jest niewiarygodnie tania. [LAW] będą małe, tanie i lekkie jak smartfony, a przy tym niewiarygodnie wszechstronne i potężne. To wyraźnie nie jest w interesie bezpieczeństwa narodowego tych krajów, aby zalegalizować supermocną broń masowego rażenia.