Są sprzęty, które kupuje się dla świętego spokoju. W świecie rowerzystów podróżujących od wyścigu do wyścigu jednym z nich jest stojak serwisowy. Wbrew pozorom, to właśnie on decyduje, czy wieczorne mycie i regulacje po etapie kończą się w miarę szybko, czy zamieniają się w nerwowe siłowanie z rowerem opartym o busa, śliską ścianę hotelowego garażu albo mokrą trawę lub błoto. Od czasu do czasu, czyli np. przy sezonowym przygotowywaniu jednośladu, można jeszcze z tym żyć, ale im częściej bierze się rower “na warsztat”, tym korzystniej patrzy się na gadżety pokroju stojaka Pro Ultralight od Feedback Sports.

Stojak lżejszy od gravela i droższy od budżetowego MTB. Czy cena jest tego warta?
Pełnowymiarowe stojaki warsztatowe są świetne w garażu, ale zaczynają wyglądać absurdalnie, gdy mają konkurować o miejsce z torbami na koła i bagażem. Stojaki podróżne z kolei często bywają chybotliwe, za niskie albo niewygodne w pakowaniu i dlatego wielu rowerzystów wciąż kończy z rowerem opartym o busa lub odwróconym do góry kołami na trawniku, kiedy musi zadbać o jego stan. Producenci próbują rozwiązać ten problem od lat, ścinając kolejne gramy, zmniejszając wymiary po złożeniu i obiecując “stabilność jak w serwisie” w czymś, co mieści się do bagażnika. Wśród nich znajduje się firma Feedback Sports z Golden w stanie Kolorado, której model Ultralight jest od lat wyborem mechaników liczących każdy gram. Na sezon 2025 ten model został jednak włąśnie przeprojektowany w nowy Pro Ultralight Repair Stand. Naturalne pytanie brzmi – czy zmiany faktycznie przybliżają go do roli jednego, uniwersalnego stojaka do wszystkiego?
Czytaj też: Silnik, przerzutka i automat w jednym kole. Bafang H730 pokazuje przyszłość elektrycznych rowerów

Na papierze Pro Ultralight zachowuje ten sam główny projekt, który obejmuje trójnożny aluminiowy statyw z obrotową głowicą zacisku, który po złożeniu zamienia się w wąską tubę. Stojak waży około 4,9 kg, co plasuje go wśród najlżejszych pełnowymiarowych stojaków serwisowych. Nowy model nadal wykorzystuje anodowaną ramę z aluminium serii 6000 dla odporności na korozję i odpowiedniej sztywności, a jego rozstaw nóg wynosi około 137 cm, więc po rozłożeniu zajmuje na ziemi stabilny “okrąg”, a nie wąską podstawę, która przewraca się przy pierwszym dotknięciu.

Najważniejsza aktualizacja dotyczy jednak nie nóg, a zespołu zacisku. Producent zastosował w nowym stojaku większe pokrętło Spinner Knob, które zostało zweryfikowane w jeszcze bardziej zaawansowanej serii stojaków Pro Mechanic i połączył je z mechanizmem szybkiej blokady, dzięki czemu można błyskawicznie “zatrzasnąć” szczęki w odpowiednim położeniu, a dopiero potem precyzyjnie dobrać siłę docisku. Wewnątrz tego mechanizmu zostały też wzmocnione elementy odpowiadające za obrót w pełnym zakresie 360 stopni, co powtarza kierunek zmian znany z nowszych stojaków Sport Mechanic 2.0 i Pro Mechanic, zaprojektowanych z myślą o cięższych, współczesnych rowerach, które nie powinny opadać, gdy przechylimy je na boki.
Czytaj też: Rower elektryczny bez kabli na wierzchu i wystających akumulatorów. Salsa Confluence zachwyca estetyką

Sam zacisk nadal otwiera się do około 4,8 cm, co wystarcza na hydroformowane aluminiowe rury i większość profili z karbonu, a gumowane szczęki mają chronić lakier przed zarysowaniami. Zakres wysokości roboczej to mniej więcej od 86 do 146 cm, czyli o około 10 cm mniej maksymalnie niż w niektórych innych modelach Feedbacka. Wyżsi mechanicy mogą to odczuć przy dłuższych sesjach z kluczami, ale niższy maksymalny poziom pozwolił skrócić długość stojaka po złożeniu, co ma duże znaczenie, gdy próbujemy wsunąć go do małego auta, w półki bagażowe w pociągu albo w już zapchany szafowy schowek na sprzęt.


Czytaj też: Giant wywraca rynek do góry nogami. Mistrz świata wygrał na rowerze, którego nikt jeszcze nie widział
Pod względem udźwigu Pro Ultralight po cichu robi krok naprzód wobec starego Ultralighta. Deklarowany maksymalny ciężar wzrósł do około 38,6 kg, przy czym stojak jest “optymalizowany” pod rowery do mniej więcej 15,9 kg. W praktyce obejmuje to większość rowerów szosowych, gravelowych, przełajowych i górskich XC, a nawet część lżejszych e-bike, ale wciąż nie jest to typowy stojak do ciężkich e-MTB czy rowerów cargo. Cena za taką przyjemność z dodatkiem specjalnej torby transportowej wynosi z kolei 325 dolarów. Jak na sprzęt niszowy, taka kwota nie powinna nas specjalnie dziwić.