Test Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z – genialny obiektyw, który pokazał mi, że… go nie chcę

Canon lubi ambitne konstrukcje obiektywów i kilka miesięcy temu do unikatowego RF 28-70 f/2.0 dołączył nie mniej unikatowy RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z. Szkło, które dla wielu zawodowych fotografów będzie jedynym, jakiego potrzebują. Dla tych mniej zaawansowanych może okazać się, dosłownie, niemałym problemem.
Test Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z – genialny obiektyw, który pokazał mi, że… go nie chcę

Specyfikacja Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z

  • długość 199 mm, maksymalna średnica 88,5 mm, średnica filtra 82 mm,
  • masa 1430 gramów,
  • mocowanie – Canon RF,
  • konstrukcja – 23 elementy w 18 grupach, w tym 4 elementy UD, 2 asferyczne GMo, 1 odlew elementu asferycznego,
  • 11-listkowa przysłona,
  • minimalny otwór przysłony – f/22,
  • minimalna odległość ostrzenia (24/105 mm) – 45/45 cm,
  • optyczna stabilizacja obrazu (5,5 EV),
  • autofocus – Dual Nano USM,
  • cena: 14 449 zł.

Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z to naprawdę kawał obiektywu

Canon mocno zaszalał z wymiarami obiektywu i trudno się temu dziwić. Przy tego typu specyfikacji trzeba iść na rozmiarowe kompromisy i taki sprzęt zwyczajnie musi być duży. Jak duży?

W zasadzie RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z jest pod tym względem bezkonkurencyjny, bo jest większy od RF 70-200 f/2.8 i porównywalny z 70-200 mm Sony. A to czyni go największym obiektywem Canona z mocowaniem RF, pomijając superzoomy z białymi obudowami.

Wymiary obiektywu powodują, że to zdecydowanie nie jest sprzęt do dyskretnego fotografowania. Z nim zawsze będziecie się rzucać w oczy, tym bardziej że konstrukcja jest trochę nietypowa, bo długa i wizualnie niezbyt gruba. Tylko wizualnie, bo w końcu stosujemy tu filtry o średnicy aż 82 mm, ale gdybym miał strzelać z daleka, na pierwszy rzut oka dałbym tu maksymalnie 67 mm. Do tego dochodzi duża masa, bo prawie 1,5 kg (1430 gramów) i choć z jednej strony może to być jedyny obiektyw, jakiego potrzebujesz, to z drugiej będzie to dość męczący obiektyw.

Na obudowie obiektywu dzieje się bardzo dużo. Idąc od strony mocowania, znajdziemy tu przyciski sterujące funkcjami. Limiter ostrości, przełącznik trybu ostrzenia, włącznik stabilizacji obrazu oraz wybór trzech trybów jej działania. Dalej mamy mocowanie do statywu, oczywiście zdejmowane, a za nim znajduje się pierścień regulacji przysłony, który możemy zablokować znajdującym się tuż obok przełącznikiem.

Czytaj też: Samyang AF 35-150 mm f/2-2.8 – czy szkło dla pełnej klatki ma sens w połączeniu z korpusem APC-C? (test)

A co to tutaj wyrosło na obudowie? Grzyb jakiś?

Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM to fotograficzna bestia, ale też ciekawe narzędzie dla filmowców i to z myślą o nich w zestawie może znajdować się urządzenie ułatwiające płynną zmianę ogniskowej. Konkretnie mówimy o opcjonalnym adapterze PZ-E2 lub PZ-E2B, nazywanym też Canon Zoom Servo Grip. Ze względu na cenę (5 699 zł!) jest to zdecydowanie narzędzie wyłącznie dla profesjonalistów, którym ten zakup szybko się zwróci.

Adapter pozwala na płynną, elektroniczną zmianę ogniskowej, co niweluje szybkie przeskoki kadru w trakcie nagrywania wideo oraz zapobiega przypadkowej zmianie np. w przerwie między ujęciami. Urządzenie można obsługiwać ręcznie za pomocą przycisków na obudowie lub zdalnie poprzez aplikację Canon Camera Connect, funkcji Browser Remote lub przez sieć IP. Ciekawa zabawka, która zdecydowanie zdaje egzamin, ale z całą pewnością nie jest to sprzęt dla każdego. Tak, nadal boli mnie jego cena.

Czytaj też: Luminar for iPad – czy będzie konkurencja dla Adobe i Affinity?

Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z zachwyca jakością obrazu

Szeroki zakres ogniskowych, duży otwór przysłony – tutaj coś musi się nie udać, prawda? Jeśli liczyliście na jakieś ogromne wpadki ze strony Canona, to mam dla Was złe wiadomości.

