Taksówki sunące między wieżowcami, a dostawy docierające pod dom za pomocą dronów to wcale nie taka odległa przyszłość. Kluczem do jej realizacji niekoniecznie muszą być wyłącznie akumulatory, co potwierdził chiński koncern Changan, który właśnie zaprezentował prototyp wysokowydajnego silnika rotacyjnego R05E. Ma on napędzać nową generację powietrznych pojazdów jako pierwsza taka jednostka typu Wankel, która została opracowana samodzielnie w Chinach. Samo jej pojawienie się może być istotnym krokiem w rozwoju tak zwanej gospodarki niskiego pułapu.

Chiny podeszły do sektora lotnictwa w miastach systemowo, bo Gospodarka niskiego pułapu trafiła do oficjalnych dokumentów rządowych. Tamtejszy urząd lotnictwa cywilnego szacuje, że do 2035 roku wartość tego rynku sięgnie 3,5 biliona juanów, czyli blisko dwóch bilionów złotych, obejmując drony logistyczne, latające taksówki, inspekcje infrastruktury czy zastosowania ratownicze. Te informacje nadają zupełnie innego wydźwięku dla wysokowydajnego silnika rotacyjnego R05E opracowanego przez firmę Harbin Dongan Auto Engine, należącą do koncernu Changan. Nie jest to bowiem byle pojedynczy techniczny eksperyment, a potencjalnie brakujący element większej układanki.
Co tak wyjątkowego drzemie w silniku R05E?
Wybór konstrukcji rotacyjnej nie jest przypadkowy. Silniki Wankla, z charakterystycznym trójkątnym wirnikiem obracającym się w komorze, od dawna fascynują inżynierów swoją zwartą budową, płynnością pracy i doskonałym stosunkiem mocy do masy. Changan zamierza te cechy wykorzystać w nowym kontekście, gdzie niska waga i niezawodność są kluczowe do budowy efektywnych maszyn latających.
Czytaj też: Elektryczne samochody będą bezpieczniejsze. Zadba o to największe laboratorium świata

Proponowany silnik R05E osiąga maksymalnie 6500 obrotów na minutę i generuje 53 kW mocy, co odpowiada około 71 koniom mechanicznym. W porównaniu z silnikami samochodowymi liczby te nie robią wrażenia, ale w zastosowaniach lotniczych, gdzie każdy gram ma znaczenie, jest to już zupełnie inna historia. Producent podkreśla, że jego jednostka jest płynniejsza, bardziej kompaktowa i cichsza od tradycyjnych silników tłokowych, a nawet może konkurować z niektórymi układami elektrycznymi pod kątem relacji mocy do masy.
Aby osiągnąć te parametry, inżynierowie sięgnęli po zaawansowane materiały. Obudowę odlali z aluminium i pokryli zmniejszającą tarcie powłoką z kompozytu nanodiamentowego. Wewnątrz R05E pojedynczy wirnik o zakrzywionych krawędziach współpracuje z lekkim wałem mimośrodowym i zaawansowanym systemem wyważającym, co ma kluczowe znaczenie dla stabilności podczas lotu.
Dlaczego akurat R05E to silnik Wankla?
Chociaż w materiałach producenta R05E przedstawiany jest jako jednostka dla dronów i maszyn typu eVTOL, to w tle widać szerszą zmianę paradygmatu w lotnictwie lekkim. Klasyczne samoloty i śmigłowce buduje się na potrzeby dużych odległości i wysokości przelotowych. Gospodarka niskiego pułapu pracuje na znacznie krótszych dystansach, bo często w gęstej zabudowie miejskiej, gdzie kluczowy staje się nie tylko zasięg, ale także powtarzalność lotu, możliwość szybkiego tankowania lub doładowania oraz łatwa obsługa techniczna. W takim środowisku hybrydowe układy napędowe, łączące silnik spalinowy z elektrycznym, mogą okazać się bardziej praktyczne niż w pełni akumulatorowe konstrukcje, a to zwłaszcza w krajach, gdzie infrastruktura ładowania dopiero powstaje.
Czytaj też: Mechanik pokazał dwa silniki obok siebie. Ten widok przekona cię do częstszej wymiany oleju

Wankel jest tu kuszącą alternatywą, bo w roli generatora prądu może pracować w wąskim zakresie obrotów, w którym da się stosunkowo łatwo kontrolować emisje i zużycie paliwa. Nie musi ciągle przyspieszać i zwalniać jak w samochodzie, nie jest też tak wrażliwy na styl jazdy użytkownika. To podejście przetestowała już Mazda w modelu MX-30 R-EV, w którym mały silnik rotacyjny służy wyłącznie do ładowania akumulatora, a nie do bezpośredniego napędzania kół. Konstrukcje takie jak R05E idą jeszcze dalej, bo mają generować energię elektryczną dla kilku silników trakcyjnych rozmieszczonych w gondolach płatowca, co otwiera drogę do zupełnie nowych układów aerodynamicznych, niedostępnych dla tradycyjnych jednostek tłokowych.
Obiecująca przyszłość silnika R05E
Co ciekawe, Changan rozwija całą rodzinę takich silników, bo nie tylko dla pojazdów niskiego pułapu, ale i dla bezzałogowych statków powietrznych operujących na większych wysokościach. Firma nawiązała też współpracę z ważnymi graczami na rynku, takimi jak producent latających samochodów Xpeng Aeroht, Huawei oraz DJI, co pokazuje skalę ambicji i determinację w budowaniu ekosystemu. W tym kontekście często pojawia się pytanie o związek z Mazdą, a więc japońskim producentem słynącym z samochodów z silnikami rotacyjnymi, takimi jak kultowy RX-7. Changan, będący w strategicznym partnerstwie z Mazdą, stanowczo zaznacza, że japońska firma nie miała żadnego udziału w projekcie R05E. Innymi słowy, ten silnik to w pełni chińskie osiągnięcie.
Pojawia się też kwestia potencjalnego zastosowania w motoryzacji. Changan nie potwierdza takich planów, choć teoretycznie kompaktowy silnik rotacyjny mógłby świetnie sprawdzić się jako generator prądu, czyli tzw. range extender, w hybrydowych samochodach elektrycznych. Na razie jednak priorytetem chińskiego koncernu jest sektor lotniczy, a drogowe wersje to co najwyżej pieśń przyszłości. Dlatego też patrząc na silnik R05E, trudno oprzeć się wrażeniu, że to coś więcej niż tylko ciekawy prototyp. Jest to bardziej element większej, przemyślanej strategii, w której Chiny chcą przejąć inicjatywę w kształtowaniu przyszłości transportu.
Ogłoszone plany są ambitne, a tempo prac imponujące. Pytanie brzmi więc prosto – czy uda się przełożyć je na rzeczywisty, komercyjny sukces na dopiero formującym się rynku? Rok 2027, wyznaczony na start produkcji, będzie pierwszą prawdziwą próbą.