Śmigłowce szturmowe Mi-24 dla Ukrainy, Śmigłowce szturmowe Mi-24, Mi-24 dla Ukrainy, Mi-24

Śmigłowce szturmowe Mi-24 pod lupą. Opisujemy najnowszy sprzęt przekazany Ukrainie

Wedle informacji podanych przez raport World Air Forces 2022 Ukraina miała dostęp do 35 egzemplarzy śmigłowców szturmowych Mi-24. Kilka z nich zostało już zapewne zniszczonych albo uszkodzonych w trwającej wojnie, ale ostatnia transza pomocy zbrojnej przekazanej Ukrainie od Czech obejmowała ponoć właśnie śmigłowce i z całą pewnością były to Mi-24.

Śmigłowce szturmowe Mi-24 zwane latającymi czołgami, czyli kolejny posowiecki sprzęt stosowany przeciwko Rosji

Historia Mi-24 sięga przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku, ale te ciężkie śmigłowce bojowe opracowane przez biuro konstrukcyjne Michaiła Mila są produkowane nadal, czyli całe 53 lata. Do tej pory powstało ponoć 2648 egzemplarzy, które oczywiście wywodzą się z kultowego wręcz Mi-8, czyli początkowo transportowego śmigłowca. Ten zapoczątkował rodzinę śmigłowców Mi-, obejmującą maszyny pokroju Mi-9, Mi-171, Mi-18 i właśnie Mi-17, na podstawie którego opracowało Mi-24.

Czytaj też: Ze schronu do Iła, czyli ostatni ratunek Putina. Opowiadamy o samolocie Ił-80

Korzenie Mi-24 sięgają więc daleko, ale patrząc po jego zaawansowaniu oraz różnicach względem pierwowzorów, można zdecydowanie uznać go za ciekawy sprzęt. Zwłaszcza że rozpanoszył się po całym świecie nie tylko w wersji krajowej Mil Mi-24, ale też eksportowej Mi-25 oraz Mi-35, które NATO określa nazwą kodową (odpowiednio) Hind, Hind D oraz Hind E. Znacznie ciekawiej brzmi jednak potoczna nazwa tych śmigłowców, które sowieccy piloci określali mianem latających czołgów.

Odnosi się to oczywiście do ich uzbrojenia, ale zanim o tym, wróćmy najpierw do podstaw tego śmigłowca. Jego pierwsza makieta (V-24) została utworzona już w 1966 roku na podstawie nieoblatanego nigdy użytkowego śmigłowca V-22. Co ją wyróżniało? Przede wszystkim centralny przedział piechoty, w którym mogło się zmieścić ośmiu żołnierzy siedzących tyłem do siebie. Jego wyróżnikiem jest też zestaw małych skrzydeł umieszczonych w górnej części tylnej części kabiny pasażerskiej, do których można było zamontować uzbrojenie.

Mimo początkowego sprzeciwu u osób decyzyjnych co do rozwoju wojskowego sprzętu w czasach ZSRR, ten projekt opracowany przez Mila został „przepchnięty”, co pozwoliło mu opracować dwa projekty (jedno- i dwusilnikowe). Z czasem zaakceptowano projekt dwusilnikowy, którego rozwijano od maja 1968 roku do 1970 roku (śmierci legendarnego konstruktora), ale prac wtedy nie zaniechano.

Powrócono do nich w sierpniu 1968 roku, rozpoczynając program od kryptonimem Yellow 24. Następnie w lutym 1969 roku dokonano przeglądu i zatwierdzono stworzenie pełnowymiarowej makiety, podczas gdy próby w locie z prototypem rozpoczęły się we wrześniu 1969 roku, a w 1970 roku po kolejnym szeregu zmian rozpoczęto produkcję wersji Mi-24A, czyli tej przeznaczonej do masowej produkcji.

Mi-24 ma już za sobą wiele wojen, ale ciągle dzielnie służy – niestety również Rosji

Mi-24 zdecydowanie nie jest nowoczesnym śmigłowcem i tym bardziej maszyną niezniszczalną, co Rosja potwierdziła już podczas wojny w Ukrainie, jako że straciła do tej pory już kilka Mi-28, czyli wersji skróconej, bardziej manewrowej w powietrzu i zdecydowanie bardziej uzbrojonej. W przypadku Mi-24 kolejne wersje nie zmieniały za wiele poza uzbrojeniem, więc ich specyfikacja jest dosyć stała od dekad.