Obiektyw zaskakuje wysoką ostrością nawet przy maksymalnie otwartej przysłonie, a przymknięcie jej z f/2.8 do f/4.0 daje bardzo minimalną poprawę w rogach kadru, która jest mocniej widoczna przy dłuższych ogniskowych. Różnica nie jest jednak ogromna, a ostrość w rogach zdecydowanie się wyróżnia.

W rogach, domknięcie przysłony, niweluje za to jedną z największych wad tego obiektywu, czyli winietowanie. Tak skomplikowana konstrukcja (23 soczewki w 18 grupach, aż 3 soczewki asferyczne, w tym dwie UD, 11 listkowa, kołowa przysłona) nie jest od tego wolna, co w zasadzie było do przewidzenia. Winietę oczywiście łatwo usuniemy podczas edycji, ale do przysłony f/5.6 musimy się z nią liczyć na całej długości ogniskowych.

Problemów nie będzie za to stwarzać aberracja chromatyczna… A przynajmniej nie zawsze. Najszybciej spotkamy ją przy otwartej przysłonie i ogniskowej powyżej 80 mm.

Praca autofocusu jest wręcz genialna, szczególnie w parze z EOS-em R5. To jest duet w zasadzie bezobsługowy, a robiąc zdjęcia samochodów czułem się w zasadzie niepotrzebny. Po wybraniu trybu śledzenia auta ostrość praktycznie zawsze przyklejała się tam, gdzie było to potrzebne. Prawdziwy opad szczęki miałem w tym przypadku:

W tej sytuacji, o ile nie ograniczyłbym pola ostrości, używany przeze mnie Sony A7 III złapałby ostrość na pionowych prętach w 10 na 10 przypadków. Duet Canona był przyklejony do samochodu przez cały czas, a specjalnie przechodziłem w prawą stronę kadru, żeby samochód idealnie schować za prezentami. Równie dobrze działa śledzenie poruszających się obiektów, nie tylko aut, ale i zwierząt. Do tego autofocus działa bardzo sprawnie również w trudnych warunkach oświetleniowych, a wszystko odbywa się niemal bezgłośnie.

Szeroki zakres ogniskowych czyni też Canona RF 24-105 mm świetnym wyborem dla osób zajmujących się fotografią portretową. Szczególnie w połączeniu z przyjemny, miłym dla oka bokeh z ładnymi, owalnymi punktami światła.

Powyżej możecie zobaczyć przykład, jaki zmienia się przybliżenia przy przejściu z ogniskowej 24 do 105 mm.

Czytaj też: [WIDEO] Recenzja Canon PowerShot V10. Marzenie vloggera czy niezbyt udana kamera?

Przykładowe zdjęcia:

Zdjęcia wykonane Canonem RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z znajdują się w poniższych recenzjach:

Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z może być jedynym obiektywem, jakiego potrzebujesz, bo… więcej nie uniesiesz

Zawsze wychodzę z założenia, że sprzęt fotograficzny może być tak duży, jak mu się to podoba, póki odwdzięcza się jakością zdjęć. Dokładnie taki jest Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z. Jako obiektyw reporterski lub ślubny jest to absolutny numer jeden z mocowaniem RF i trochę dziwię się polityce Canona, bo profesjonaliści w tym momencie raczej niechętnie będą patrzeć na 24-70, bo nawet pomimo niższej ceny pozostaje proste pytanie – po co? Skoro można mieć 105 mm zamiast 70 mm i to przy bardzo wysokiej jakości obrazu. Tylko czy aby na pewno?

Na pewno nie w każdym przypadku, bo osobiście z obiektywu nie korzystało mi się zbyt wygodnie. Jest bardzo długi, dosyć wąski w stosunku do długości, wygląda bardzo pokracznie i mam wrażenie, że przyciąga wzrok otoczenia jak szalony. Czego nie mam z obiektywami 70-200 mm. Chyba pierwszy raz miałem tego typu problem z użytkowanym obiektywem, choć pewnie po jakimś miesiącu użytkowania przestałbym to zauważać, bo Canon RF 24-105mm f/2.8L IS USM Z zachwyca możliwościami. A w parze z lepiej wyposażonym modelem aparatu tworzy zabójczo ostry duet, który dosłownie przykleja się ostrością do fotografowanych obiektów. Bez względu na to, czy ruszają się, czy też nie.

Choć polityka Canona wydaje mi się trochę dziwna, bo stworzył obiektyw, który jest ogromną konkurencją dla… innych obiektywów marki, ale być może plan był taki, żeby kupujący zderzył się z klęską urodzaju i miał zagwostkę przy zakupie. Albo, żeby sprzedał nerkę i wziął od razu dwa, co w pełni bym zrozumiał.