Chcą naprawić grzechy branży rowerowej. Koniec z problematycznym rozkręcaniem roweru

Producenci rowerów od lat zachwalają wewnętrzne prowadzenie okablowania jako przyszłość, ale codzienna praktyka wielu rowerzystów pokazuje zupełnie inną stronę tego medalu. Jak więc pogodzić oba światy, które do tej pory nie szły ze sobą w parze?
...

Próba wymiany mostka w nowoczesnym rowerze (zwłaszcza) szosowym potrafi zamienić się w prawdziwą udrękę. Wszystko przez przewody hydrauliczne i linki schowane w ramie oraz sterach. Prosta z pozoru czynność serwisowa staje się wtedy wielogodzinną łamigłówką, a przygotowanie roweru do transportu często wymaga niemal całkowitego rozebrania kokpitu. Na ten problem postanowiła odpowiedzieć amerykańska firma Cane Creek, prezentując system HCR łączący mostek i stery. Jego założenie jest proste, bo ma on pogodzić estetyczny wygląd ukrytego okablowania z praktycznością znaną z tradycyjnych, zewnętrznych rozwiązań. Czy to wreszcie udana próba pogodzenia tych dwóch światów, czy kolejna połowiczna poprawka do koncepcji, która od początku była kłopotliwa?

Ukryte nie znaczy wewnętrzne. Inna filozofia prowadzenia przewodów

Firma Cane Creek przyjęła zupełnie inne założenie niż większość konkurencji. Zamiast prowadzić kable przez korpus mostka lub stosować plastikowe prowadnice, w systemie HCR producent zastosował głęboki, maszynowo frezowany rowek na spodniej stronie mostka. Taka subtelna różnica ma kluczowe znaczenie, bo dzięki takiej konstrukcji przewody nie przechodzą przez wnętrze komponentu, a zamiast tego są w nim elegancko ukryte. Takie rozwiązanie przekłada się na konkretne ułatwienia w serwisie.

Czytaj też: Nie uwierzysz, co kryje się w tych gravelowych rowerach

Konstrukcja HCR sprawia, że mostek można zdjąć ze sterów bez konieczności rozpinania linek przerzutek czy przewodów hamulcowych. Wystarczy odkręcić śruby i unieść cały zespół, co eliminuje żmudne procedury odpowietrzania hydrauliki czy ponownego naciągania przerzutek. Regulacja wysokości również jest prostsza, a to dzięki zastosowaniu szczelinowych, aluminiowych podkładek dystansowych, które pozwalają na zmianę ustawień bez demontażu okablowania. Stanowi to wyraźne odejście od systemów takich jak FSA SMR czy ACR, gdzie kable przebiegają przez środek mostka, a każda ingerencja wymaga specjalnych narzędzi i procedur.

Filozofia Cane Creek wynika z obserwacji rynku. Will Hart, menedżer ds. marketingu produktów w firmie, przyznaje, że analiza dostępnych rozwiązań przyniosła rozczarowanie widokiem plastikowych, dzielonych podkładek i osłon nawet w produktach z najwyższej półki. Dlatego w HCR postawiono na kompletnie metalową konstrukcję, co umożliwia też produkcję wszystkich elementów we własnym zakładzie.

Co naprawdę zmieni HCR w rowerach?

W praktyce system HCR oznacza powrót do logiki, którą wielu rowerzystów pamięta z czasów klasycznych mostków i zewnętrznych linek. Mechanik nie musi planować demontażu kokpitu jak operacji na otwartym sercu, bo kolejność czynności staje się znowu intuicyjna. Można zdjąć mostek, dołożyć lub odjąć podkładki, zmienić model czy długość, a następnie złożyć wszystko z powrotem bez obowiązkowego odpowietrzania hamulców czy ponownego ustawiania indeksacji przerzutek. Dla rowerzystów, którzy lubią samodzielnie dopracowywać swoją pozycję, jest to wręcz zasadnicza zmiana jakościowa.

HCR jest też ciekawym komentarzem do tego, jak dojrzewa branża rowerowa. Pierwsza fala zintegrowanych kokpitów stawiała niemal wyłącznie na wygląd i aerodynamikę, spychając temat serwisu na dalszy plan. Teraz, gdy te rozwiązania trafiły już nie tylko do topowych modeli, ale także do rowerów ze średniej półki, to zaczęła rosnąć grupa użytkowników, którzy oczekują, że sprzęt za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych będzie dało się po prostu normalnie obsługiwać. Systemy takie jak HCR są odpowiedzią na te oczekiwania, bo pokazują, że można utrzymać uporządkowany kokpit, a jednocześnie nie karać użytkownika za każdą zmianę w ustawieniu roweru.

