Zaprezentowany właśnie rower Mason Exposure Primitiva został zbudowany wspólnie z włoskim rzemieślnikiem Cicli Barco i jest to właśnie nic innego jak wielki eksperyment pod tytułem “robimy z gravela cudo do wypraw”. Na pierwszy rzut oka widzimy znajomą, stalową sylwetkę roweru stworzonego do długich dni w siodle z ogromnym prześwitem na opony i miejscem na cały dom w sakwach. Dopiero po chwili wzrok zaczyna jednak wyłapywać szczegóły, które jeszcze niedawno kojarzyły się z zupełnie innym segmentem rynku.

Ukryte linki, wielkie opony i krótki skok. Oto kulisy rowerowej koncepcji Mason x Barco Exposure Primitiva
Czyste, ponadczasowe stalowe ramy, w których zakochują się rowerzyści, powoli przejmują te same rozwiązania, które najpierw pojawiły się na wyścigowych szosach z włókna węglowego, a więc przerośnięte główki ramy, coraz większy prześwit na opony, całkowicie ukryte prowadzenie linek i przewodów, a coraz częściej także niewielki skok zawieszenia z przodu. Rower Mason Exposure Primitiva stojący dokładnie na styku tych dwóch światów nie jest w ogóle seryjnym rowerem, a pokazowym prototypem, który bardzo wyraźnie sugeruje, w jakim kierunku ten segment może pójść. Zwłaszcza że już został doceniony, bo na wydarzeniu Craft Bike Days organizowanym przez DT Swiss zgarnął nagrodę Highlight of the Show.
Czytaj też: Stacjonarny serwis rowerowy w plecaku. Czy to nowe obowiązkowe wyposażenie rowerzysty?


Na pierwszy rzut oka to klasyczna, dalekodystansowa maszyna gravelowo-bikepackingowa, która obejmuje rury stalowe Dedacciai, ogromne możliwości mocowania bagażu i prześwit na opony, które wizualnie bliżej mają do rozwiązań z roweru górskiego niż do szosowych odłamów. Jeśli jednak przyjrzysz się uważniej, to zobaczysz zapowiedź dwóch dużych zmian, które mogą wkrótce przedefiniować rowery wyprawowe, a w tym w pełni zintegrowane prowadzenie przewodów w stalowej ramie oraz pojawienie się gravelowego widelca amortyzowanego DT Swiss F132 One.

Mason Exposure Primitiva nie jest jednak rowerem zbudowanym od zera. Bazą dla tego prototypu jest Mason Exposure, czyli stalowa reinterpretacja gravela Bokeh tej marki, która charakteryzuje się spokojniejszą geometrią, dużym prześwitem na opony i gwintowanym suportem T47 przygotowanym na jazdę z dużym obciążeniem w terenie. W wersji Primitiva rzemieślnik Cicli Barco wyspawał i zlutował oryginalną odmianę tej ramy z progresywnie cieniowanych rur Dedacciai, a całość wykończył specjalnym malowaniem, które przechodzi od mosiężnego odcienia z przodu do surowego, bo bezbarwnego lakieru z tyłu. Osprzęt jest bardzo współczesny, bo obejmuje osie przelotowe 12 mm, haki kompatybilne z UDH i miejsce na opony o szerokości mniej więcej od 50 do 55 mm, co w praktyce oznacza typowe zestawy kół 29 i 27,5 z naprawdę pokaźną objętością ogumienia.
Czytaj też: Silnik, przerzutka i automat w jednym kole. Bafang H730 pokazuje przyszłość elektrycznych rowerów


Najbardziej eksperymentalnie robi się w okolicach główki ramy. Żeby dodać gravelowy widelec z 40 mm skoku i nie zamienić Exposure w rower na szczudłach, projektant musiał sięgnąć po główkę typu Zero, frezowaną na CNC, która praktycznie nie wystaje ani nad górną rurę, ani pod dolną. Prosty ster 1,5 cala pozwala całkowicie schować przewód hamulca i pozostałe linie wewnątrz przodu ramy, a jednocześnie zachowuje wysokość kokpitu zbliżoną do sztywnego Exposure, mimo że widelec ma długość od osi do korony wynoszącą 435 mm. Na papierze oznacza to, że rower powinien zachować szybkie, znajome prowadzenie graveli Masona, zamiast zamieniać się w wolno reagującą, wyprostowaną konstrukcję, z którą część osób kojarzy zawieszenie wstawione “na doczepkę”.

Co takiego wyjątkowego drzemie w DT Swiss F132 One?
Sam widelec przykręcony do tej główki jest prawdopodobnie prawdziwą gwiazdą całej konstrukcji. DT Swiss F132 One powstał we współpracy z Canyonem jako 40-milimetrowa forma amortyzacji na przodzie z goleniami o średnicy 32 mm, masą w okolicach 1,34 do 1,4 kg oraz zintegrowanym prowadzeniem przewodu przedniego hamulca i linki blokady. Podczas pracy wykorzystuje sprężynę powietrzną Lineair z samobalansującymi się komorami dodatnią i ujemną oraz dziewięciostopniową regulacją tłumienia powrotu, co ma wygładzać wysokoczęstotliwościowe drgania na szutrze bez “sprężynowania” znanego z niektórych “pomniejszonych” widelców MTB.

Dla bikepackerów najbardziej błyskotliwym rozwiązaniem mogą być zdejmowane, trzyśrubowe mocowania bagażu na każdej z goleni, które jest zaprojektowane pod obciążenie około 3 kg na stronę. W prototypie Masona te adaptery są pomalowane na dopasowany mosiężny kolor i faktycznie służą do przypięcia bagażu, zamiast wisieć jako pusty dodatek do katalogu. To połączenie niewielkiego skoku zawieszenia i realnej ładowności kontrastuje z wyścigowymi konfiguracjami Canyon Grail Rift, gdzie ten sam widelec jest obecnie montowany w rowerach kosztujących około 7999 euro, czyli w przybliżeniu 34000 zł przy obecnych kursach.
Czytaj też: Rower elektryczny bez kabli na wierzchu i wystających akumulatorów. Salsa Confluence zachwyca estetyką

Mason bardzo wyraźnie podkreśla, że Exposure Primitiva to czysty eksperyment, a nie ukryta premiera modelu na sezon 2026. Oficjalnie chodzi o sprawdzenie, jak rowerzyści zareagują na rower wyprawowy oparty o stalową ramę, który łączy w pełni schowane prowadzenie przewodów i krótki skok widelca z dobrze znanymi standardami, takimi jak T47 i okrągła sztyca 27,2 mm. Trudno jednak wyobrazić sobie to, żeby zintegrowany przód nie pojawił się przynajmniej w części seryjnych rowerów Masona. Zwłaszcza gdy od 2026 roku coraz więcej marek zyska dostęp do widelca F132.