
W styczniu chińskie media powiązane z państwem opublikowały szczegółowe dane dotyczące nowej generacji strategicznego okrętu podwodnego, znanego jako Typ 096 (również Tang). Nie jest to typowa praktyka w świecie broni nuklearnego odstraszania, gdzie regułą bywa cisza i niedomówienia. Jednocześnie wyjawione parametry (od poziomu hałasu, przez imponujący zasięg sonaru, po liczbę przenoszonych pocisków balistycznych) sugerują, że mówimy już nie o kosmetycznej modernizacji, lecz o jakościowym skoku w chińskich morskich siłach nuklearnych. Jeśli te dane są choć w przybliżeniu zgodne z rzeczywistością, to Typ 096 może stać się dla Chin tym, czym dla Stanów Zjednoczonych są przyszłe okręty typu Columbia, czyli platformą umożliwiającą dyskretne, długotrwałe dyżury bojowe z głębi bezpiecznych wód i ze zdolnością rażenia celów na drugim końcu globu
Postęp, który słychać… a raczej nie słychać. Typ 096 ma być wyjątkowy
Z samej specyfikacji technicznej wyłania się obraz okrętu, który wyraźnie wyrasta ponad dotychczasowy chiński typ Jin. Jeżeli przyjąć za wiarygodne szacunki o wyporności sięgającej 15-20 tysięcy ton, długości około 150 metrów i załodze liczącej niespełna setkę marynarzy, to będziemy mieć do czynienia z jednostką, która swoim rozmiarem i ogólną koncepcją zbliża się do najnowszych rosyjskich i zachodnich konstrukcji. Naturalnie jednak rozmiar w okrętach tej klasy to nie wszystko.
Czytaj też: Chiny mają “huraganową mikrofalówkę” do czyszczenia nieba z wrogów

Podstawowym zadaniem każdego atomowego okrętu podwodnego przenoszącego pociski balistyczne jest pozostanie niewykrytym. Właśnie tutaj Typ 096 ma przynieść największą poprawę. Jego sygnatura akustyczna ma się mieścić w przedziale 95-100 decybeli. To wyraźny krok naprzód w porównaniu z wcześniejszym typem Jin, którego jednostki uważano za stosunkowo łatwe do namierzenia przez amerykańskie siły. Postęp jest wynikiem zastosowania zaawansowanych platform izolacyjnych tłumiących drgania oraz nowego napędu strumieniowego, a więc technologii, nad którymi chińscy inżynierowie pracowali przez lata.

Wśród zachodnich komentatorów pojawiają się głosy, że w osiągnięciu tego poziomu wyciszenia mogła pomóc rosyjska wiedza techniczna. Podobieństwa między typem Tang a rosyjskimi okrętami projektu Boriej są dostrzegalne, a to szczególnie w podejściu do kontroli wibracji i konstrukcji układu napędowego. Niezależnie od źródła know-how, efekt jest ten sam – potencjalny przeciwnik ma teraz znacznie trudniejsze zadanie.
Czytaj też: Chiny pokonały blackouty. Już 12 krajów uwierzyło w ich dzieło
Równie istotną modernizacją są też systemy wykrywania. Zasięg sonaru pasywnego nowej jednostki szacuje się na około 555 kilometrów. Taka czułość to nie tylko zasługa lepszych czujników, ale przede wszystkim ogromnego skoku w mocy obliczeniowej i algorytmach przetwarzania dźwięku. Załoga zyskuje więc wcześniejsze ostrzeżenie o zbliżającym się zagrożeniu i więcej czasu na wykonanie uniku. Potencjał bojowy również doczekał się niemałej rewolucji.
Typ 096 dostanie ogromny zasięg i siłę rażenia dzięki JL-3
Kluczowa jest też zwiększona siła ognia. Poprzednia generacja, typ Jin, dysponowała dwunastoma wyrzutniami pocisków JL-2. Typ 096 może przenosić od 16 do 24 pocisków balistycznych nowej generacji JL-3, z czego każdy z tych pocisków ma zasięg sięgający około 14 tysięcy kilometrów i może przenosić od sześciu do dziesięciu niezależnie kierowanych głowic MIRV. Matematyka jest tu więc bezlitosna, bo nawet pojedyncza jednostka tego typu staje się platformą zdolną do uderzenia w setki celów na ogromnym obszarze.
To właśnie zasięg pocisków JL-3 jest największym game-changerem. Dzięki niemu chińskie okręty mogą skutecznie grozić atakiem np. na terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, patrolując stosunkowo bezpieczne wody uznawane przez Chiny za własne, jak np. Morze Południowochińskie. W ten sposób zniknie główna słabość poprzedników, a więc konieczność przedostawania się przez wąskie i pilnie strzeżone cieśniny, by zająć pozycję do strzału. Teraz mogą działać pod parasolem ochronnym własnej floty i lotnictwa, a gdyby tego było mało, kadłub Typu 096 może być wystarczająco wzmocniony do operacji w warunkach lodowych, co otworzyłoby możliwość patroli pod arktycznym lodem.
Typ 096 to imponujący skok, ale wyścig trwa
Pojawienie się Type 096 nie oznacza, że Chiny z dnia na dzień dogoniły Stany Zjednoczone w dziedzinie morskich systemów odstraszania. Mamy raczej do czynienia z projektem, który wciąż zapewne ustępuje najbardziej wyrafinowanym zachodnim konstrukcjom pod względem zaawansowania reaktora, skuteczności środków wyciszających czy integracji okrętu z rozbudowaną siecią systemów rozpoznania i łączności. Jednak tempo, w jakim Chiny nadrabiają zaległości, staje się czynnikiem strategicznym samym w sobie. Zwłaszcza że jeszcze niedawno chińskie nosiciele rakiet balistycznych postrzegano jako głośne i ograniczone.
Czytaj też: Bombowiec nowej generacji USA ma paskudny sekret? Chiny przeanalizowały B-21 Raider
Równocześnie trzeba zachować świadomość, że znaczna część omawianych parametrów ma charakter komunikatu politycznego, a nie zweryfikowanego raportu technicznego. Dane o poziomie hałasu, zasięgu sonaru czy liczbie głowic na jednym pocisku powtarzają się w analizach opartych na tej samej fali przekazów z chińskich mediów i kręgów eksperckich, co oznacza, że ich wiarygodność będzie weryfikowana przez lata, bo wraz z kolejnymi obserwacjami i przeciekami. Nie zmienia to jednak faktu, że sama decyzja o ich upublicznieniu jest ważnym sygnałem: Chiny przestają udawać, że morski komponent ich odstraszania jest na marginesie i coraz śmielej domagają się uwzględnienia go w kalibracji globalnej równowagi sił.