Chiny mają “huraganową mikrofalówkę” do czyszczenia nieba z wrogów

Klasyczna obrona przeciwlotnicza zawsze kojarzyła się z widocznymi efektami: smugą pocisku, wystrzałem działa, smugą kondensacyjną rakiety naprowadzanej radarem. Chin mają jednak uzbrojenie, które da znać o swojej obecności jedynie pogromem w przestworzach. Mowa o mobilnym systemie mikrofalowym Hurricane 3000.
...

Gdy amerykański system Leonidas podczas testów zneutralizował w jednym strzale kilkadziesiąt dronów, stało się jasne, że broń mikrofalowa przestaje być ciekawostką i szybko dojrzewa do roli pełnoprawnego narzędzia na polu walki. Dla Chin był to zapewne dodatkowy sygnał, że wyścig w tej niszy nie rozstrzygnie się wyłącznie na papierze, ale w realnych demonstracjach możliwości. Stąd narodzenie systemu Hurricane 3000, a więc mobilnej broni mikrofalowej, która jest zamontowana na podwoziu ciężarówki. Została ona zaprezentowana przez państwowy koncern Norinco na placu Tian’anmen 3 września 2025 roku, podczas obchodów 80. rocznicy zakończenia wojny z Japonią, a jej głównym przeznaczeniem ma być neutralizacja pojedynczych dronów oraz całych rojów bezzałogowców.

Zasięg Hurricane 3000 przewyższa amerykańskiego Leonidasa

Najbardziej podkreślaną przez twórców cechą jest skuteczny zasięg działania. Według dostępnych informacji, system może przechwytywać cele na dystansie przekraczającym 3 kilometry, a więc około kilometr dalej niż jego główny amerykański odpowiednik, czyli system Leonidas firmy Epirus. Działa na zasadzie tzw. twardego zniszczenia, emitując wiązkę mikrofal, które w teorii mają niszczyć lub paraliżować elektronikę drona z prędkością światła.

Czytaj też: Jeżeli to nie jest prowokacja, to okręty wojenne będą zaskakiwać dwukrotnie

Główną zaletą tego rozwiązania w porównaniu z tradycyjną artylerią przeciwlotniczą jest brak fizycznej amunicji, co może przekładać się na niższe koszty pojedynczej interwencji i teoretycznie nieograniczoną gotowość bojową. Technologia mikrofalowa ma też inne potencjalne atuty w konfrontacji z rojami dronów. Może pokrywać szerszy obszar niż precyzyjna broń laserowa i teoretycznie zwalczać wiele obiektów jednocześnie. W praktyce jednak skuteczność w warunkach walki elektronicznej, przy zastosowaniu przez przeciwnika odpowiednich środków zakłócających, pozostaje kwestią otwartą i wymagałaby weryfikacji w realnym starciu.

Żelazny trójkąt obrony i szersze zastosowania broni mikrofalowej Hurricane 3000

Chińscy inżynierowie nie projektowali Hurricane 3000 jako samodzielnego rozwiązania. Koncepcja zakłada jego ścisłą integrację z innymi systemami, tworząc sieć z bronią laserową i konwencjonalną artylerią przeciwlotniczą. Takie połączone podejście, nazwane przez Norinco “żelaznym trójkątem”, ma pozwolić na przejście od obrony punktowej do blokowania większych obszarów. Teoretyczne zastosowania są bardzo szerokie – od ochrony kluczowej infrastruktury i granic, przez zabezpieczenie wybrzeży, aż po operacje policyjne w miastach.

Taka architektura pozwala dobrać konkretne narzędzie do zadania: mikrofale o szerokim polu rażenia, gdy chodzi o zatrzymanie roju tanich dronów, wiązka lasera, gdy celem jest pojedynczy obiekt wymagający wysokiej precyzji, klasyczna artyleria lub rakiety, gdy w grę wchodzą bardziej odporniejsze lub cenniejsze cele. W praktyce oznacza to odchodzenie od jednolitej warstwy obrony punktowej na rzecz zestawu nakładających się stref o różnych zasięgach, czasach reakcji i kosztach użycia.

Czytaj też: Od K2 Black Panther po T-14 Armata. Co wyróżnia czołgi 4 i 4+ generacji?

Warto też podkreślić aspekt ekonomiczny. W świecie, w którym stosunkowo tani dron może zmusić obrońcę do zużycia wielokrotnie droższego pocisku, systemy mikrofalowe i laserowe mają przywrócić “zdrową” relację między kosztem ataku i kosztem obrony. Każdy “strzał” Hurricane 3000 to w praktyce energia elektryczna, a nie kolejna rakieta, którą trzeba będzie uzupełnić w magazynie. W długotrwałym konflikcie ma to znaczenie nie tylko taktyczne, ale wręcz logistyczno-strategiczne.

Co istotne, potencjał systemu mikrofalowego nie kończy się na dronach. Tego typu broń może być wykorzystywana do zakłócania łączności przeciwnika, zwalczania systemów rozpoznania elektronicznego czy neutralizowania precyzyjnie naprowadzanej amunicji. Można też sobie wyobrazić jej użycie w konfiguracji nieśmiercionośnej, jako narzędzia do rozpraszania tłumów, choć producent na razie nie rozwija tego wątku.

Co to oznacza w praktyce?

Samo istnienie Hurricane 3000 jest dowodem na to, że Chiny nie pozostają w tyle w kluczowym obszarze nowoczesnej wojny. Deklarowane parametry, a zwłaszcza zasięg, wyglądają imponująco na papierze i stanowią wyraźne wyzwanie dla zachodnich konkurentów. Należy jednak pamiętać, że między pokazem na paradzie a pełną, sprawdzoną w boju zdolnością operacyjną droga bywa długa. Skuteczność systemu w warunkach intensywnego zakłócania sygnału, przeciwko dronom o zaawansowanej autonomii lub specjalnie wzmocnionej elektronice, wciąż pozostaje wielką niewiadomą.

Czytaj też: Przetrwa kule, 500 stopni i mróz. Nowy akumulator Epsilora to paliwo dla armii przyszłości

Mikrofalowe systemy zwalczania dronów mają niewątpliwie potencjał, oferując szybką reakcję i niskie koszty eksploatacji w porównaniu z rakietami. To, czy Hurricane 3000 okaże się przełomem, czy kolejną ciekawostką z pokazu, pokaże dopiero czas i ewentualne, niepubliczne testy w bardziej wymagających warunkach. Na razie jest to wyraźny sygnał, że technologiczny wyścig w dziedzinie obrony przeciwdronej przybiera na sile, a jego stawką jest przyszłe pole walki.