Obniżka ceł, czyli krok w stronę współpracy
Zgodnie ze wspólnym oświadczeniem wydanym po negocjacjach w Genewie, USA obniżą cła na większość chińskich towarów z 145% do 30%. Chiny z kolei zredukują swoje taryfy na amerykańskie dobra z 125% do 10%. To bez dwóch zdań znaczące ustępstwo, które może otworzyć drzwi do większego przepływu towarów między krajami. Obie strony podkreślają, że nie dążą do „oddzielenia” swoich gospodarek, co sugeruje chęć odbudowy wzajemnych relacji handlowych. Sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, Scott Bessent, zaznaczył, że rozmowy były „wyjątkowo produktywne”. Dodał, że porozumienie może skłonić Chiny do zwiększenia zakupów amerykańskich produktów, co pomogłoby zrównoważyć największy na świecie deficyt handlowy USA wobec Chin:
Jesteśmy zgodni co do tego, że żadna ze stron nie chce rozłączenia. […] Chcielibyśmy, aby Chiny otworzyły się na więcej amerykańskich towarów. Oczekujemy, że w miarę postępu negocjacji pojawi się również możliwość zawarcia umów kupna, aby zrównoważyć nasz największy dwustronny deficyt handlowy. […] Podobnie jak w przypadku wszystkich innych naszych partnerów handlowych, tak długo, jak istnieją wysiłki w dobrej wierze, zaangażowanie i konstruktywny dialog, będziemy iść naprzód.
Czytaj też: Google może mieć kłopoty z łatkami bezpieczeństwa. CVE traci finansowanie od USA

Reakcje rynków: optymizm z nutą ostrożności
Wieści o porozumieniu wywołały falę entuzjazmu na rynkach. Giełdy w Azji i Europie zanotowały wzrosty, a kontrakty futures na S&P 500 skoczyły o 3%. Wzrosły ceny ropy, rentowność amerykańskich obligacji, a dolar się umocnił. Chiński juan również zyskał na wartości, choć później nieco stracił. Analitycy, jak Maeva Cousin z Bloomberg Economics, wskazują, że choć obniżka ceł zmniejsza presję na chiński eksport, pozostałe taryfy nadal mogą ograniczyć import z Chin do USA o około 70% w średnim okresie.
Czytaj też: Cła Trumpa na Chiny sięgną sufitu? Nowy iPhone może kosztować fortunę
Eksperci widzą w porozumieniu szansę na ożywienie handlu transgranicznego. Ryan Petersen, założyciel platformy logistycznej Flexport, przewiduje w swoim poście na X „boom transportowy” w związku z tymczasowym zniesieniem wysokich ceł. Jednak historia każe jeszcze zachować ostrożność i nie pałać szczególnym optymizmem — w 2018 roku podobna zgoda na „zawieszenie” sporu handlowego zakończyła się fiaskiem, a wojna celna trwała kolejne półtora roku.
Negocjacje z historią w tle
Porozumienie jest owocem intensywnych negocjacji, w których USA kierował przedstawiciel handlowy Jamieson Greer. Podkreślił on, że obecne rozmowy koncentrowały się na obniżeniu ceł do poziomu, który nie działa jak embargo, ale nadal wspiera cel USA, jakim jest redukcja deficytu handlowego. Co istotne, porozumienie nie obejmuje ceł sektorowych nałożonych na wszystkich partnerów handlowych USA ani taryf wprowadzonych przez Donalda Trumpa w jego pierwszej kadencji, które — jak twierdzi Greer — skutecznie zmniejszyły deficyt handlowy z Chinami.

Chiny, w odpowiedzi na porozumienie, opublikowały białą księgę o bezpieczeństwie narodowym, w której podkreślają swoje podejście oparte na „wzajemnym szacunku”. Pekin krytykuje USA za nadużywanie sankcji i „długiej ręki jurysdykcji”, zapowiadając jednocześnie rozbudowę własnego arsenału środków odwetowych. Analityk ING, Lynn Song, ocenia, że obniżka ceł bez większych ustępstw ze strony Chin jest postrzegana jako sukces Pekinu.
Czytaj też: Jak cła nałożone przez Donalda Trumpa wpłyną na rynek motoryzacji i elektroniki w Europie?
Co dalej? Trzy miesiące na przełom
Obie strony ustaliły mechanizm dalszych rozmów, które mają doprowadzić do trwałego porozumienia. Bessent zasugerował, że jeśli negocjacje będą prowadzone w dobrej wierze, możliwe jest przedłużenie obecnego rozejmu; mimo wszystko widmo powrotu wysokich ceł wciąż wisi w powietrzu. Poprzednie porozumienie, czyli tak zwana „faza pierwsza” z 2020 roku, nie spełniło oczekiwań — Chiny nie zrealizowały obietnic zakupowych, a deficyt handlowy USA znów wzrósł.

Czytaj też: [AKTUALIZACJA] iPhone bez podwyżki? Cła Trumpa nie obejmą wszystkich rzeczy z Chin
Czy tym razem będzie inaczej? Wiele zależy od tego, czy obie strony zdołają wypracować kompromis, który zadowoli zarówno Waszyngton, jak i Pekin. Dla konsumentów i przedsiębiorców po obu stronach Pacyfiku obecne porozumienie to promyk nadziei na tańsze towary i mniejsze zakłócenia w łańcuchach dostaw; jednak droga do stabilnych relacji handlowych wciąż jest długa i wyboista. Pozostaje mieć nadzieję, że uda się ją przebyć bez większych problemów.
Źródło: Bloomberg