Czytaj też: Radziecki Mi-12, czyli historia o tym, jak największy helikopter na świecie stał się bezużyteczny

Te śmigłowce obsługiwane przez 2 lub 3 (opcjonalnie) osoby mierzą 19,79 metra długości (wliczając w to śmigło tylne i przednie) i 6,5 metra wysokości, podczas gdy skrzydła przeznaczone do podwieszania uzbrojenia rozciągają się na rozpiętość rzędu 6,5 metra. Podstawowa waga Mi-24 sięga z kolei 8500 kilogramów, podczas gdy ta maksymalna 12000 kilogramów, z czego zasileniem śmigieł zajmują się dwa 2200-konne turbiny spalinowe Klimov TV3-117.

Mi-24 mogą latać z maksymalną prędkością 335 km/h, wznosić się na pułap do 4900 metrów i przelatywać do 450 km na jednym tankowaniu. W kwestii wyposażenia nie są tak zaawansowane, jak np. Ka-52, ale swój potencjał bojowy zawdzięczają nie tylko uzbrojeniu stałym i 2400-kg uzbrojeniu podwieszanym na zewnętrznych skrzydłach, bo również nawet ósemce żołnierzy gotowych do zrzutu na teren wroga.

Te śmigłowce szturmowe latały w ramach swojej pierwszej generacji (Mi-24D) z czterolufowym karabinem maszynowym GSzG-7,62, wyrzutniami rakiet S-5 (UB-16 i UB-32), rakietami S-24 240 mm i przeciwpancernymi pociskami 9M17 Falanga. Są to przykłady starych radzieckich sprzętów, które do pewnego stopnia odświeżyła druga generacja (Mi-24V, Mi-24P, ulepszone Mi-24D).

Czytaj też: Opisujemy brytyjskie czołgi Challenger. W wersji trzeciej pozbędą się wielkiej niedogodności

Ta wprowadziła w miejsce zdalnie sterowanego stanowiska GUV-8700 nowszy UPK-23-250 z działkiem GSh-23L kalibru 23 mm, specjalną wersję rakiet S-8 oraz system przeciwpancernych pocisków kierowanych 9K114 Szturm. Poza tym śmigłowiec może transportować dwie bomby o masie do 500 kg, których zrzut jest realizowany z wykorzystaniem celownika OBP-1, a urządzenie sterujące PUS 36-68 odpowiada za wystrzeliwanie rakiet S-5 z nawet czterech 32-prowadnicowych wyrzutni po nacelowaniu na wroga z wykorzystaniem celownika kolimatorowego.

Po stronie systemów ochrony znalazły się dwa główne elementy – system przeciwdziałający pociskom naprowadzanym na podczerwień, obejmujący promiennik mikrofalowy Ispanka oraz wyrzutnik flar termicznych ASO-2W. Poza tym wyloty silników mogą zostać ocpjonalnie zasłonięte osłonami rozpraszającymi, któe zmniejszają temperaturę wylatujących gazów.

Śmigłowce szturmowe Mi-24 od Czech dla Ukrainy

Informacja na ten temat ujrzała światło dzienne dosyć nieoczekiwanie, bo za sprawą konferencji zorganizowanej przez dwóch najwyższych urzędników resortu obrony Stanów Zjednoczonych – sekretarza Lloyda Austina i generała Marka Milleya. Podczas konferencji ten pierwszy podziękował „Republice Czeskiej za znaczące wsparcie, a w tym niedawne przekazanie śmigłowców szturmowych, czołgów i systemów rakietowych”

Czytaj też: Czym są PPZR Piorun? W nasze rodzime zestawy rakiet przeciwlotniczych uwierzyło nawet USA

Wprawdzie trudno tutaj o bezpośrednie wskazanie rodzaju sprzętu oraz ich liczebności, ale to pewne, że Ukraina otrzymała przynajmniej kilka Mi-24 z Czech. Nie tylko dlatego, że ukraińscy piloci oraz technicy doskonale znają te maszyny, ale też dlatego, że Czechy mają na służbie tylko 15 czynnych Mi-24 oraz 19 czynnych Mi-17 Hip (więcej o nich przeczytacie tutaj).

Przekazanie Mi-17 również mogło wchodzić w grę, ale według informacji podanych przez Wall Street Journal Czechy przekazały właśnie Mi-24 w ubiegłych tygodniach w nieokreślonej liczbie.