Wreszcie zadebiutował dobry rower z włókna węglowego, który nie przeraża ceną

Rynek rowerów gravelowych wciąż się rozwija, a producenci prześcigają się w oferowaniu coraz to nowszych rozwiązań. Tym razem amerykańska firma State Bicycle z Arizony postanowiła rzucić rękawicę droższym konkurentom, prezentując model Carbon All-Road V2. Ten model od razu pyta wprost – czy rama z włókna węglowego w połączeniu z nowoczesnymi komponentami musi rzeczywiście kosztować fortunę? Okazuje się, że niekoniecznie.
...

Firma State Bicycle nie jest nowicjuszem na rynku rowerowym. Chociaż ten producent początkowo specjalizował się w rowerach jednobiegowych i typu fixed gear, to systematycznie poszerza swoją ofertę o bardziej zaawansowane konstrukcje. Jego podejście o nazwie Rider-Developed zakłada, że rower powinien przede wszystkim sprawiać przyjemność z jazdy, nie wymagając przy tym nadmiernych inwestycji. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego modelu.

Rower State Carbon All-Road V2 w skrócie? Karbon w przystępnej cenie

Premiera State Carbon All-Road V2 to wyraźna próba wejścia na rynek zdominowany przez drogie konstrukcje od uznanych marek. Firma z Arizony proponuje pakiet rama plus widelec za 5216 złotych, co samo w sobie zwraca uwagę. Kompletny rower sprzedaje z kolei za 8942 zł (cena oficjalna ze sklepu) i nie jest to byle jednoślad do jazdy po mieście, bo ma on przyciągnąć zarówno miłośników graveli, jak i osoby planujące dłuższe wyprawy bikepackingowe. Widać to już po elastyczności w doborze ogumienia, bo ten rower obsłuży opony 700c o szerokości 2,2 cala oraz 650b o szerokości do 2,4 cala. W zależności od terenu można więc szybko przestawić się na węższe koła do szybszej jazdy lub szersze do trudniejszych warunków, a wisienką na torcie jest fakt, że producent zadbał też o nowoczesne standardy, a w tym kompatybilność z UDH oraz gwintowany suport T47.

Czytaj też: SRAM i Shimano mają się chować. Ta nowa przerzutka jest niczym rowerowy Święty Graal

Ciekawym rozwiązaniem jest magnetyczny schowek wmontowany w rurę dolną ramy. W jego neoprenowym wnętrzu zmieścimy narzędzia i dętkę, co eliminuje problem z przechowywaniem najpotrzebniejszych akcesoriów. Rama i widelec oferują z kolei liczne punkty montażowe pod sakwy i dodatkowy sprzęt, co jest logicznym posunięciem przy rowerze pozycjonowanym jako maszyna do dłuższych wypraw. Sama geometria została zaprojektowana jako kompromis między wydajnością na długich dystansach a stabilnością na wyboistych drogach. Jest to typowe podejście w segmencie graveli, w którym liczy się to, że rower ma być na tyle szybki, by nie nudzić na asfalcie, ale też na tyle godny zaufania przy niepewnym gruncie, by nie straszyć ciągle rowerzysty.

Ulepszenia względem poprzednika, czyli wersja druga kontra pierwsza

W porównaniu z pierwszą wersją (tak, nie jest to pierwsza iteracja tego modelu) nowy rower otrzymał kilka istotnych ulepszeń. Napęd zmienił się z 11-biegowego na 12-biegowy z kasetą 11-46T i zębatką 40T, co jest dostosowaniem do współczesnych standardów, a hamulce zaliczyły ulepszenie ze standardu mechanicznego do hydro-mechanicznego, który wcześniej wymagał dopłaty 99 dolarów. Nie jest to zbyt powszechne rozwiązanie, ale sam sposób działania jest prosty – przy klamce mamy klasyczną linkę, a zamiast mechanicznym zaciskiem, linka porusza mini-tłokiem, który z kolei pracuje już hydraulicznie na tłoczkach i klockach.

Czytaj też: Rower z dożywotnią gwarancją i kosmiczną ceną. Baumier B01 to szaleństwo na dwóch kołach

Koła również przeszły modernizację. Obręcze stały się szersze, a liczba szprych wzrosła z 28 do 32, co powinno przełożyć się na większą wytrzymałość. Piasty zostały z kolei wyposażone w cztery uszczelnione łożyska zamiast dwóch, co teoretycznie zapewnia płynniejszy obrót i dłuższą żywotność. Jednak tą najbardziej drastyczną metamorfozę przeszła kierownica, której kąt flare został zwiększony z 15 do 33 stopni. Ta zmiana ma duży wpływ na ergonomię, a to szczególnie podczas jazdy na dolnym chwycie po nierównym terenie.

Opcje dla wymagających, bo “tanio” nie musi znaczyć “mało”

State oferuje sporo możliwości personalizacji. Dla osób poszukujących lepszych kół, dostępne są aluminiowe DT Swiss za 450 dolarów lub karbonowe Enve za 999 dolarów, a tak się składa, że cena tych ostatnich jest promocyjna, ponieważ normalnie kosztują one 1400 dolarów. W zakresie napędu można wybrać kasetę 11-50T za niecałe 60 dolarów, co daje jeszcze większy zakres przełożeń. Dla entuzjastów nowoczesnych rozwiązań dostępny jest nawet pełny bezprzewodowy elektroniczny system zmiany biegów SRAM APEX XPLR AXS za dodatkowe 999 dolarów. Rowery State Carbon All-Road V2 są dostępne w rozmiarach od XS dla osób o wzroście 155-168 centymetrów do XL dla wzrostu 183-193 centymetry.

Czytaj też: Cannondale FlyingV udowadnia, że w świecie rowerów granice już nie istnieją

State Carbon All-Road V2 to propozycja dla tych, którzy marzą o karbonowym rowerze, ale nie chcą wydawać fortuny. Rower oferuje nowoczesne standardy i sensowną specyfikację, ale trzeba pamiętać o kompromisach, bo komponenty pochodzą od mniej znanych producentów, a niektóre rozwiązania techniczne (zwłaszcza prowadzenie okablowania) budzą kontrowersje. Nie jest to też jedyna taka perełka na rynku, bo znajdziemy na nim również inne modele z tego typu ramą.