Planety prawie tam nie występują, a jednak. Einstein pomógł astronomom

Poszukiwania egzoplanet to bardzo trudne zadanie, bo choć ich liczba we wszechświecie jest zapewne bliska nieskończoności, to nauka potwierdziła istnienie niecałych 6000 takich obiektów. Wynika to oczywiście z ograniczeń technologicznych narzędzi, jakimi dysponują astronomowie, ale na szczęście pomaga im coś innego: naukowa spuścizna Alberta Einsteina.
czarne dziury
czarne dziury

O jej przydatności mogli się przekonać autorzy odkrycia w postaci AT2021uey b, czyli gazowego olbrzyma gabarytami przypominającego Jowisza. O ile jakiś czas temu informowaliśmy o najmniejszej egzoplanecie, którą udało się wykryć w sposób bezpośredni – wykorzystując w tym celu Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba – tak teraz sprawy przybrały nieco inny bieg. 

Czytaj też: Co za wyczyn teleskopu Webba! Najmniejsza egzoplaneta w historii

Astronomowie posiłkowali się zjawiskiem mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Takowe występuje na przykład w sytuacji, w której światło gwiazdy-gospodarza jest wzmacniane przez zakrzywienie czasoprzestrzeni spowodowane grawitacją planety. Tym sposobem doszło do identyfikacji AT2021uey b, o czym piszą autorzy publikacji zamieszczonej w Astronomy & Astrophysics.

O skali sukcesu najlepiej świadczy fakt, iż mówimy o dopiero trzeciej planecie odnalezionej na skraju gęstego wybrzuszenia naszej galaktyki. Tamtejszy gazowy olbrzym znajduje się około 3200 lat świetlnych od Ziemi i krąży wokół gwiazdy zwanej czerwonym karłem. Wykonanie pełnego okrążenia wokół niej zajmuje opisywanej egzoplanecie 4170 dni, a cały układ znajduje się tak bardzo na uboczu, że zafascynował astronomów. 

Wykorzystując mikrosoczewkowanie grawitacyjne opisane przez Einsteina astronomowie dokonali identyfikacji egzoplanety oddalonej o około 3200 lat świetlnych od Ziemi. Jej masa jest nieco wyższa od Jowisza

Sami zainteresowani przyznają, że poza odpowiednią wiedzą do sukcesu w poszukiwaniach opartych na mikrosoczewkowaniu grawitacyjnym potrzeba też nieco szczęścia. Dopiero gdy gwiazda i obiekt soczewkujący ustawią się w jednej linii, zostaje zrealizowany scenariusz, w którym naukowcy mają szansę na odkrycie pewnej grawitacyjnej anomalii wskazującej na istnienie na przykład planety pozasłonecznej.

Zwykle stosuje się natomiast inne podejście, oparte na spadkach jasności gwiazdy wynikających z jej okresowego przyciemniania przy udziale przechodzących na jej tle planet. Mikrosoczewkowanie jest wykorzystywane rzadziej, choć cieszy się popularnością na większą skalę, na przykład w celu wykrywania ogromnych galaktyk czy całych ich gromad. Dla planet – szczególnie relatywnie bliskich Ziemi – to zdecydowanie mniej popularne rozwiązanie.

Czytaj też: Magnetyczny cykl kieruje naszą planetą. Naukowcy zrozumieli, jak działa

Postępy odnoszące się do AT2021uey b nastąpiły w 2021 roku i zainspirowały astronomów do kolejnych obserwacji. Na ich podstawie stwierdzili, że mają do czynienia z planetą o masie 1,3 razy większej od masy Jowisza. Gwiazda, wokół której krąży, jest o połowę chłodniejsza od Słońca, natomiast dystans dzielący oba te obiekty jest około czterokrotnie większy niż w przypadku Ziemi i naszej gwiazdy. Samo istnienie tej egzoplanety jest fascynujące, ponieważ wydawałoby się, iż nie powinna powstać w tak odległym i ubogim w pierwiastki regionie Drogi Mlecznej. 

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.