Czytaj też: Nowy Knog Frog już tu jest. Ten gadżet uratuje Ci skórę i przeżyje niejeden rower

Widać tu również wyraźny zwrot w stronę trwałości i materiałowej uczciwości. Zamiast maskować konstrukcyjne kompromisy plastikowymi osłonami, Cane Creek eksponuje metalową naturę całego układu. Jest to akurat ważny sygnał dla segmentu customowych rowerów na ramach stalowych i tytanowych, w których właściciele coraz częściej szukają rozwiązań łączących współczesną funkcjonalność z bardziej klasyczną estetyką. HCR nie próbuje udawać futurystycznego kokpitu z jednego odlewu, a raczej wpisuje się w filozofię precyzyjnie obrobionych, osobnych komponentów, które mają ze sobą dobrze współpracować.

Nie zmienia to jednak faktu, że fundament całej koncepcji pozostaje ten sam – przewody nadal muszą przejść przez obszar sterów, a więc przez strefę szczególnie narażoną na wodę, brud i siły działające podczas jazdy. Nawet najlepsze łożyska i uszczelnienia są tu bardziej próbą ograniczenia szkód niż całkowitego wyeliminowania problemu. HCR nie rozwiązuje więc największego problemu tego typu sprzętów, ale raczej pokazuje, jak w ramach istniejącej mody na ukryte prowadzenie da się projektować rozsądniej i z większym szacunkiem dla przyszłego użytkownika.

Metal podstawą HCR, czyli trwałość i estetyka zamiast plastiku

Unikanie tworzyw sztucznych to stały element strategii Cane Creek. W systemie HCR realizuje się to poprzez zastosowanie sterów opartych na łożyskach Hellbender 70, znanych z długowieczności i odporności na korozję. Stal nierdzewna, solidne uszczelnienia i przemyślana geometria mają zapewniać bezproblemowe działanie przez wiele sezonów. Naturalnie szczególną uwagę poświęcono miejscu wprowadzenia kabli do sterów. Zastosowano tam blokującą się uszczelkę z EPDM, czyli kauczuku etylenowo-propylenowo-dienowego, który charakteryzuje się wysoką odpornością na promieniowanie UV, ozon i zmienne warunki atmosferyczne. Uszczelka posiada cztery otwory na przewody hydrauliczne i mechaniczne, a dla użytkowników napędów bezprzewodowych w zestawie znajdują się aluminiowe zaślepki.

Rozsądna propozycja cenowa i waga. Ale podstawowy problem pozostaje

Kompletny zestaw HCR waży 252 gramy dla konfiguracji z mostkiem 90 mm i sterami, a jest wyceniony na 229,99 dolarów. Jest to bardzo konkurencyjna oferta w porównaniu do zestawu FSA, który waży około 338 gramów, czy zdecydowanie droższej kombinacji Chris King AeroSet z ENVE In-Route, kosztującej o 395 dolarów więcej (około 1750 zł) i cięższej o 40 gramów. System nie rozwiązuje jednak fundamentalnego problemu wszystkich koncepcji z wewnętrznym prowadzeniem, bo podstawowa konstrukcja, gdzie kable przechodzą przez obszar łożyska, nadal stwarza ryzyko wnikanie wody i brudu do wnętrza sterów. Jest to więc słaby punkt niezależny od producenta, który stara się minimalizować to zagrożenie, stosując odporne na korozję łożyska i wysokiej jakości materiały, ale nie likwiduje go całkowicie.

Czytaj też: Ten rower wyprzedał się w chwilę. Co było w nim tak unikalnego?

Ostatecznie więc system HCR to po prostu kolejny kompromis. Wydaje się być lepiej przemyślany i wykonany niż wiele rozwiązań dostępnych na rynku, ale wciąż dzieli wady koncepcji ukrytego prowadzenia kabli. Dla części użytkowników łatwość serwisowania i czystsza estetyka będą warte swojej ceny, ale inni wciąż mogą jednak uważać, że powrót do sprawdzonych, zewnętrznych rozwiązań byłby rozsądniejszy, bo po prostu nie generuje takich problemów.