Poznaj przyszłość motocykli. Verge TS Pro 2.0 jest godny największych dzieł filmowych

Firma Verge pochwaliła się drugą generacją swojego wyjątkowego jednośladu. Jednak, zamiast poprawiać detale, wzięła na warsztat to, co w motocyklu elektrycznym jest najdroższe i najbardziej problematyczne: silnik, akumulator oraz zarządzanie energią i oddawaniem mocy. TS Pro 2.0 jest więc w mniejszym stopniu odświeżeniem, a bardziej drugą iteracją ambitnego eksperymentu, który ma pokazać, że elektryczna maszyna premium nie musi udawać spalinowego pierwowzoru.
...

Rynek elektrycznych motocykli zdążył już ustalić pewien niepisany standard. Większość producentów próbuje po prostu przełożyć klasyczną konstrukcję na napęd bezemisyjny. Oznacza to tyle, że elektryczny silnik ląduje gdzieś przy ramie, przeniesienie napędu na tylne koło jest tradycyjne, a akumulator trafia tam, gdzie wcześniej był zbiornik paliwa. Verge poszedł w dokładnie przeciwnym kierunku. Zamiast “elektryfikować” znane kształty, projektanci zaczęli od zera, bo skoro silnik jest elektryczny, to dlaczego nie zrobić z niego integralnej części koła i nie wyrzucić łańcucha z równania? Takie podejście ma swoją cenę, ale też bardzo konkretne korzyści.

Elektryczny motocykl Verge TS Pro 2.0 to coś więcej niż kolejny bezemisyjny jednoślad

Kluczową zmianą w nowym modelu jest kompletne przeprojektowanie jednostki napędowej. Silnik Donut Motor drugiej generacji jest o 50% lżejszy od poprzedniej wersji, co stanowi nie lada osiągnięcie w branży elektromobilności. Co istotne, redukcja masy nie pociągnęła za sobą obniżenia parametrów technicznych. Moc została bowiem utrzymana na poziomie 137 koni mechanicznych przy imponującym momencie obrotowym wynoszącym aż 1000 Nm.

Czytaj też: Bateria jako element konstrukcyjny samochodu to już nie science fiction. Niemieckie konsorcjum pokazało działający prototyp

Unikalna konstrukcja napędu wyróżnia Verge TS Pro 2.0 na tle konkurencji. Silnik zintegrowany bezpośrednio z tylnym kołem eliminuje potrzebę stosowania tradycyjnego układu przeniesienia napędu z łańcuchem lub paskiem. Taka konfiguracja przekłada się nie tylko na futurystyczny wygląd, ale przede wszystkim na wyższą efektywność energetyczną. Mniejsza liczba ruchomych części oznacza też niższe straty energii, a zmniejszona masa wpływa pozytywnie na zwrotność pojazdu. Przyspieszenie od 0 do 96 km/h zajmuje 3,5 sekundy, co plasuje model wśród dynamicznych maszyn, choć nie jest to już rekordowy wynik w kategorii elektryków.

Nowy akumulator o pojemności 20,2 kWh zapewnia z kolei deklarowany zasięg do 350 kilometrów, co w praktyce oznacza możliwość pokonania trasy z Warszawy do Gdańska bez konieczności ładowania po drodze. To wyraźnie lepszy wynik niż oferuje konkurencyjny Zero SR/S z zasięgiem 275 kilometrów. Prawdziwym atutem jest jednak system szybkiego ładowania, który w ciągu zaledwie 15 minut zapewnia dodatkowe 96 kilometrów zasięgu. Pełne naładowanie akumulatora zajmuje zaś równie niewiele, bo niecałe 35 minut.

Czytaj też: Chiński SUV z technologią przyszłości wjeżdża do Polski. BYD ATTO 2 może namieszać w segmencie kompaktów

Verge wyposażyło swój flagowy model w zaawansowany system Starmatter wykorzystujący sztuczną inteligencję do personalizacji jazdy. Oznacza to tyle, że platforma analizuje styl prowadzenia, warunki drogowe i stan akumulatora, optymalizując parametry w czasie rzeczywistym. Aktualizacje oprogramowania dostarczane są bezprzewodowo, podobnie jak w samochodach Tesli. Większy wyświetlacz z ulepszonym interfejsem oferuje lepszą łączność Bluetooth, co przekłada się na sprawniejszą integrację ze smartfonem i dostęp do nawigacji.

Inżynierowie poprawili także zawieszenie, bo skok wynosi teraz 119,8 milimetra z przodu i 106 milimetrów z tyłu, a na dodatek zadbali o wyższą ergonomię kierownicy z kątem nachylenia wynoszącym 25 stopni. W standardowym wyposażeniu znajdziemy elementy z włókna węglowego, hamulce firmy Brembo i zawieszenie od Öhlins lub Wilbers, co jednoznacznie potwierdza premium charakter całej konstrukcji. Ma to odzwierciedlenie w cenie, bo model TS Pro 2.0 kosztuje 29900 dolarów, co po przeliczeniu daje około 120 tysięcy złotych. To znacznie więcej niż kosztuje konkurencyjny Zero SR/S czy LiveWire One, choć Verge TS Pro 2.0 oferuje wyższy moment obrotowy i większy zasięg. Zamówienia są już przyjmowane, jazdy testowe rozpoczną się na początku 2026 roku, a pierwsze egzemplarze trafią do klientów w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Czytaj też: Silnik jako element nośny ramy i aktywne skrzydła aerodynamiczne. Chińczycy pokazali motocykl przyszłości

To, że Verge TS Pro 2.0 jest produktem niszowym, nie jest wcale jego wadą. Wręcz przeciwnie, w tym segmencie niszowość bywa walutą. Ten jednoślad nie jest bowiem byle motocyklem, który ma zawojować statystyki sprzedaży. Jest to raczej ruchome laboratorium w formie gotowego produktu, który pozwala sprawdzić, ilu motocyklistów jest gotowych wejść na kolejny poziom elektryfikacji i zapłacić za to cenę porównywalną z dobrze wyposażonym samochodem.