Opisujemy czeskie RM-70 Vampire, wieloprowadnicowe Wampiry używane w Ukrainie, RM-70 Vampire, czeskie RM-70 Vampire,

Opisujemy czeskie RM-70 Vampire, czyli wieloprowadnicowe Wampiry używane w Ukrainie

W kwietniu ukraińskie siły zbrojne wzbogaciły się o ponad dwadzieścia samobieżnych wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet z Czech. Mowa dokładnie o RM-70 Vampire, czyli dosyć imponującym sprzęcie, który może obrócić cały rosyjskie oddział w perzynę jedną celną salwą. Nie jest to może tak zaawansowany sprzęt, jak amerykańskie wyrzutnie HIMARS czy rosyjskie TOS-1, ale i tak robi wrażenie i z pewnością zdziałał już wiele na froncie w przeciwieństwie do właśnie wspomnianych HIMARS, których dostawa ze strony USA została nieco opóźniona.

Historia RM-70 Vampire. Stary sprzęt prosto z czasów istnienia Czechosłowacji

Jako że jeszcze przed trzema dekadami w Europie zamiast Czech i Słowacji istniała Czechosłowacja, to te nieistniejące już państwo uznaje się za miejsce narodzin wieloprowadnicowej samobieżnej wyrzutni rakiet RM-70 Vampire. Warto jednak zaznaczyć, że produkcja tych sprzętów była realizowana na terenie obecnej Słowacji, bo w mieście Dubnica nad Váhom, a ich wykorzystanie na służbie trwa nadal.

Czytaj też: Rosjanin zachwalał wyrzutnię TOS-1. Ukraińcy namierzyli ją w mig i odpowiedzieli

Historia RM-70 (M1972 w kodzie NATO) jest o tyle ciekawa, że oryginalny wariant powstał na bazie sprzętu radzieckiego i na papierze miał być bardziej niszczycielskim odpowiednikiem systemu BM-21 Grad. W praktyce miał też zastąpić wycofaną pod koniec ubiegłego wieku wieku wyrzutnię RM-51, która również powstała na terenie Słowacji i była produkowana przez Skodę w drugiej połowie XX wieku. 

Porównując możliwości obu systemów zdecydowanie można stwierdzić, że RM-70 stał się rzeczywiście godnym następcą RM-51, co tyczy się zarówno możliwości bojowych, jak i samych podstaw. Jako pierwsze doceniły ją siły Niemieckiej Republiki Demokratycznej, bo to dla nich realizowano projekt i zamówienie, ale po rozpadzie ZSRR z RM-70 uczyniono towar eksportowy, który trafił do Grecji, Finlandii, Kongo, Azerbejdżanu, Angoli, Sri Lanki, Ugandy czy Zimbabwe. 

RM-70 na służbie wojska polskiego

Podczas gdy RM-70 waży 33,7 tony, RM-51 ważył zaledwie 7,5 tony, co jednoznacznie wskazuje różnice między tymi sprzętami. Największe zmiany sprowadziły się do zastąpienia samochodu ciężarowego Ural-375D z napędem 6×6, ciężarówką Tatra T813 „Kołos” 8×8, będącej platformą nośną dla nowej 40-prowadnicowej, a nie 32-prowadnicowej, wyrzutni pocisków kalibru 122,4 mm (vs 130-mm w RM-51). Ta może ostrzeliwać cele głównie ogniem pośrednim zarówno pojedynczymi pociskami, jak i salwami, mogąc pokrywać obszar do 30000 metrów kwadratowych w ramach jednej pojedynczej i skoncentrowanej salwy. W kwestii tych pocisków w grę wchodzą radzieckie pociski 9M22 i 9M28, jak również: 

  • JROF o zasięgu 20,75 km
  • JROF-K o zasięgu 11 km
  • Trnovnik z 63 bombami HEAT o zasięgu 17,5 km
  • Kuš z pięcioma minami przeciwpiechotnymi PPMI-S1 
  • Krizhna-R z czterema minami przeciwczołgowymi PTMI-D o zasięgu 19,45 km

RM-70 na kartach historii zapisał się zwłaszcza dzięki swoim pociskom odłamkowym o wysokiej zawartości materiałów wybuchowych, bo te ważą łącznie 256 kg. Swoje możliwości udowodnił już w kilku wojnach (w Afganistanie, Jemenie, Osetii Południowej czy Saharze Zachodniej), a jako sprzęt całkowicie samobieżny, może pokonywać do 400 km na jednym tankowaniu i rozpędzać się do maksymalnie 85 km/h za sprawą 250-konnego silnika T-903-3 V12. 

RM-70 Vampire w Ukrainie. Warto pamiętać, że Polska również ma na służbie 29 wersji RM-70/RM-85 właśnie na bazie Tatra 815

Teraz najlepiej przejść do przekazanej Ukrainie wersji RM-70 Vampire, czyli zdecydowanie ulepszonym wariancie, który sięgnął przede wszystkim po nową podstawę, pozostawiając wyrzutnie i pociski w oryginalnej formie. Zastąpił więc oryginalną ciężarówkę jej rozwinięciem – Tatra T-815-7 z silnikiem V8 o mocy 362 koni mechanicznych oraz ulepszonym układem napędowym. To sprawiło, że maksymalny zasięg został podbity do 1000 kilometrów, prędkość do 90 km/h, a 6-osobowa załoga zaczęła czuć się bezpieczniej w lepiej chronionej kabinie. 

Czytaj też: Patria rozwija międzynarodowy kołowy transporter opancerzony. Szwecja w tym pomoże

Aż dwadzieścia (mówi się nawet o ponad 20) tego typu systemów trafiło do Ukrainy za sprawą Czech i była to zdecydowanie dobra decyzja, bo choć nie znamy liczby rakiet, jakie towarzyszyły temu transferowi, to pewne jest, że z racji kompatybilności RM-70 z wyrzutniami systemów BM-21 Grad, Ukraina będzie mogła uzbroić ten nowy nabytek z wykorzystaniem własnego arsenału. 

Pewne jest, że ukraińskie siły zbrojne już wykorzystują RM-70 Vampire na froncie, co możecie podejrzeć powyżej. Poniżej z kolei zobaczycie, jak działa ten system w praktyce. Niestety nie widzimy efektu tego ostrzału, ale pewne jest, że salwa tego typu jest w stanie zniszczyć nawet umocnione rosyjskie pozycje oddalone o około 20 kilometrów.

Czytaj też: Znamy szczegóły Project Convergence 2022. To wielki test nowych technologii i scenariuszy amerykańskiego wojska

Na sam koniec warto porównać możliwości RM-70 Vampire z np. amerykańską wieloprowadnicową wyrzutnią M270 MLRS. Ta może nie ma dostępu do aż 40 pocisków, a „jedynie” 12 (lub 2 w przypadku ATACMS), ale są one znacznie bardziej niszczycielskie, mogąc neutralizować cele oddalone o 32-70 km (zależnie od wersji) z wykorzystaniem znacznie bardziej okazałych i zaawansowanych głowic.