
Rynek rowerów gravelowych systematycznie się rozrasta, a elektryczne wspomaganie przestaje być jedynie ciekawostką dla nielicznych. Włoska marka 3T, znana z odważnych konstrukcji, postanowiła przedstawić własną wizję e-gravela i zagrać w otwartą kartę tylko tam, gdzie naprawdę trzeba – w danych technicznych. Z zewnątrz to nadal klasyczny gravel. Dopiero kiedy przyjrzysz się bliżej, to zaczyna wychodzić na jaw, że w środku tej włoskiej konstrukcji dzieje się coś znacznie ciekawszego, niż sugeruje klasyczna sylwetka roweru z barankiem. W piaście tylnego koła producent ukrył bowiem napęd, który ma dawać dodatkową moc, a jednocześnie nie odbierać rowerowi jego naturalnego charakteru.

W nowych rowerach firma 3T stawia na subtelne elektryczne wspomaganie
Nowe modele, które opuściły zakład w Presezzo pod Bergamo, mają dowodzić, że włoski design i charakter jazdy da się pogodzić z nowoczesną technologią bez zamieniania roweru w ciężki mini motocykl. Czy udało się ukryć cały system Mahle X20 na tyle sprytnie, by podczas jazdy myśleć głównie o trasie, a nie o trybach wspomagania?Odpowiedzi na to pytanie udzielają trzy nowe rowery, bo e-Racemax, e-Extrema i e-Ultra, które korzystają z systemu napędowego Mahle X20 zintegrowanego w tylnej piaście.
Czytaj też: Pierwszy taki rower w historii. Amortyzacja magnesowa dała światu najdziwniejszy rower
Producenci zapewniają, że elektryczne warianty powstały na dokładnie tych samych ramach z włókna węglowego co ich tradycyjne odpowiedniki, a wszystkie elementy napędu elektrycznego zostały schowane wewnątrz konstrukcji. Sama produkcja w rodzimym zakładzie w prowincji Bergamo ma podkreślać włoskie korzenie i kontrolę nad procesem wytwórczym, co w dobie powszechnej produkcji azjatyckiej stanowi wyraźny wyróżnik. Wiąże się to jednak z wysoką ceną, która idzie w dziesiątki tysięcy złotych.
Trzy elektryczne rowery 3T i trzy różne charaktery
Model e-Racemax wywodzi się z konstrukcji, którą 3T reklamuje jako jeden z najbardziej wydajnych rowerów aero-gravel na rynku. Elektryczna wersja ma bezproblemowo łączyć jazdę po asfalcie z podróżowaniem po brukowanych drogach, oferując tym samym aerodynamikę bez rezygnacji z wszechstronności. Jest to propozycja dla osób, które przede wszystkim cenią sobie tempo, ale nie chcą być ograniczone wyłącznie do gładkich nawierzchni.

Rower e-Ultra został zaprojektowany z myślą o dłuższych i bardziej wymagających wyprawach terenowych, oferując wyprostowaną, komfortową pozycję. Ciekawą opcją jest możliwość wyboru między tradycyjną kierownicą typu drop a płaską, bo ta druga wersja sprawia, że rower może służyć nie tylko na szutrowych szlakach, ale też jako środek transportu w mieście czy podczas turystycznych eskapad.
Czytaj też: Amflow wchodzi do Polski. Nowa perełka w ofercie Kross pyta, czy jesteś gotowy na rower za 42000 zł?

Najbardziej uniwersalnym modelem w całej gamie jest e-Extrema, który jest określany przez twórców jako rower na każdy teren, który ma radzić sobie nawet z górskimi ścieżkami singletrack. Kluczową zaletą w jego przypadku jest możliwość montażu opon o szerokości do 57 mm, co daje naprawdę duże pole manewru w doborze ogumienia – od wąskich, szybkich opon po szerokie, zapewniające maksymalną przyczepność w wymagającym terenie.
Sekretny silnik Mahle X20 w tylnej piaście
Sercem wszystkich rowerów jest jednostka napędowa Mahle X20, która została specjalnie dostosowana dla potrzeb 3T i ukryta w tylnej piaście. Stanowi to flagowe rozwiązanie niemieckiego producenta dedykowane rowerom szosowym i gravelowym. Według zapewnień, silnik dodaje do wagi roweru od 3 do 3,9 kg w porównaniu z wersjami bez wspomagania, co w świecie e-bike można uznać za wynik całkiem przyzwoity. System ma gwarantować płynne i naturalne wspomaganie, które nie stwarza oporu po jego wyłączeniu. Sterowanie odbywa się za pomocą pojedynczego przycisku umieszczonego w górnej rurze ramy, co pozwala na zmianę poziomu asysty bez konieczności sięgania po dodatkowe piloty czy aplikację w smartfonie.
Czytaj też: Jak rowery stały się naszym wrogiem? Akumulatory wybuchają, wypadki przerażają, a miasta panikują

Akumulator o pojemności 350 Wh na pierwszy rzut oka może wydawać się dość skromny w porównaniu z konkurencją, ale przy oszczędnym zarządzaniu mocą, rowerzysta o wadze 75 kg ma podobno przejechać nawet 150 kilometrów z łącznym przewyższeniem 2000 metrów. Warto jednak traktować te wartości z rezerwą. W rzeczywistości zasięg zawsze zależy od stylu jazdy, ukształtowania terenu i intensywności korzystania z wspomagania, a producenci zawsze przedstawiają najkorzystniejsze scenariusze.
3T nie wymyśliło “subtelnych elektrycznych rowerów gravelowych”
Trudno powiedzieć, czy nowe elektryczne rowery gravelowe firmy 3T przekonają do siebie wszystkich sceptyków elektrycznego wspomagania. Jedno jest jednak pewne: jeśli ktoś wciąż kojarzy e-bike z przesadnie masywnymi ramami, widocznymi na pierwszy rzut oka akumulatorami i jazdą bardziej „na silniku” niż na własnych nogach, to w przypadku tej włoskiej serii może się szczerze zdziwić. Tytułowe “nie uwierzysz, co kryje się w tym gravelowym rowerze” nie odnosi się tylko do sprytnie schowanego napędu. Chodzi o próbę pogodzenia dwóch światów, które do tej pory często się wykluczały: lekkości i czystego wyglądu klasycznego gravela oraz wygody, jaką daje wsparcie silnika w długim dniu na trasie.