Archer pod lupą. To nowoczesna szwedzka artyleria dla Ukrainy

23 września 2013 roku pierwsza 155-mm haubica samobieżna Archer trafiła na służbę szwedzkich sił zbrojnych. Wtedy nikt zapewne nawet nie zakładał, że kiedykolwiek ich… koło stanie na ukraińskiej ziemi, ale agresja rosyjska na ten kraj zmieniła postrzeganie otaczającego nas świata o 180 stopni. Właśnie tak. Nowoczesna szwedzka artyleria Archer jest już w rękach ukraińskich żołnierzy i pozwala odczuć Rosjanom, że wojna z suwerennym krajem pod nosem NATO to najgłupsze, na co mogli się zdecydować.
Archer, nowoczesna szwedzka artyleria dla Ukrainy, samobieżna haubica Archer, haubica Archer
Archer, nowoczesna szwedzka artyleria dla Ukrainy, samobieżna haubica Archer, haubica Archer

Samobieżna haubica Archer, czyli artyleria nowej generacji dla Szwecji i (niegdyś też) Norwegii

Międzynarodowy projekt, specjaliści z obydwu krajów i dążenie do odmienienia stanu krajowych artylerii. Tak rozpoczęły się prace, mające na celu doprowadzić do powstania samobieżnej haubicy Archer, którą określa się też mianem FH77BW L52 i Artillerisystem 08. Korzenie tego systemy sięgają jednak głębiej, bo 1995 roku, kiedy to ruszyły badania nad samobieżną haubicą FH77, które zapewniły Szwecji prototypy w postaci FH77 BD i FH77 BW.

Czytaj też: Opisujemy przyszłość dronów, czyli broni idealnej. Robotyzacja wojsk dzieje się na naszych oczach

Pierwsze kroki tego, co z czasem stało się Archerem, miały miejsce w 2003 roku, kiedy to firma Bofors (obecna BAE Systems Bofors) otrzymała od szwedzkiej agencji zakupów obronnych kontrakt na wyprodukowanie dwóch demonstracyjnych haubic. Te zostały przyjęte z otwartymi ramionami i tak też w latach 2005 i 2006 FH77 BW L52 przeszły próby ogniowe w Szwecji, które doprowadziły do zlecenia dalszych prac nad systemem Archer.

Kolejny wielki moment dla “artyleryjskich Łuczników” miał miejsce w listopadzie 2008 roku, bo wtedy to właśnie Szwecja i Norwegia podpisały umowę o współpracy w zakresie rozwoju systemu Archer, a w styczniu 2009 roku przyznały BAE Systems kontrakt na dokończenie jego rozwoju. Firma nie odpowiadała jednak za wszystko, bo produkcją systemu broni zdalnej zajął się Kongsberg Defence & Aerospace. 

Finalnie pierwotne plany z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik skończyły się fiaskiem, kiedy nieprzewidziane problemy techniczne sprawiły, że ostateczna wersja prototypu nie została ukończona w 2009 roku. 

Czytaj też: Opisujemy BM-21 Grad, czyli wieloprowadnicową wyrzutnię do niszczenia… gradem pocisków

Przez to Archer zamiast zostać dostarczony w ręce armii w 2011 roku, wszedł na użytek dopiero w październiku 2013, a zamówienia na nie objęły 24 systemów dla Szwecji i 24 dla Norwegii. Przynajmniej początkowo, bo Norwegia wycofała się z programu, nie doprowadzając zakupu do końca. Finalnie pierwsze egzemplarze weszły ostatecznie do służby 1 lutego 2016 roku i do tej pory są na służbie wyłącznie szwedzkiej armii w liczbie aż 48, jako że Szwecja przejęła egzemplarze przeznaczone dla Norwegii. Obecnie ma też zamiar zwiększyć ich liczbę do aż 72. 

Nowoczesna szwedzka artyleria Archer pod lupą

Archer jest jedyną w swoim rodzaju samobieżną haubicą, która rozpędza się na drogach do 90 km/h. Podkreśla to fakt, że system został zaprojektowany z myślą o wysokiej mobilności i to zarówno taktycznej, jak i operacyjnej oraz strategicznej. Cena każdego jednego egzemplarza wynosi około 4,5 miliona dolarów i każdy z nich składa się z w pełni zautomatyzowanej haubicy kalibru 155 mm z lufą o długości 52 kalibrów, zdalnie sterowanego stanowisko M151 Protector i zmodyfikowanego podwozia 6×6 wozu przegubowego Volvo A30D. 

Przedział przeznaczony dla załogi i silnika jest opancerzony, a kabina wyposażona w szyby odporne na pociski i szrapnele. W skład systemu wchodzi również pojazd do uzupełniania amunicji, pojazd wsparcia oraz cała masa różnych pocisków kalibru 155 mm. Tyczy się to standardowych, bardziej zaawansowanych BONUS i rodzynków pokroju pocisków kierowanych M982 Excalibur. Dostęp do nich w czasie walk zapewniają specjalne transportery amunicji.

Obsługą Archera zajmują się łącznie trzy lub cztery osoby, a ostrzał może zostać zrealizowany nawet bez jednej z nich na pokładzie. Wszystko przez obecność całkowicie automatycznego magazynka, który mieści aż 21 pocisków. Jego przeładowanie trwa około 10 minut z wykorzystaniem specjalistycznej ładownicy, ale zanim w ogóle haubica będzie mogła strzelać ogniem pośrednim (zasięg do nawet 60 km) i to nawet w ramach ostrzału MRSI (do 6 pocisków) oraz bezpośrednim (cele na dystansach do 2000 metrów), należy ją rozłożyć. 

Czytaj też: M270 MLRS są już w Ukrainie, a ich ulepszanie trwa. Te wyrzutnie dadzą Rosjanom popalić bardziej, niż myślicie

Następuje to w momencie przyjęcia odpowiedniej pozycji haubicy, czyli opuszczenia jej z tylnej części podwozia i osadzenia na ziemi na dwóch wspornikach wielkich. Wtedy ten 30-tonowy kolos o długości 14,1 metra i szerokości rzędu 3 metrów może strzelać w trybie ciągłym w tempie do 75 wystrzałów na godzinę oraz 20 na 150 sekund w trybie intensywnym. Pojedyncze potrójne salwy mogą być z kolei realizowane w ciągu zaledwie 15 sekund. 

Samobieżne haubice Archer w Ukrainie

Chociaż pewne jest, że Szwecja przekazała Ukrainie część swoich haubic Archer, nie znamy żadnych szczegółów tego wsparcia. Pewne jest jednak, że przynajmniej jedna haubica (a jak jest jedna, muszą być też inne) walczy już z Rosjanami: